Stilon Prosupport Gorzów remisuje 1:1 z ZAP Syreną Zbąszynek. Dwa gole po rzutach karnych

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Mecz Stilon Prosupport Gorzów Wlkp. - ZAP Syrena Zbąszynek
Mecz Stilon Prosupport Gorzów Wlkp. - ZAP Syrena Zbąszynek Robert Gorbat
Wyprawa na mecz ze Stilonem w Gorzowie to dla każdej drużyny z naszego regionu spore przeżycie. Co prawda klasa gorzowskich piłkarzy już nie taka, jak kiedyś, ale marka pozostała. Sławy rywali nie ulękli się piłkarze ZAP Syreny Zbąszynek, którzy w sobotę wywalczyli na stadionie przy ul. Olimpijskiej cenny remis 1:1. A mogło być jeszcze lepiej!
  • Obydwie drużyny strzelały w poprzednich meczach mnóstwo bramek, więc garstka kibiców spodziewała się zobaczyć na stadionie OSiR grad goli.
  • Dodatkowo goście ze Zbąszynka, którzy w pierwszej rundzie ulegli stilonowcom na swoim boisku 1:2, bardzo chcieli poprawić tamten rezultat.
  • W widowiskowej, otwartej i ofensywnej grze miała też pomóc bezpieczna lokata Stilonu Prosupport oraz ZAP Syreny w ligowej tabeli.
  • Z obiecujących zapowiedzi skończyło się... remisem 1:1 po dwóch rzutach karnych.

Goście postawili autobus

Choć sobotni mecz rozpoczął się o godzinie 18.00, to temperatura powietrza wynosiła aż 28 stopni Celsjusza. Upał dawał się we znaki i piłkarzom, i sędziom, więc główny arbiter dwa razy zarządzał przerwy na uzupełnienie płynów.

Pierwsza połowa upłynęła przy zdecydowanej przewadze gorzowian. Długo operowali piłką, cierpliwie budowali swe akcje w atakach pozycyjnych. Obronę przyjezdnych najczęściej próbowali rozerwać operujący po lewej stronie boiska Kacper Kalinowski i Japończyk Naohiro Yoshida, ale mieli godnego przeciwnika w prawym obrońcy ZAP Syreny Wołodymyrze Szwedzie. Wysiłki miejscowych zaowocowały tylko kilkoma kornerami i rzutami wolnymi z odległości około 30 metrów od bramki gości. I właśnie po stałych fragmentach gry stilonowcy dwa razy poważnie zagrozili bramce zbąszynecczan. W 27 min Łukasz Maliszewski celnie i groźnie uderzył z wolnego, a dziesięć minut później piłka krążyła chwilę w pobliżu linii bramkowej po rzucie rożnym. W obydwu przypadkach bramkarz ZAP Syreny Maciej Jóźwiak wyszedł jednak z opresji obronną ręką. Najpierw, po efektownej robinsonadzie, wypchnął futbolówkę za końcową linię boiska, a potem mógł dziękować opatrzności, bo piłka... sama wpadła mu w ręce.

Po drugiej stronie boiska golkiper gospodarzy Piotr Bukowski był zupełnie bezrobotny. Defensorzy Stilonu całkowicie wyłączyli z gry snajpera ZAP Syreny Pawła Dulata (w całym meczu nie oddał ani jednego strzału na bramkę!), a wszystkie ofensywne poczynania rywali neutralizowali już w środku boiska. Aż do 44 min. Schowani do tej pory za podwójną gardą goście wykonywali rzut wolny z własnej połowy. Długie, crossowe podanie Szweda przejął na lewym skrzydle Azimow Bakhruman, wjechał z piłką w pole karne Stilonu i... dał się sfaulować bezmyślnie interweniującemu Kamilowi Ograbkowi. Sędzia nie miał wątpliwości - rzut karny!
„Jedenastkę” pewnie wykonał Piotr Bimek, odsyłając bramkarza gospodarzy w lewy róg jego bramki, a futbolówkę w prawy.
Po przedziwnej pierwszej połowie, w której ZAP Syrena postawiła „autobus” przed swoim polem karnym i oddała tylko jeden celny strzał na bramkę rywali, na tablicy wyników widniał rezultat.. 1:0 dla przyjezdnych.

Stilon ruszył, ale trafić mogła Syrena

Było oczywiste, że w drugiej połowie gorzowianie ruszą do szturmu i będą chcieli szybko odrobić jednobramkową stratę. A jak ruszą, to... rozluźnią swe obronne szeregi i stworzą rywalom szansę przeprowadzania kontrataków. Tak też się stało. W 48 min, po rajdzie Bartosza Jóźwiaka lewym skrzydłem Bakhruman miał czystą pozycję strzelecką, lecz chybił, uderzając z 12 metrów. W 56 min Jóźwiak groźnie i celnie strzelał z lewej strony pola karnego, a po kornerze Szwed główkował w znakomitej sytuacji tuż obok słupka.

Mecz Stilon Prosupport Gorzów Wlkp. - ZAP Syrena Zbąszynek
Mecz Stilon Prosupport Gorzów Wlkp. - ZAP Syrena Zbąszynek Robert Gorbat

Co nie udało się przyjezdnym, przyniosło sukces gospodarzom. Zaledwie minutę po okazji Szweda do długiego podania w pole karne ZAP Syreny wystartował grający jako fałszywa „dziewiątka”, były ekstraklasowiec Maliszewski, wygrał biegowy pojedynek z dwoma stoperami rywali i - lekko przez nich popychany - padł jak długi na murawę. Arbiter znów był szybki i jednoznaczny w swojej decyzji - „wapno”! Rzut karny pewnie wykorzystał Sebastian Surmaj.
Jeszcze w 63 min na bramkę gości soczyście uderzył Yoshida, ale kolejne dwie groźne sytuacje podbramkowe mieliśmy pod drugiej stronie boiska. W 70 min Bakhruman nie trafił jednak dobrze głową w piłkę po znakomitym dośrodkowaniu Bimka, a w 84 min Bimek - przejmując futbolówkę po oswobadzającym wykopie swych obrońców - przegrał pojedynek z Bukowskim.
Więcej bramkowych okazji już nie było. Po remisie nikt nie szalał z radości, ale twarze graczy ze Zbąszynka były trochę radośniejsze niż oblicza ich rywali z Gorzowa...

Zdaniem trenerów

- Pewnie, że przyjeżdżając do Gorzowa ma się w pamięci markę Stilonu - przyznał po ostatnim gwizdku sędziego trener ZAP Syreny Maciej Kulikowski. - Ale graliśmy defensywnie nie tylko z tego powodu. W czwartek rozegraliśmy bardzo wyczerpujący pojedynek z Ilanką Rzepin, a nie dysponuję tak szeroką kadrą zawodników, by co dwa dni wytrzymała intensywne spotkanie z wymagającym rywalem. Zbąszynek ma 5 tysięcy mieszkańców, a Gorzów 120 tysięcy. To mówi wszystko o potencjale obydwu zespołów. Na pewno chcielibyśmy tu zaprezentować się bardziej ofensywnie, lecz musimy mierzyć te ambicje na nasze możliwości. Z konieczności musiałem nieco przemeblować naszą formację defensywną i cieszę się, że wytrzymała długotrwały napór Stilonu. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wygrać, bo mieliśmy kilka świetnych sytuacji strzeleckich. Remis bierzemy z wdzięcznością, bo w naszej sytuacji każdy punkt jest niezwykle cenny.

Szkoleniowiec Stilonu Prosupport Krzysztof Kaczmarek przyznał, że będzie prowadził drużynę tylko do końca bieżącego sezonu. Potem przekaże ją następcy. Komu? - Ja to nazwisko już znam, ale nie będę uprzedzał oficjalnego komunikatu szefów klubu. Mogę tylko życzyć temu trenerowi, by awansował z drużyną do wyższej ligi. Mnie się nie udało, ale przychodząc do Stilonu, niczego nie obiecywałem. Z posady zrezygnowałem sam, jeszcze miesiąc temu.

Z remisu popularny w czasie czynnej kariery „Yogi” nie był oczywiście zachwycony. - Mieliśmy chyba 80 procent czasu posiadania piłki, ale niewiele z tego wynikło. Zabrakło nam kilku kontuzjowanych zawodników, a młodzi, którzy wystąpili, nie potrafili wypracować czystych sytuacji strzeleckich.

Kapitanowie mają swoje racje

- Mieliśmy wybiegać ten mecz i... udało się - oświadczył wyraźnie zadowolony z remisu kapitan ZAP Syreny Paweł Dulat.
- Nie wystraszyliśmy się historii Stilonu. Dziś to taki sam zespół, jak my. Też gra w czwartej lidze i walczymy z nim, jak równy z równym. A że skończyło się remisem? W naszym przypadku to rzadkość, taki rezultat przydarzył się nam dopiero drugi raz w tym sezonie. Albo wygrywamy, albo przegrywamy. Ten punkcik dopisujemy do swego dorobku z nieukrywaną satysfakcją.

- Dziwny to był pojedynek - dodał kapitan Stilonu Prosupport Łukasz Maliszewski. - Przeciwna drużyna stanęła w swoim polu karnym i praktycznie ograniczała się do długich wykopów piłki. Stali, murowali i... zdobyli swój wymarzony punkcik. Dla nas taki rezultat to porażka.

Piłkarze Lechii Zielona Góra wygrali (2:1) z Cariną Gubin w finale lubuskiego Pucharu Polski.

Puchar jest nasz! Tak cieszyli się piłkarze Lechii Zielona G...

WIDEO: Lechia Zielona Góra zdobyła lubuski Puchar Polski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie