ŚWIECKO. Ten hitlerowski obóz to było piekło na ziemi. Ludzie padali tu jak muchy. Pracownicy IPN trafili na mogiły więźniów

Jakub Pikulik
Jakub Pikulik
W czasie ostatnich badań znaleziono szczątki 21 więźniów obozu w Świecku.
W czasie ostatnich badań znaleziono szczątki 21 więźniów obozu w Świecku. Instytut Pamięci Narodowej
Udostępnij:
Lager Schwetig – tak nazywało się miejsce, w którym życie straciły tysiące więźniów. Umierali z powodu chorób, głodu, zimna. Byli katowani przez strażników, rozstrzeliwani i wieszani na drzewach. Teraz badacze IPN szukają ich szczątków.

Hitlerowskie zbrodnie w Świecku przed kilkudziesięcioma laty badała specjalnie powołana w Zielonej Górze komisja. Wtedy przesłuchiwano żyjących jeszcze więźniów obozu i świadków. To wtedy świadkowie opowiadali m. in., że zwłoki więźniów obozu zakopywano m. in. na cmentarzu ewangelickim. - Udało nam się uzyskać relacje Niemek, które jako nastoletnie dziewczyny mieszkały w Świecku i widziały przewożenie zwłok, mieliśmy relacje też historyków z Frankfurtu – mówi GL Adam Kaczmarek z poznańskiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej. Badacze IPN spędzili w Świecku dwa listopadowe tygodnie. Był to drugi etap poszukiwań, rozpoczętych jeszcze w zeszłym roku.

Udało nam się uzyskać relacje Niemek, które jako nastoletnie dziewczyny mieszkały w Świecku i widziały przewożenie zwłok, mieliśmy relacje też historyków z Frankfurtu

Ziemia wciąż skrywa szczątki więźniów

Badacze ustalili częściowy przebieg granicy cmentarza oraz odsłonięto i przebadano osiem zbiorowych mogił, kryjących łącznie szczątki 21 osób. Charakter pochówków oraz obrażenia widoczne na części materiału kostnego pozwalają stwierdzić, iż odnalezione szczątki najprawdopodobniej należą do poszukiwanych ofiar zmarłych bądź zamordowanych na terenie obozu w Świecku. Teraz kości zostaną poddane badaniom. Historycy będą próbowali ustalić tożsamość ofiar, choć z pewnością nie będzie to łatwe.

Od piątku w Kostrzynie trwają ekshumacje żołnierzy radzieckich. Do wczoraj z ziemi wydobyto szczątki 181 czerwonoarmistów. A będzie ich znacznie więcej.

W Kostrzynie trwają ekshumacje żołnierzy radzieckich

Świecko było piekłem na ziemi

Obóz w Świecku był wyjątkowo ciężki. – Więźniowie byli mocno maltretowani. Mimo, że przebywali tu średnio około dwóch miesięcy, to setki osób zostały zamęczone i zamordowane. Według relacji świadków ofiary były rozstrzeliwane, bite na śmierć lub wieszane w pobliskim lesie – mówi A. Kaczmarek. Szacuje się, że życie mogło tu stracił kilka tysięcy więźniów. Gdzie wobec tego są ich mogiły? Wiadomo, że część zwłok została poddana kremacji w krematorium we Frankfurcie. Urny z prochami były składane na cmentarzu w Świecku. Część zwłok również była chowana na tym cmentarzu. Ale co z resztą ofiar? Tu relacje świadków są bardzo nieprecyzyjne. – Mamy relacje mówiące o „górce w lecie” lub „polance”. Część zwłok była wywożona i zakopywana na łąkach na wschodnim brzegu Odry. Są to informacje bardzo nieprecyzyjne, a teren do przeszukania ogromny – mówi A. Kaczmarek. Dodaje jednak, że historycy prawdopodobnie do Świecka jeszcze wrócą. Wszystko zależy od decyzji centrali IPN.

Więźniowie byli mocno maltretowani. Mimo, że przebywali tu średnio około dwóch miesięcy, to setki osób zostały zamęczone i zamordowane. Według relacji świadków ofiary były rozstrzeliwane, bite na śmierć lub wieszane w pobliskim lesie

INFORMACJE Z KOSTRZYNA NAD ODRĄ

Do obozu w Świecku trafiali głównie Polacy

Z dostępnych dokumentów i relacji świadków wynika, że najliczniejszą grupą więźniów obozu byli Polacy. Trafiali tu też Belgowie, Bułgarzy, Francuzi, Holendrzy, obywatele Jugosławii, Rosjanie, Ukraińcy i Włosi. Od około 1943 r. byli to także niemieccy więźniowie policyjni różnego rodzaju.

Zobacz też wideo: Obozy pracy przymusowej przy budowie autostrady

Informacje o obozie w Świecku

Lager Schwetig - „Wychowawczy Obóz Pracy” oraz Rozszerzone Więzienie Policyjne z Frankfurtu nad Odrą (niem. Arbeitserziehungslager „Oderblick” in Schwetig und Erweitertes Polizeigefängnis Frankfurt an der Oder) położony był pomiędzy istniejącym dziś przejściem granicznym a wsią Świecko, po wschodniej stronie Odry przy starej drodze ze Słubic do Świecka. Obecnie jest to teren trudno dostępny, porośnięty jest gęstym lasem.

W czasie ostatnich badań znaleziono szczątki 21 więźniów obozu w Świecku.
W czasie ostatnich badań znaleziono szczątki 21 więźniów obozu w Świecku. Instytut Pamięci Narodowej

Więźniowie pracowali przy budowie autostrady

Obóz Schwetig został uruchomiony w październiku 1940 r., w okresie rozpoczęcia prac przy budowie autostrady z Frankfurtu do Poznania. Być może wcześniej stały w tym miejscu jakieś baraki dla niemieckich budowniczych autostrady, z okresu przed wybuchem drugiej wojny światowej. Od 1940 r. był to zarazem obóz przedsiębiorstwa Autostrada Rzeszy oraz „Wychowawczy obóz pracy” gestapo z Frankfurtu nad Odrą. „Wychowawczy obóz pracy” był narzędziem zapewniającym sprawne działanie systemu niewolniczej pracy przymusowej. Policja dostarczała więźniów, oficjalnie tylko jako „tymczasowo aresztowanych” na przeciętnie osiem tygodni. Przedsiębiorstwo Autostrada Rzeszy zapewniało pracę, organizowało i kierowało nią, było też finansowo odpowiedzialne za utrzymanie obozu. Po wstrzymaniu budowy autostrady w 1942 r. obóz wciąż działał. Więźniów prowadzono odtąd codziennie w kolumnach do zakładów pracy, głównie miejskich, we Frankfurcie.

Tysiące ludzi straciło tu życie

Najpóźniej w czerwcu 1944 r. obóz Schwetig przemianowano na Rozszerzone Więzienie Policyjne Frankfurt nad Odrą. „Rozszerzone”, czyli ze zwiększoną liczbą więźniów i z rozszerzonymi uprawnieniami policji. Wcześniej policja mogła zatrzymywać i kierować do obozów tylko tzw. „robotników zagranicznych”, którzy popełnili drobne wykroczenia. Cięższe przypadki były kierowane do sądu albo do obozów koncentracyjnych SS. Do około 1943 r. więźniami obozu byli niemal wyłącznie poddawani „procedurom wychowawczym” robotnicy przymusowi (mężczyźni, cywile) pochodzący z krajów okupowanych przez Niemcy, którzy pracowali na terenie frankfurckiej rejencji rządowej, najwięcej Polaków, ale także m.in. Belgowie, Bułgarzy, Francuzi, Holendrzy, obywatele Jugosławii, Rosjanie, Ukraińcy i Włosi. Od około 1943 r. byli to także niemieccy więźniowie policyjni różnego rodzaju, choć wciąż większość więźniów stanowili robotnicy przymusowi z zagranicy. Początkowo obóz zbudowano na 360 miejsc. Od 1942 r. wielokrotnie go powiększano, a według relacji świadków był on stale przepełniony. Według szacunków w obozie przebywało jednocześnie ok. 500 więźniów. Mogło przez niego przejść więc co najmniej 11 500 więźniów. W momencie rozwiązania obozu 31 stycznia 1945 r. przebywało tu ok. 800 więźniów. Średni czas pobytu wynosił dwa miesiące.

Mogło tu zginąć nawet 2 tys. ludzi

Jesienią 1941 r. w obozie pojawił się tyfus i zarządzono kwarantannę. Do obozu nie kierowano w tym czasie nowych więźniów i czekano, aż przestaną pojawiać się nowe przypadki zachorowań. Prawie wszyscy więźniowie wówczas zmarli. Obóz otwarto ponownie w maju 1942 r. Według osób, które przeżyły pobyt w obozie, każdego tygodnia lub nawet codziennie dochodziło do licznych przypadków zgonu więźniów. Jeśli nawet szacować ostrożnie, że codziennie umierała przynajmniej jedna osoba, liczba ofiar obozu wynosiłaby ok. 1500-2000 osób, nie licząc osób zmarłych w trakcie likwidacji obozu w 1945 r.. Przyczynami śmierci w obozie były wyczerpanie z powodu niedożywienia, zimna, ciężkiej pracy i stałego terroru psychicznego i fizycznego, wypadki przy pracy, samobójstwa, umyślne zabójstwo przez strażników, egzekucje, obrażenia w wyniku tortur, choroby i pobieranie krwi dla rannych żołnierzy Wehrmachtu (zwłaszcza pod koniec wojny).

Spalono ludzi żywcem

Dnia 31 stycznia 1945 r., bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej, obóz Schwetig został rozwiązany. Przebywało w nim wówczas ok. 800 więźniów. Dzień wcześniej, z obozu Brätz i być może także z Poznania, dotarło tu 800 innych więźniów. Chorych i niezdolnych do marszu zamknięto w barakach dla chorych, które oblano benzyną i podpalono. Osoby próbujące uciekać z płonących baraków zastrzelono. Około 1600 więźniów poprowadzono marszem śmierci na zachód, mostem przez Odrę we Frankfurcie. Tam niemieckich więźniów skierowano do budowy okopów, a pozostałych poprowadzono dalej.

Po minięciu Berlina więźniowie spędzili jedną noc w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. W Poczdamie część więźniów skierowano do pracy w zakładach lotniczych Heinkel. Po siedmiu tygodniach, 16 marca, 29 więźniów obozu Schwetig dotarło do obozu koncentracyjnego Buchenwald w Turyngii. Jeden z nich ukrył się tam i został później uwolniony, reszta została następnego dnia poprowadzona dalej w nieznanym kierunku.

W artykule wykorzystano materiały Instytutu Pamięci Narodowej.

Polecamy wideo: Z wizytą w Muzeum Obozów Jenieckich w Żaganiu

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
typ

na terenie Niemiec obozy prowadzili nazisci czyli obywatele narodowosci niemieckiej

O
Olga

Bardzo zgrabnie napisane, ani razu nie pada stwierdzenie, że niemcy mordowali Świetna robota 🤧

Dodaj ogłoszenie