Świętoszów: Odwiedziliśmy żołnierzy ćwiczących przed misją w Afryce

Tomasz Hucał 0 68 377 02 20 [email protected]
Po odparciu ataku na bazę żołnierze ewakuowali z niej rannych. Za chwilę przyleci po dwóch postrzelonych żołnierzy przyleci śmigłowiec.
Po odparciu ataku na bazę żołnierze ewakuowali z niej rannych. Za chwilę przyleci po dwóch postrzelonych żołnierzy przyleci śmigłowiec. fot. Tomasz Hucał
Misja w Czadzie, przynajmniej teoretycznie zapowiada się na spokojniejsza, niż służba w Iraku, albo Afganistanie.

Nasi żołnierze chcą być jednak przygotowani na każdą ewentualność, dlatego od wielu tygodni ćwiczą na świętoszowskim poligonie.

- Warunki na tym poligonie są bardzo przyjazne do szkolenia. Wokół dużo piachu, podobnie jak w Czadzie - mówi podpułkownik Maciej Siudak z 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, dowódca drugiej zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Czadzie.

Już niedługo wraz z żołnierzami podpułkownik wyjedzie do Afryki. - Zgodnie z decyzją przełożonych do wyjazdu mamy być gotowi do 20 października. Nasza misja ma potrwać 6 miesięcy - wyjaśnia.

Teren rewelacyjny

W piątek, gdy odwiedziliśmy świętoszowski poligon żołnierze ćwiczyli kolejny scenariusz.

- Najpierw moi ludzie odparli atak na bazę, wzywając też wsparcie lotnicze, czyli śmigłowiec. Potem był uderzenie na napastników oraz ewakuacja z bazy rannych żołnierzy - opowiada dowódca. Czy wszystko wyszło, jak należy? - Z ocenami wstrzymam się do momentu, kiedy otrzymam wszystkie informacje - odpowiedział M. Siudak.

Po odparciu ataku mogliśmy odwiedzić bazę, wybudowaną niedaleko Wzgórza Prezydenckiego. W tej samej bazie ćwiczyli żołnierze, którzy wyjeżdżali do Iraku i Afganistanu. Teraz to miejsce symuluje bazę w Czadzie. Warunki w końcu są podobne. - Szkolenie idzie pełną parą. Ćwiczymy wszystkie procedury, łącznie z ewakuacją rannych.

Najtrudniejsze w Czadzie będą konwoje po bezdrożach, podobnie jak w Świętoszowie, jest tam bardzo dużo piachu i teren jest odkryty. Teren do ćwiczeń mamy rewelacyjny, tylko temperatury są niższe - ocenia porucznik Przemysław Beczek, dowódca 1. plutonu manewrowego.

Piach, piachem, ale warunki w Afryce też mogą się zmienić. - To prawda, pod koniec naszej zmiany prawdopodobnie zahaczymy o porę deszczową, ale na to też jesteśmy przygotowani - deklaruje porucznik Beczek.

Po doświadczenie i pieniądze

W bazie widzimy pełno sprzętu. Są transportery opancerzone Rosomak, moździerze, a także zestaw do obrony przeciwlotniczej. Po co tyle broni, skoro jest to misja humanitarna?

- Mamy przecież zabezpieczyć bezpieczeństwo uchodźcom i całym obozom. Także musimy zadbać o własne bezpieczeństwo. Jesteśmy żołnierzami i to normalne, że posługujemy się bronią - tłumaczy dowódca plutonu manewrowego.

- Grunt to dobre wyszkolenie, czego nam tu od dwóch miesięcy nie brakuje. Mieliśmy patrole, konwoje, strzelania sytuacyjne. Była też grupa pozoracyjna, która uprzykszała nam życie. Musieliśmy odpierać ich ataki - dodaje starszy szeregowy Grzegorz Sikora. Dla niego to pierwsza misja zagraniczna. - W Czadzie na pewno będzie gorąco i oby było jak najbezpieczniej. Na razie jak słyszymy jest tam bezpiecznie - podkreśla.

Dlaczego zdecydował się na wyjazd do Czadu? - Jadę zbierać doświadczenia, a także zarobić dodatkowe pieniądze - mówi bez ogródek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie