Szachiści ze Zbąszynia mają pretensje, że są niezauważani

    Szachiści ze Zbąszynia mają pretensje, że są niezauważani

    Eugeniusz Kurzawa 68 324 88 54 ekurzawa@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Trener i nauczyciel młodych szachistów, Robert Goździewicz, uważa że miasto nie interesuje się osiągnięciami jego wychowanków i nie zabiega o to, żeby

    Trener i nauczyciel młodych szachistów, Robert Goździewicz, uważa że miasto nie interesuje się osiągnięciami jego wychowanków i nie zabiega o to, żeby je promować na turniejach ©fot. Paweł Janczaruk

    Młodzi szachiści są nie do pokonania! Chociażby podczas ostatnich mistrzostw powiatu zgarnęli wszystkie nagrody wśród podstawówek, gimnazjów i szkół średnich. Ich trener uważa jednak, że są niezauważani przez władzę. Biuro promocji widzi to inaczej.
    Trener i nauczyciel młodych szachistów, Robert Goździewicz, uważa że miasto nie interesuje się osiągnięciami jego wychowanków i nie zabiega o to, żeby

    Trener i nauczyciel młodych szachistów, Robert Goździewicz, uważa że miasto nie interesuje się osiągnięciami jego wychowanków i nie zabiega o to, żeby je promować na turniejach ©fot. Paweł Janczaruk

    We wspomnianych mistrzostwach szkół powiatu nowotomyskiego brało udział wzięło 70 uczestników z 16 placówek. W kategorii podstawówek po raz szósty z rzędu triumfowała drużyna gospodarzy, czyli SP A. Fiedlera. Na drugim miejscu uplasowała się... następna drużyna ze Zbąszynia.

    - Szachiści zbąszyńscy ze wszystkich kategorii szkół w ostatnim dziesięcioleciu nie schodzą z podium Wielkopolskich Igrzysk Młodzieży Szkolnej.
    Co roku zdobywają medalowe miejsca, ponadto w ostatniej dekadzie wywalczyli trzy medale drużynowych mistrzostw Polski w grupie gimnazjów i podstawówek - wylicza trener gry w szachy i opiekun młodzieży Robert Goździewicz. - Od kilkunastu lat reprezentujemy Zbąszyń na arenach ogólnopolskich i międzynarodowych, zdobywamy najwyższe laury dla naszej małej ojczyzny. Niestety, ludzie władzy tego nie widzą i nie doceniają naszych wysiłków - twierdzi rozgoryczony pedagog. Dodaje, iż obraz szachistów jaki jest rozpowszechniany i "idzie w lud", jest nieprawdziwy, albo co najmniej niepełny. Dlaczego? W ostatnim wydaniu lokalnego pisma samorządowego w podsumowaniu sportowego roku w gminie nie było nawet wzmianki o szachistach. - To przykre, kilka osób zaczepiało mnie na ulicy uznając że, cytuję "coś kiepski rok mieliście" - podaje R. Goździewicz.

    Zbąszyńska podstawówka jest jedną z nielicznych szkół w regionie, gdzie obowiązuje przedmiot nauka gry w szachy. To zasługa Marka Goździewicza, dyrektora podstawówki, prywatnie ojca pana Roberta. Dyrektor z wykształcenia jest nauczycielem matematyki, a "od zawsze" był szachistą. Gdy został szefem szkoły wprowadził w klasach pierwszych i drugich naukę gry w szachy.

    Uczą się szachów trzy lata

    - Obecnie nauka, jedną godzinę tygodniowo, trwa do klasy trzeciej włącznie - uzupełnia syn. Na każdym poziomie są cztery klasy, zatem dziś uczy się tej królewskiej gry ok. 300 uczniów. Nie dziw zatem, że Zbąszyń jest wylęgarnią mistrzów. Najmłodsi idą potem do gimnazjum, następnie do liceum. Stąd wszystkie szkoły w grodzie Zbąskich kolekcjonują dyplomy, puchary, tytuły najlepszych w powiecie, województwie (trudno zliczyć), Polsce (10 medali). Największy sukces miasta nazywa się... Jagoda Gołek. Będąc w gimnazjum już reprezentowała kraj na mistrzostwach Europy (obecnie jest licealistką).

    Sukcesy wychowanków biorą się stąd, że po trzeciej klasie najlepsi są wyłapywani i zaczynają treningi, ale w ramach uczniowskiego klubu Wicher. Starszy Goździewicz szacuje, iż w ciągu ponad 30 lat istnienia klubu przewinęło przezeń od 4 do 5 tys. szachistów.

    Stąd właśnie bierze się rozgoryczenie trenera szachistów. Uważa, iż mając taki dorobek, takie sukcesy szachy są ignorowane przez władze lokalne. Nie tylko dlatego, iż nie pisze się o tej dyscyplinie w lokalnym periodyku.

    - Jest taki zwyczaj na turniejach, podobnie jak na meczach piłkarskich, gdy kapitanowie drużyn wymieniają się proporczykami, że zanim zawodnicy rozpoczną partię szachów, to przekazują sobie materiały reklamowe dotyczące swoich miejscowości - opowiada R. Goździewicz. - Tymczasem od naszego biura promocji nie mogę się niczego doprosić. Bo albo foldery się skończyły, albo są w przygotowaniu, albo coś innego... W końcu zacząłem za swoje pieniądze kupować pocztówki Zbąszynia, np. w kiosku koło szkoły u pana Hausera lub na komputerze przygotowywałem zawodnikom własne wydawnictwa. To wstyd dla miasta.

    Nigdy tutaj nie był

    - Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek pojawił się w biurze pan Goździewicz, starszy lub młodszy, z prośbą o materiały promujące miasto i gminę - odpowiada Witold Silski, szef biura promocji. -Nigdy nie był tutaj, ale nawet nie zadzwonił, nie zapowiedział się, że wyjeżdża z młodzieżą i potrzebuje folderów. Każdy kto się do nas zgłasza i ma zamiar promować Zbąszyń jest odpowiednio obdarowywany. Nie mamy zwyczaju odmawiać, bo to zaprzeczałoby sensowi istnienia biura promocji. Proszę spytać panią Marię Leśnik, która często jeździ po kraju z zespołem seniorów, czy kiedykolwiek odmówiliśmy jej wsparcia. Podobnie jeśli idzie o koła wędkarzy, o grupę hodowców gołębi i drobiu ozdobnego. Zawsze dostają potrzebne materiały: foldery, mapki, informatory.

    W. Silski mówi, iż nie ma przeszkód, żeby wspierać promocyjnie szachistów, jednak musi wiedzieć, że szykuje się ich wyjazd. - Wystarczy wcześniej do zadzwonić do biura - informuje Silski.

    Komentarz: trzeba mądrze rozegrać tę partię

    Trudno ocenić po czyjej stronie jest tutaj racja, skoro każda ma swoje, jak widać, bardzo zdecydowane argumenty. Na pewno jednak warto byłoby już zakopać topory wojenne i w najbliższej przyszłości ułożyć sobie współpracę, gdyż będzie z tego korzyść obopólna. Miasto zyska bardzo dobrego, aktywnego propagatora swoich walorów w całym kraju i za granicą. Z kolei młodzi sportowcy otrzymają profesjonalne wsparcie promocyjne w postaci różnych lokalnych, samorządowych publikacji. Poza tym, co istotne, trener nie będzie musiał dokładać do tego przedsięwzięcia (czyli do wyjazdów z drużyną szachistów) z własnej kieszeni.

    Jest jednak jeszcze pewien inny aspekt działalności szachistów, na który zwrócił mi uwagę pan Robert. Otóż powiedział, że w czasie gdy miasto zrywa współpracę - co stało się zupełnie niedawno - np. z euroregionem Sprewa - Nysa - Bóbr, a ostatnio padł nawet absurdalny pomysł wystąpienia z Regionu Kozła, to szachiści działają odwrotnie. Nawiązują kontakty i utrzymują współpracę. Jakby pokazując, iż warto utrzymywać więzy z Niemcami w ramach euroregionu (i nie tylko), szachiści w tym roku startowali (i to z powodzeniem) w międzynarodowym turnieju w Guben. Klub Wicher współpracuje z klubami w Niemczech, Danii, Czechach, Litwie, Rosji, nie mówiąc o aktywności na niwie krajowej. Czy miasto ma tak rozległe stosunki?

    Eugeniusz Kurzawa
    68 324 88 54
    ekurzawa@gazetalubuska.pl

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (12)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018