Szansa koło nosa

RENATA OCHWAT TOMASZ RUSEK (95) 722 57 72 gorzow@gazetalubuska.pl
Amerykanie chcieli wybudować na Zawarciu centrum handlowo-rozrywkowe za 50 mln dol. W ostatniej chwili wstrzymał się z kupnem działki pod inwestycję, bo kupcy powiadomili go, że wciąż są jej dzierżawcami. - Tracimy wielką szansę! - mówią mieszkańcy.

O sprawie pisaliśmy w czwartek w artykule pt. "Niepewny grunt". Chodzi o ziemię na Zawarciu, na terenie dawnego Ursusa, którą miasto chciało sprzedać spółce Apollo-Rida Poland za 6 mln zł. Umowa miała być podpisana w środę. Wtedy jednak do akcji wkroczyli kupcy, którzy handlowali w tym miejscu (teraz są 100 m dalej, ale nie mogą pogodzić się ze stratą tamtego terenu). Powiadomili Amerykanów o uzasadnieniu wyroku sądu, według którego, do tej pory są dzierżawcami sprzedawanego gruntu. Firma się wystraszyła. W przeddzień podpisania umowy wycofała się "do czasu wyjaśnienia sytuacji prawnej.
W redakcji urywają się telefony od gorzowian. - Mogliśmy mieć nowoczesne centrum i kilkaset miejsc pracy, a mamy bałagan i prowizorkę! - mówili.

Dzielnica biednych ludzi

- To centrum rozrywkowe jest jedyną szansą dla dzielnicy na pozytywnego kopa. Jeśli inwestycja nie dojdzie do skutku, będziemy zadupiem, dzielnicą biednych, bezrobotnych, starych, smutnych ludzi - mówi Wacław Górnicki z Zawarcia. Nie ma nic do kupców, ale jego zdaniem, handlarze mogą zablokować rozwój dzielnicy. - I gdy wszystko tu padnie, oni przeniosą stragany gdzie indziej. A my, mieszkańcy, co zrobimy? - pyta. On i inni gorzowianie namawiali nas, żebyśmy pokazali prawdziwe oblicze tego miejsca.
Dziś wygląda to tak: na działce planowanej pod inwestycję złomiarze wykopują z ziemi co się da: kable, metal itd. Inni kradną cegły z rozwalających się budynków, które grożą przez to zawaleniem. Tuż obok na dziko stoją stragany, niektórzy sprzedają stare buty z samochodów albo z rozkładanych taboretów. Dookoła walają się tony śmieci, a handlarze załatwiają się w ruinach Ursusa. - To syf jest, a nie rynek! - mówi Roman z ul. Przemysłowej.

Tylko walczą o swoje

Handlarze tłumaczą, że nie walczą z inwestorem, tylko o swoje. - Uzasadnienie wyroku jest dla nas jednoznaczne. Kupcy mają prawo do tego terenu - mówi ich reprezentant Krzysztof Futro. Prawnik gorzowskich kupców Zbigniew Dybkowski uważa, że miasto nie może sprzedać działki. Chce potwierdzić to odrębnym wyrokiem sądu, ale sprawa nie weszła na wokandę.
Urzędnicy nabrali wody w usta. Wiceprezydent Ewa Piekarz nie widzi winy po stronie magistratu. Zarzuciła kupcom działanie na szkodę miasta. Amerykanie nie komentują sprawy, nie stwierdzili też jednoznacznie, czy nadal zamierzają inwestować w Gorzowie.
- Nasze oficjalne stanowisko będzie nie wcześniej niż w poniedziałek - powiedziała nam w piątek Dorota Brejnak z firmy Apollo-Rida Poland.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.