Szkła kontaktowe: Jak dobrze widzieć bez okularów

Grażyna Zwolińska
- Dziś stosuje się soczewki kontaktowe z hydrożelu. Są miękkie, delikatne, pływają na powierzchni oka, więc się ich nie czuje – przekonuje optyk Krzysztof Klimowski.
- Dziś stosuje się soczewki kontaktowe z hydrożelu. Są miękkie, delikatne, pływają na powierzchni oka, więc się ich nie czuje – przekonuje optyk Krzysztof Klimowski. Fot. Wojciech Waloch
Nie zaparują zimą, nie robią się od nich odciski na nosie, nie tłuką się. Już to wystarczy, żeby zainteresować się szkłami kontaktowymi. Zwłaszcza że te dzisiejsze w niczym nie przypominają tych sprzed lat.

- Pamiętam klienta, któremu wiele lat temu sprzedałem pierwsze soczewki. Miał dużą minusową wadę wzroku, która skazywała go na noszenie okularów z grubymi, ciężkimi szkłami - opowiada zielonogórski optyk Krzysztof Klimowski, w zawodzie od 37 lat. - Cienkich szkieł okularowych było jeszcze wówczas bardzo mało. Soczewki pozwoliły temu człowiekowi dobrze widzieć bez uciążliwych okularów.

Nie każdy chyba wie, że szkła kontaktowe mają długą tradycję. Jak wiele stosowanych dziś powszechnie wynalazków, powstały w wyobraźni Leonarda da Vinci. Ten włoski geniusz renesansu już około 1585 r. zaczął rozważać możliwość korygowania wad wzroku bezpośrednio na powierzchni oka. Od tego czasu pomysł ten ulegał przekształceniom, ale idea pozostała taka sama.

W 1636 r. koncepcję korygowania wad wzroku przy pomocy soczewek nakładanych bezpośrednio na oko przedstawił słynny filozof i matematyk Descartes. Musiało jednak minąć ponad 250 lat, zanim pierwszemu człowiekowi założono coś takiego. Zrobił to w 1889 r. szwedzki lekarz August Muller.

Jakie to były soczewki? W niczym nie przypominały dzisiejszych. Zrobione były ze szkła, przykrywającego niemal całą przednią powierzchnię oka. Ich dopasowanie poprzedzało wiele prób. A i tak potem noszenie tego wynalazku wymagało samozaparcia, bo ciężar soczewek powodował, że utrzymanie ich w prawidłowym położeniu na oku graniczyło z cudem.

- Dziś powszechnie stosuje się soczewki kontaktowe z hydrożelu. Są miękkie, delikatne, pływają na powierzchni oka, więc się ich nie czuje - przekonuje optyk. - Obecnie twarde soczewki aplikuje się tylko przy niektórych schorzeniach, np. przy stożkach rogówki.
Wiele osób z krótkowzrocznością, którym soczewki pozwoliłyby zrezygnować z noszenia okularów, nie decyduje się na nie, bojąc się problemów z ich zakładaniem i zdejmowaniem oraz tego, że będą czuć ich obecność.
- Rozumiem ten stres. Przecież jak wpadnie nam coś do oka, choćby muszka, odczuwamy to boleśnie. Poza tym niektórym trudno przełamać opór przed włożeniem sobie czegokolwiek do oka. Dlatego okulista w gabinecie zawsze rozmawia z pacjentem, stara się go uspokoić, uczy jak zakładać i zdejmować szkła kontaktowe i dokładnie tłumaczy wszelkie wątpliwości - mówi Krzysztof Klimowski.

Soczewki mogą nosić nie tylko krótkowidze. I choć dla nich oferta jest najszersza, to z tego udogodnienia mogą też niekiedy skorzystać dalekowidze. Także osoby z astygmatyzmem nie muszą rezygnować ze szkieł kontaktowych (oczywiście zawsze wymaga to konsultacji okulisty). Są też już soczewki dwuogniskowe. Pojawiły się także takie, których nie trzeba codziennie rano zakładać. Nosi się je bez przerwy przez 30 dni i nocy, po prostu w nich śpiąc.

Najpopularniejsze wciąż są jednak soczewki hydrożelowe aplikowane rano. Przed snem trzeba je zdjąć i włożyć do pojemniczków ze specjalnym płynem. Uważając, żeby nie zadrapać delikatnych maleństw paznokciami, bo jak się zarysuje, to będzie uczucie dyskomfortu w oku. Należy też soczewki codziennie czyścić. Z czasem ich zakładanie i zdejmowanie staje się automatyczną czynnością i sami się dziwimy, że mogliśmy mieć na początku tyle obaw.

Bywa, że niekiedy (np. z powodu alergii) trzeba soczewki na jakiś czas odstawić. Przeciwwskazaniem do ich noszenia jest też cukrzyca, nasilony zespół suchego oka, przewlekłe stany zapalne spojówek, zapalenia brzegów powiek. Dlatego zawsze najpierw trzeba zgłosić się do okulisty.
Nie tylko osoby z wadą wzroku decydują się na szkła kontaktowe.
- Niektórzy chcą przy pomocy soczewek zmienić kolor oczu. Dotyczy to głównie ludzi młodych, nie tylko kobiet, ale i mężczyzn - opowiada optyk.

Dlaczego, skoro soczewki są tak wygodnym rozwiązaniem, nie wyparły w większym stopniu u krótkowidzów okularów? Zdaniem Krzysztofa Klimowskiego, jednym z powodów może być to, że okulary, szczególnie dla kobiet, są elementem…biżuterii. Jest tak wiele fasonów i kolorów oprawek, wykonanych z różnych materiałów, że okulary mogą być ozdobą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie