reklama

Szkodliwa dla Polski likwidacja limitu 30-krotności składek na ZUS. To mocno przypomina piramidę finansową

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Zaktualizowano 
<br>
Slawomir Mielnik
Planowanemu przez rząd zniesieniu limitu 30-krotności składek na ZUS przeciwne są zarówno wszystkie organizacje pracodawców, jak i związki zawodowe, na czele z Solidarnością. Powód jest oczywisty: jeśli Polska ma przestać być "montownią zachodnich korporacji" i stać się krajem opartym na wiedzy i innowacjach, to potrzebujemy najlepszych menedżerów i specjalistów. A zniesienie limitu silnie uderza w najlepszych menedżerów i specjalistów. Zarazem zmienia ZUS w piramidę finansową, która za jakiś czas runie z hukiem.

WIDEO: Barometr Bartusia

W 2019 r. limit zarobków, do którego płaci się składki na ZUS, wynosi 142,9 tys. zł brutto rocznie, czyli 11,9 tys. zł brutto miesięcznie. Jeśli pracownik zarobi w danym roku więcej, to od nadwyżki przestaje płacić składki emerytalne, co powiększa jego zarobek netto. Łatwo to rozgrywać propagandowo, wmawiając wyborcom, że rząd „sięga do kieszeni bogaczy”, i to „w imię sprawiedliwości” (skoro inni płacą proporcjonalnie do zarobków, to czemu „bogacze” mają nie płacić?). Dzięki temu budżet państwa zyska 5 mld zł na „słuszne cele”

Jest to jednak narracja skrajnie bałamutna, by nie rzec – kłamliwa i wielce szkodliwa dla Polski i Polaków. W rządowej strategii oraz propagandowych sloganach rzucanych podczas konwencji wyborczych politycy PiS podkreślają, ze kraj nasz musi odejść od dotychczasowego modelu („taniej siły roboczej”) i stać się „państwem, którego rozwój opiera się na innowacjach i wiedzy”.

Taki kraj potrzebuje jednak dużej liczby specjalistów, naukowców, inżynierów i wytrawnych menedżerów, tworzących wizjonerskie strategie i potrafiących sprawnie zarządzać firmami. To kapitał ludzki, najcenniejsza przewaga konkurencyjna w dzisiejszym świecie. Tylko specjaliści potrafią sprawić, że kraj biedny awansuje do elity.

Ludzi takich w całej Europie brakuje – dlatego najbogatsze kraje podkupują ich w Azji i naszej części Europy. Polscy specjaliści i menedżerowie są codziennie bombardowani ofertami intratnej i ciekawej pracy na Zachodzie – od Londynu, Amsterdamu, Paryża i Berlina po Los Angeles i Nowy Jork. By ich zatrzymać nad Wisłą, pracodawcy muszą im odpowiednio dużo płacić, oferując przy tym nie tylko bonusy, ale i atrakcyjne ścieżki rozwoju i kariery.

Raporty globalnych firm rekrutacyjnych pokazują, że zarobki specjalistów i menedżerów z trzyletnim doświadczeniem zaczynają się od 15 tys. zł brutto. Tyle lub więcej zarabia ok. 5 proc. ludzi w Polsce.

Czy to jest duża kwota?

Dla niewykwalifikowanego pracownika na prowincji – niebotyczna. Ale w Warszawie stanowi tylko dwukrotność obecnej średniej, a w niektórych sektorach gospodarki – nieznacznie tę średnią przekracza. Również w Krakowie są całe grupy zawodowe (nie tylko informatyków, ale i inżynierów), których przeciętne zarobki przekraczają już limit 30-krotności.

Co ów limit daje pracodawcy?

Przyjmijmy stałą przez cały rok płacę: 15 tys. zł brutto. To dla pracodawcy koszt prawie 18,1 tys. zł miesięcznie, ale tylko przez pierwszych 9 miesięcy roku. W październiku – za sprawą limitu składek na ZUS - ów koszt maleje do 17 tys., a w listopadzie i grudniu do 15,6 tys. zł.

Co "zyskuje" pracownik?

O ile przez 9 miesięcy roku jego składka na ZUS jest „normalna” i wynosi 1464 zł (emerytalna) plus 225 zł (rentowa), to w październiku maleje do 776 + 119 zł, a w listopadzie i grudniu wynosi zero. Pieniądze zostają w kieszeni pracownika. Czy jednak jego pensja na rękę przez to rośnie? Skąd!!! Taki „bogacz” wpada bowiem wcześniej w drugi próg podatkowy, 32 proc. i już od sierpnia zamiast 10,5 tys. zł netto zarabia niecałe 8,7 tys. zł netto. Na koniec roku kwota ta rośnie do 9,8 tys. zł, ale – jak łatwo zauważyć – i tak jest niższa od początkowego 10,5 tys. zł.

Zniesienie limitu sprawi, że pracownik taki będzie zarabiał w drugiej połowie roku 8,6 tys. zł. Oczywiście, pracodawca może mu ten ubytek zrekompensować, ale to oznacza znaczny wzrost kosztów zatrudnienia. Zważywszy, że bardziej doświadczeni specjaliści i menedżerowie (2 proc. zatrudnionych w Polsce) zarabiają powyżej 25 tys. zł brutto, ów wzrost może zachwiać finansami i konkurencyjnością wielu firm.

Piramida w ZUS: po nas choćby potop?

Związki zawodowe zwracają uwagę na inny aspekt: limit 30-krotności wprowadzono po to, by chronić państwo i ZUS przed gigantycznymi wydatkami w przyszłości: wyższe składki, bez limitu, oznaczają bowiem odpowiednio wyższe emerytury, rzędu nawet 30 tys. zł miesięcznie. Odpowiedzialny rząd to wie i planuje w perspektywie dłuższej niż kadencja. Populistyczny – ściąga kasę i nie martwi się o przyszłość. Przypomina to piramidę finansową: wszystko kręci się dobrze, dopóki są jelenie gotowe ją finansować. Tu może się okazać, że potencjalne „jelenie”, wyceniane w projekcie budżetu państwa na 5 mld zł, uciekną w inne formy zatrudnienia lub – z kraju.

Wtedy swój ambitny plan „transformacji Polski z kraju montowni w kraj innowacji” PiS przeprowadzał będzie przy pomocy ludzi dzierżących w rękach klucze francuskie i łopaty. Ba, nawet ich może nam zabraknąć. Zostaną klienci państwa uzależnieni od zasiłków.

A jak ta piramida runie, kolejne rządy będą się głowić, jak wypłacić niebotyczne emerytury tym nielicznym, którzy jednak zdecydowali się zostać i płacić składki bez limitu.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Szkodliwa dla Polski likwidacja limitu 30-krotności składek na ZUS. To mocno przypomina piramidę finansową - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

I
IT

Ja jako "informatyk" zarabiam ponad przykładowe 15000, pracuje w zagranicznej firmie w Polsce, właśnie rozmawiam z szefostwem o zatrudnieniu mnie w spółce matce, po przeliczeniu okazało się że rocznie zarobie więcej niż teraz zarabiam a co dopiero po likwidacji 30 krotności, i tak zrobi wielu ludzi, rząd chciał dostać więcej a dostanie zero.

G
Gość

Tu pisze się, że naukowcy, to kapitał ludzki, tymczasem sa sytuacje, kiedy to osoba pracująca w PAN trafia … na bezrobocie (sam jestem tego przykładem, a wynagrodzenie, jakie otrzymywałem w PAN niewiele odbierało od zasiłku dla bezrobotnego), czyli … naukowców wcale nie trzeba (nie ma dla nich pracy - przynajmniej w pewnych branżach humanistycznych). Menedżerowie zarabiają stanowczo za dużo, natomiast informatycy, inżynierowie powinni dobrze zarabiać (także bardzo dobrze zarabiać powinni ci, którzy wykonują bardzo ciężka prace fizyczną - górnicy, hutnicy). Czasem się przesadza z innowacyjnością - trzeba szanować ludzi pracujących fizycznie i naprawdę robotnik powinien zarabiać lepiej niż pracownik pseudoumysłowy (pseudoumysłowy to taki, którego praca jest oficjalnie zaliczana do umysłowej, ale z myśleniem nie ma nic wspólnego, albo bardzo niewiele, czyli jest to zwykła praca biurowa, polegająca na przekładaniu papierów, przybijaniu pieczątek - taka praca powinna być za minimalną płacę, a także powinno się znacząco zredukować liczbę tych biurowych etatów).

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3