MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szlak mrożący krew w żyłach: Śmierć dla przykładu

Redakcja
Jedno jest pewne - krzyże stanęły w Gubinie za sprawą jakiejś kryminalnej historii.
Jedno jest pewne - krzyże stanęły w Gubinie za sprawą jakiejś kryminalnej historii. fot. Bartłomiej Kudowicz
Stracenie przez powieszenie hańbiło nie tylko skazańca, ale także jego rodzinę. Tego strasznego losu można było uniknąć podejmując kamienną pokutę.
Do pozostałości szubienicy w Trzebielu prowadzi lipowa aleja. Już przed wojną była to atrakcja turystyczna
Do pozostałości szubienicy w Trzebielu prowadzi lipowa aleja. Już przed wojną była to atrakcja turystyczna fot. Bartłomiej Kudowicz

Do pozostałości szubienicy w Trzebielu prowadzi lipowa aleja. Już przed wojną była to atrakcja turystyczna
(fot. fot. Bartłomiej Kudowicz )

Wyobraźmy sobie górujące nad okolicą wzgórze. Tuż obok skrzyżowania uczęszczanych szlaków. Na wzgórzu stoi szubienica, na której wisi... Brrr. Tego rodzaju widok miał znaczenie prewencyjne.

- Tak, tak, oczywiście wiemy, gdzie stała średniowieczna szubienica - mówi zagadnięta na rynku w Trzebielu kobieta. - Trzeba jechać w kierunku Tuplic. Tam, zaraz przy maszcie telefonii komórkowej, skręcić w prawo.

Teraz rośnie tam lipa
Nastrój jest niesamowity. Widać aleję lip, a na jej końcu ogromne drzewo tego samego gatunku, które rozsiadło się na kamiennym okręgu. Zanim wyrosła tutaj lipa, na tych kamieniach, stała XVI - wieczna szubienica. To prawdziwy unikat, w Polsce ocalało raptem kilka śladów po podobnych konstrukcjach.

Najpowszechniejszą formą wykonania kary śmierci od czasów średniowiecza, aż po nowożytność było ścięcie mieczem i powieszenie na szubienicy. Ten drugi sposób sklasyfikowano jako "karę złodziejską", która odbierała skazańcowi honor i dobre imię. Hańbiła także rodzinę. Śmierć na szubienicy była zarezerwowana przede wszystkim dla sprawców dużych kradzieży, rozboju, buntu i zdrady. Na szubienicę mógł pójść jedynie mężczyzna. Kobiety za podobne zbrodnie ścinano, topiono lub zakopywano żywcem.

Powieszenie było karą o ogromnym znaczeniu prewencyjnym. Zwłoki skazańców pozostawiano na szubienice do kolejnej egzekucji lub aż się rozpadły. Nad wzgórzem krążyły stada wron i kruków...

To było piękne miasto

Budowa szubienicy była opatrzona rozmaitymi zakazami i nakazami. Przede wszystkim miasto musiało posiadać przywilej orzekania kary śmierci. Później było zobowiązane samodzielnie dźwigać koszty inwestycji. Nie były małe, chociażby dlatego, że przy tej budowie nie wystarczyło zatrudnić jednego rzemieślnika, a całe cechy. A to dlatego, że udział w podobnej pracy uchodził za hańbiący i pojedynczy fachowiec nie chciał tego robić.

Podobnie jak w Trzebielu szubienice były zazwyczaj budowane na planie koła. Niestety dziś trudno myśleć o odbudowie konstrukcji, jako atrakcji turystycznej. Chociażby dlatego, że lipa, która tutaj się zadomowiła, jest pomnikiem przyrody.

Skąd szubienica pod wsią Trzebiel? Warto spojrzeć na te miejscowość inaczej. Oto w średniowieczu wylotów biegnącej przez miasto drogi strzegły dwie bramy: od zachodu Gubińska i od wschodu Żarska. Kościół, gród (potem zamek) i osady pozostały poza obwarowaniami. Świątynię z przyległą osadą włączono w obręb fortyfikacji po wzniesieniu drugiej linii murów od wschodniej strony w XV wieku. Rozplanowanie z tamtego okresu zachowało się prawie bez zmian do czasów najnowszych i jest przykładem średniowiecznego układu miasta o małej skali. Średnica obwarowanego miasta miała ledwie 220 metrów.

Niestety nie zachowały się: szpital - stojący dawniej przed Bramą Gubińską oraz związany z nim kościół Św. Krzyża i ratusz - usytuowany kiedyś pośrodku rynku. Z pięknych murów obronnych pozostały tylko nikłe resztki. Miasteczko zostało tuż po II wojnie światowej rozebrane. Po to, aby odbudować Warszawę.

Jedno jest pewne - krzyże stanęły w Gubinie za sprawą jakiejś kryminalnej historii.
(fot. fot. Bartłomiej Kudowicz)

KRZYŻE POKUTNE...
To także pamiątka po średniowiecznym systemie wymierzania sprawiedliwości. W Lubuskiem mamy ich kilkanaście. Warto ruszyć ich śladem szlakiem z Trzebiela do Gubina. W tym mieście znajdziemy aż trzy kamienie. Jak chce legenda zaczęło się od jajka lub jak twierdzą inni od szynki. Na tym właśnie tle miał powstać spór, w który wdali się trzej mieszkający w XV wieku w Gubinie bracia. Rozpoczęła się bójka, w której polała się krew.

Jak w każdej legendzie zapewne i w tej tkwi szczypta prawdy. Jedno jest pewne - krzyże stanęły w Gubinie za sprawą jakiejś kryminalnej historii. Zwyczaj wystawiania krzyża pokutnego, najpierw jako sposobu rozstrzygania sporów dotyczących winy i kary, a później jako jednej z kar wymierzanych np. mordercy po udowodnieniu mu winy (oprócz pokrycia kosztów pogrzebu ofiary, utrzymywania jej dzieci, pielgrzymki do miejsca świętego, leżenia krzyżem na grobie ofiary czy zamówienia określonej liczby żałobnych mszy). Ten zwyczaj, ujęty w ramy prawa, funkcjonował do wieku XVI. Po spełnieniu wszystkich nakazanych wyrokiem poleceń, zabójca nie był pociągany do dalszej odpowiedzialności, a jego przestępstwo puszczano w niepamięć.

Wykuwane były z jednej bryły kamienia, początkowo jako równoramienne o prostej linii. Później zaczęto im nadawać formę krzyża maltańskiego, lub też stylizowanego liścia winorośli. Zwyczaj ich wznoszenia dotarł do nas z czech lub Niemiec. Spełniały one różne funkcje. Były nagrobkowe, dziękczynne i pamiątkowe, były też pokutne, stawiane na miejscu popełnionej zbrodni.

Często na krzyżach pokutnych wykuwano znak narzędzia zbrodni (miecz, siekierę, nóż czy kuszę). Często takie krzyże zdobiono odpowiednimi napisami, ku przestrodze, informując, kto i gdzie dokonał określonej zbrodni. Napisy te, jak i znaki, zniknęły z biegiem czasu z krzyży, wygładzone i wypolerowane przez deszcz i wiatr.

Krzyży przetrwało stosunkowo niewiele i są rarytasem. Były niszczone lub używane do budowy dróg, mostów. W Bytomiu Odrzańskim krzyż pokutny znalazł się w murze wieży. Z kolei najmniejszy w Polsce krzyż pokutny znajduje się w Jasieniu koło Lubska (37 cm wysokości).

W okolicy możemy znaleźć sporo krzyży pokutnych od Koła przez Broniszów, Jasień, Gołaszyn, Dzietrzychowice po podzielonogórską Ochlę.

Dariusz Chajewski
0 68 324 88 36
[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska