18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

SZOK! Czytelniczka twierdzi, że w kartonie z mlekiem znalazła utopione myszy. Producent: - To niemożliwe [DRASTYCZNE ZDJĘCIE]

Tomasz Rusek
Czytelniczka zadzwoniła do nas z zadziwiającą historią. Teraz trudno jej będzie kupować mleko w kartonie.
Czytelniczka zadzwoniła do nas z zadziwiającą historią. Teraz trudno jej będzie kupować mleko w kartonie. pixabay.com
- Odkręciłam zakrętkę. Mleko dziwnie leciało. Potem ze środka wypadł sznureczek. Pociągnęłam, ale nie chciał wyjść. Więc rozcięłam karton. I wtedy to zobaczyłam - opowiada Czytelniczka.

Pani Grażyna (mamy jej pełne dane, do wiadomości redakcji) mieszka w podmiędzyrzeckiej wsi. Mleko kupuje od lat zawsze takie samo, od razu całą zgrzewkę. I zawsze w tym samym markecie w Międzyrzeczu. Tak też było i tym razem. Wypijała przez kolejne dni kolejne kartony, aż 2 grudnia...

Najpierw dla kotków

- Wzięłam nowy karton. Odkręciłam. Najpierw nalałam trochę mleka kotom do miseczki. Mam takie trzy bezdomniaczki koło domu, pomagam im, dokarmiam. Potem chciałam nalać mleka sobie do filiżanki, ale jakoś tak dziwnie, opornie leciało. I ze środka wypadł sznureczek. Chciałam go wyciągnąć, ale się nie dało - opowiada pani Grażyna.

Myszy w kartonie?!

Postanowiła rozciąć karton i zobaczyć co to za sznurek, bo nie dawało jej to spokoju. Rozcięła opakowanie i zdębiała. Bo to nie był sznurek, tylko mysi ogon. I cała mysz. A w sumie to dwie! Niewielkie, oczywiście martwe, całe w mleku.
- Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Natychmiast też zadzwoniłam do producenta. Wie pan, co najbardziej mnie zabolało? Że pani z infolinii powiedziała, że sama utopiłam te myszy. Aż mi się przykro zrobiło i się zezłościłam. Bo po co miałabym, coś takiego robić? Komu w ogóle do głowy by takie coś przyszło?! - mówi Czytelniczka.

- Odkręciłam zakrętkę. Mleko dziwnie leciało. Potem ze środka wypadł sznureczek. Pociągnęłam, ale nie chciał wyjść. Więc rozcięłam karton. I to nie był
- Odkręciłam zakrętkę. Mleko dziwnie leciało. Potem ze środka wypadł sznureczek. Pociągnęłam, ale nie chciał wyjść. Więc rozcięłam karton. I to nie był sznurek, ale mysi ogon. I cała mysz. A w sumie to dwie - opowiada Czytelniczka. zdjęcia Czytelniczki

Rozcięła opakowanie i zdębiała. Bo to nie był sznurek, tylko mysi ogon. I cała mysz. A w sumie to dwie! Niewielkie, oczywiście martwe, całe w mleku.

Spoczywają w zamrażarce

Ostatecznie, po jej skardze u producenta, przyjechał do pani Grażyny człowiek, który obejrzał mleko, myszki i wypytał ją o szczegóły. Kobieta przyznaje jednak, że nie wie, czy był to przedstawiciel sklepu czy producenta mleka.

Na wszelki wypadek Czytelniczka powiadomiła też Powiatową Stację Sanitarno - Epidemiologiczną w Międzyrzeczu. Jak powiedział nam jej szef lek. med. Jarosław Marcela, inspektorzy podjęli czynności i przeprowadzili kontrole w sklepie. Według naszych nieoficjalnych informacji placówka jednak z myszami nic wspólnego nie miała.

Co na to producent mleka?

To wielkie przedsiębiorstwo zaopatrujące tysiące sklepów w Polsce. W środę ( 4 grudnia) wysłaliśmy pytania do rzecznika firmy. W pierwszej rozmowie zapewnił GL, że nie ma mowy, by myszy dostały się do kartonu w procesie produkcji i pakowania. Obiecał też, że przyśle nam stanowisko w tej sprawie. Czekamy na nie. Niezwłocznie je zaprezentujemy.

Pani Grażyna zapewnia, że niczego od producenta nie oczekuje, nie ma żadnych żądań. - Ja po prostu nie chciałabym znowu czegoś takiego przeżyć. I nikomu tego nie życzę. A właśnie to mleko lubię najbardziej i dalej chciałabym je spokojnie kupować - mówi kobieta.

Myszy schowała w... zamrażarce. Gdyby komuś na coś mogły być potrzebne. - Może warto wykonać im sekcję zwłok? Wtedy się okaże, czy utopiły się w mleku - dodaje na koniec.

Jest odpowiedź firmy

W poniedziałek otrzymaliśmy obiecane stanowisko od przedstawiciela mleczarskiej firmy. "Ponad wszelką wątpliwość stwierdzamy, że brak jest możliwości przedostania się na etapie produkcji i pakowania ciała obcego do opakowania. Taką możliwość wyklucza konstrukcja urządzeń oraz zastosowana technologia. Konstrukcja całej linii aseptycznej jest tak zaprojektowana, że nie ma fizycznej możliwości dostania się do opakowania jakichkolwiek elementów z zewnątrz. Na wejściu mleka na urządzenia procesowe zamontowane są filtry o średnicy oczka 1,5 mm. Mleko w trakcie obróbki UHT poddawane jest procesowi homogenizacji gdzie przetłaczane jest pod bardzo wysokim ciśnieniem przez szczelinę poniżej 0,1 mm. Jednocześnie stwierdzamy, że do zanieczyszczenia produktu doszło na etapie niewłaściwej dalszej dystrybucji i przechowywania produktu w otwartym opakowaniu w nieznanych dla nas warunkach. Świadczy o tym przesłana dokumentacja zdjęciowa, z której wyraźnie wynika, że opakowanie zostało mechanicznie rozerwane (rozerwana membrana aluminiowa) oraz usunięto oryginalny systemem otwierania i zamykania opakowania. Takie uszkodzenie systemu otwierająco -zamykającego uniemożliwia szczelne przechowywanie otwartego mleka, do którego doszło pomiędzy czasem, który minął od jednego do kolejnego spożycia mleka. Jest nam niezmiernie przykro, że te zdarzenie dotyczy naszego produktu z nie naszej winy" - czytamy w komunikacie.

Czytelniczka jest nim zdumiona. Tłumaczy, że opakowanie zostało rozerwane - owszem - ale dlatego, by wyciągnąć z niego zawartość, która blokowała wypływ mleka. - Nie rozumiem też sugestii, że myszy weszły do kartonu gdy mleko było otwarte. Stałam tuż koło niego. A otwór w kartonie był zbyt mały, by myszy, które w nim były, mogły do niego wejść. Musiały być tam przed nalaniem mleka - mówi Czytelniczka.

Dodaje, że "wypije zapas, który już ma" i zmieni mleko na inne.

Trwa głosowanie...

Czy znalazłeś/znalazłaś się kiedyś w podobnej sytuacji?

    Mało kto podczas zakupów czyta skład danego produktu. A to ogromny błąd. Warto wiedzieć, co kupujemy, czym chcemy obdarować nasz organizm. Bo niestety, ale niekoniecznie produkt, który według nas jest zdrowy, taki będzie.  Ilość chemii, która ma za zadanie poprawić smak, wygląd czy zapach, stosowana przy produkcji, wzrasta w zastraszająco szybkim tempie. Na rynku oczywiście pojawiają się też bezpieczne produkty, ale wciąż jest ich za mało. Często giną na sklepowych półkach. Jeśli zależy Wam na zdrowiu, nie przyzwyczajajcie się do listy barwników, konserwantów czy spulchniaczy na etykiecie. Wiemy, że często zakupy robimy w pośpiechu, ale przeanalizowanie składu zajmie wam dosłownie chwilę, i co ważne – może uchronić przed wieloma chorobami i nieprzyjemnościami. Dla ułatwienia przygotowaliśmy dla Was małą ściągę. Tych niebezpiecznych i najczęściej pojawiających się dodatków do żywności. Warto się z nimi zapoznać >>> Czytaj również: Poznaj warzywa i owoce, które nie zawierają pestycydówWIDEO: Litera "E" na etykiecie produktu spożywczego i towarzyszący jej numer kojarzą się głównie z niezdrowymi konserwantami. Pod tym symbolem mogą się jednak kryć także nieszkodliwe związki, jak np. naturalne barwniki lub przeciwutleniacze.źródło: Agencja TVN/x-news

    Czytasz etykiety? Lepiej zacznij! Poznaj listę najbardziej s...

    WIDEO: Uwaga na fosforany w żywności

    źródło: Agencja TVN/x-news

    emisja bez ograniczeń wiekowych
    Wideo

    Jak kupić dobry miód? 7 kroków

    Dołącz do nas na Facebooku!

    Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

    Polub nas na Facebooku!

    Kontakt z redakcją

    Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

    Napisz do nas!

    Polecane oferty

    Materiały promocyjne partnera
    Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska