Szokujące miliony

JANUSZ DOBRZYŃSKI (95) 722 69 37 [email protected]
Udostępnij:
Ćwierć wieku temu w międzynarodowym turnieju na boiskach Ziemi Lubuskiej rywalizowali juniorzy Danii, Holandii, Norwegii i Polski. Kto mógł wówczas przypuszczać, że aż trzynastu z nich zrobi karierę na skalę europejską bądź światową...

Turniej był rozgrywany od 14 do 18 lipca 1980 r. w sześciu miejscowościach byłego województwa gorzowskiego. Inauguracyjny mecz młodych Polaków z Norwegami oglądało w Słubicach pięć tysięcy widzów! Biało-czerwoni zwyciężyli 1:0, a autorem "złotego" gola był Dariusz Dziekanowski z Gwardii Warszawa.

Szokujące miliony

Trzy lata później stał się bohaterem głośnego transferu do Widzewa Łódź, za 21 mln zł, który zbulwersował opinię publiczną. Z Łodzi przeszedł do Legii Warszawa, a następnie do Celtiku Glasgow, angielskiego Bristol City, a potem do Alemanii Akwizgran i 1. FC Koeln. Był jednym z największych talentów w historii polskiego futbolu, choć nie wykorzystał w pełni swych walorów. Wystąpił 63 razy w reprezentacji Polski (m.in. w MŚ w Meksyku), strzelił 20 bramek, ale miał też opinię playboya i primadonny. W tym turnieju strzelił wszystkie trzy bramki dla biało-czerwonych, którzy zajęli drugie miejsce.
Międzynarodową karierę zrobił też Dariusz Wdowczyk. Z Gwardii Warszawa przeszedł do Legii, a w 1989 r. też do Celtiku, gdzie spędził pięć lat. Grał też w angielskim Reading, a zakończył występy w stołecznej Polonii. Jako szkoleniowiec, ustanowił swoisty rekord. Z Polonią Warszawa sięgnął po cztery najwyższe laury: Puchar Ligi, tytuł MP, Superpuchar i Puchar Polski!

Lubuski akcent

Do wyróżniających się postaci polskiego zespołu należał obrońca Dariusz Kubicki z Lechii Zielona Góra, wychowanek Meblarza (dziś MKS Roana) Nowe Miasteczko. Trafił szybko do Legii Warszawa, a przez siedem sezonów grał na Wyspach Brytyjskich, broniąc w latach 90. barw ekstraklasowych Aston Villi i Sunderlandu (odbył tu studia uniwersyteckie), a potem Wolverhampton Wanderers, Tranmere Rovers, Carlisle i Darlingtonu. Przed rokiem był trenerem Legii Warszawa, a teraz objął Polonię Warszawa. Uczestnik MŚ '86, człowiek inteligentny i z dużymi ambicjami.
Trenerem polskich juniorów był wówczas Henryk Apostel, który w latach 1994-95 prowadził pierwszą reprezentację, a dziś jest wiceprezesem PZPN.

Czarne Tulipany

Młodzi Holendrzy zaczęli turniej meczem z Duńczykami w Kostrzynie, ulegając im po twardym boju 1:2. Pomarańczowi prowadzili 1:0 po główce Willema Kiefta, późniejszego bombardiera Ajaksu Amsterdam, włoskich Parmy i Torino, francuskiego Bordeaux i PSV Eindhoven, ale dwie następne bramki były dziełem rywali. Mnie bardziej przypadła do gustu gra młodych Holendrów, a zwłaszcza dwóch ciemnoskórych dryblasów Ruuda Gullita i Franka Rijkaarda (ich rodzice pochodzą z Surinamu). Już rok później, a więc mając po 19 lat, zadebiutowali wraz z Kieftem w pierwszej reprezentacji swego kraju, a wkrótce zrobili kariery światowe! Gullit trafił z Haarlemu do Feyenoordu Rotterdam, stamtąd do PSV Eindhoven, a w roku 1987 za 6,5 mln funtów szterlingów do włoskiego Milanu, co było hitem transferowym. Z mediolańskim klubem sięgnął po najwyższe zaszczyty, został Piłkarzem Europy 1987, wicekrólem rok później i dwukrotnie najlepszym futbolistą świata. Grał także w Sampdorii Genua, a później w Anglii, doprowadzając Chelsea w roli grającego menedżera do triumfu w Pucharze Anglii. Prowadził też Newcastle, a ostatnio Feyenoord.
Część z tych sukcesów była też udziałem Rijkaarda, który z Ajaksu trafił do Realu Saragossa, a później również do Milanu, sięgając po Puchar Europy i Puchar Świata. Wrócił do Ajaksu, święcąc z nim swój trzeci triumf w Pucharze Mistrzów (1995)! Dwukrotnie był trzecim piłkarzem Starego Kontynentu w ankiecie France Football, a później zajął się biznesem, firmując swym nazwiskiem kolekcję męskiej bielizny. Wrócił jednak do piłki, doprowadził reprezentację Holandii do brązowego medalu w Euro 2000, a dziś święci triumfy w roli trenera Barcelony.

Narzeczony Bettiny

Wielkim talentem był też 16-letni Gerald Vanenburg, syn Holenderki i Surinamczyka, którego gol zadecydował o zwycięstwie "Pomarańczowych" nad Norwegami 1:0 na stadionie w Międzyrzeczu (ten mecz oglądało 4 tys. widzów!). Filigranowy, ale imponował ruchliwością, dryblingiem i finezją w grze. Po sukcesach z Ajaksem, wygrał w 1988 r. Ligę Mistrzów z PSV Eindhoven, a później grał w Japonii, francuskim AS Cannes i w niemieckim TSV 1860 Monachium. Ciekawostką jest, że jego narzeczoną była Bettina Vriesekoop, wieloletnia partnerka mikstowa nieodżałowanego pingpongisty Andrzeja Grubby.
Wróćmy jeszcze do Kiefta. Mając 20 lat został on królem strzelców holenderskiej ligi, zdobył Złoty But najskuteczniejszego strzelca lig europejskich i w 1988 r. Puchar Mistrzów z PSV. A miesiąc później - wraz z Gullitem, Rijkaardem i Vanenburgiem - wywalczyli tytuł mistrzów Europy!
Nieco później, w reprezentacji Holandii grał piąty uczestnik naszego turnieju - bramkarz Theo Snelders ze szkockiego Aberdeen.

Obieżyświat i Piotruś Pan

Wśród Duńczyków, zwycięzców turnieju, uwagę zwracał najmłodszy uczestnik imprezy, 16-letni zaledwie Michael Laudrup, który dwa lata później grał już w pierwszej reprezentacji Danii! Wkrótce trafił do Włoch (Lazio i Juventus), następnie do Hiszpanii (Barcelona i Real Madryt), Japonii (Vissel Kobe) i Holandii (Ajax). Aż 104 razy grał w reprezentacji Danii, strzelając 37 goli. Dwukrotnie wystąpił w finałach MŚ, trzykrotnie w finałach ME, a jego klubowe trofea trudno zliczyć. Dziś jest legendą futbolu, żyje w Danii, choć ma też rezydencję na Seszelach.
Nieco skromniejsze są dokonania dwóch innych Duńczyków. Obrońca Jan Heinze już jako 19-latek grał w PSV Eindhoven, zdobywając kilkanaście trofeów, w tym Puchar Mistrzów 1988. Grał też w Bayerze z Uerdingen i Leverkusen, znów w PSV, a mając 38 lat i 293 dni został najstarszym uczestnikiem MŚ 2002 w Japonii i Korei - 22 lata po naszym turnieju! Europejscy dziennikarze zwali go Piotrusiem Panem.
Pomocnik Jan Moelby szybko trafił do Ajaksu, a później do Liverpoolu. Zdobył w ich barwach kilka cennych trofeów, a kontynuował karierę w Barnsley, Norwich City i Swansea City, gdzie został menedżerem. W reprezentacji Danii wystąpił 67 razy.
Napastnik Kim Vilfort całą karierę spędził wprawdzie w rodzimym Broendby IF, ale jako jedyny z duńskiego kwartetu zdobył mistrzostwo Europy w 1992 r. Triumf zespołu zbiegł się jednak z jego osobistym dramatem. Jeszcze dzień przed finałem opuścił na krótko ekipę, by być przy łóżku umierającej na białaczkę córeczki. Drugą bramką w finale przypieczętował sukces Duńczyków nad Niemcami 2:0, dedykując go właśnie jej. W reprezentacji wystąpił 60 razy.

Niezłomny wiking

Trzecie miejsce w turnieju zajęli Norwegowie, ale tylko ich bramkarz Erik Thorstvedt wypłynął na szersze wody. Występował m.in. w londyńskim Tottenhamie, IFK Goeteborg, Vikingu Stavanger i Borussii Moenchengladbach oraz 100 razy w reprezentacji kraju fiordów. Podczas MŚ ’98 i ME 2000 był trenerem bramkarzy w kadrze Norwegów.
Rzadko zdarza się, by w jednym juniorskim turnieju wystąpiło tyle późniejszych gwiazd. A tym razem, na boiskach naszego regionu, tak właśnie było.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie