Szpital zakaźny w Gorzowie. Zlikwidują go czy zostanie na dłużej? "Szpital zakaźny jest inny niż pozostałe tego typu placówki w Polsce"

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Szpital zakaźny działa w Gorzowie od 16 marca.
Szpital zakaźny działa w Gorzowie od 16 marca. Jarosław Miłkowski
Udostępnij:
- Nie likwidujmy szpitala zakaźnego w Gorzowie – proponuje nasz Czytelnik. Lecznica na razie wciąż będzie działać. Tylko, że pacjentów zakaźnych na północy Lubuskiego nawet przed epidemią było niewielu.

- W Gorzowie przez wiele lat nie było oddziału zakaźnego. Może więc ten stworzony teraz zostawimy na dłużej? Przyda się nie tylko na czas epidemii… - mówi nam pan Grzegorz, jeden z naszych stałych Czytelników z Gorzowa.
O przyszłość szpitala zakaźnego gorzowianin pyta nie bez powodu. W poniedziałek 18 maja minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że od 1 czerwca jego resort zamierza „przywracać funkcję normalnej pracy w szpitalach jednoimiennych”.
- Zaczniemy od miejsc, gdzie jest najmniej zakażeń – mówił kilka dni temu minister Szumowski.

Trwa głosowanie...

Czy Gorzów powinien mieć na stałe szpital zakaźny?

Szpital zakaźny w Gorzowie. Jest tu 200 łóżek

Gorzowski jednoimienny szpital zakaźny dwa miesiące temu został stworzony przy ul. Walczaka. Przygotowano go w budynkach, w których wcześniej znajdowali się pacjenci oddziału reumatologii, a także w miejscu zakładów opiekuńczo-leczniczych.
Nasz szpital jest lecznicą, w której do tej pory było najmniej chorych z koronawirusem. Przygotowano w nim 200 łóżek, przy co dziesiątym z nich jest przygotowany respirator. Tymczasem od 16 marca leżało tu raptem… dwóch pacjentów. Łącznie chorych z koronawirusem, którzy się przewinęli przez szpital, nie było nawet dziesięciu! Stan większości z nich był na tyle dobry, że do zdrowia dochodzili w domu.

Szpital zakaźny nie blokuje pracy całej placówce

- Nasz szpital zakaźny jest inny niż pozostałe tego typu placówki w Polsce. W innych miastach szpitale zakaźne utworzono w całych kompleksach szpitalnych. U nas tak nie jest. Nasz zakaźny nie blokuje pracy w pozostałej części szpitala. Wszystkie oddziały pracują już prawie na 100 proc. Będziemy zatem chcieli, by szpital zakaźny u nas pozostał – mówi nam Robert Surowiec, wiceprezes szpitala wojewódzkiego w Gorzowie. Dodaje, że informację o stopniowym przywracaniu jednoimiennych szpitali zakaźnych do ich wcześniejszej funkcji zna na razie z doniesień medialnych. Żadne decyzje na razie jednak nie zapadły.

Szpital będzie jeszcze kilka miesięcy?

- Mówi się, że druga fala zachorowań na koronawirusa przyjdzie jesienią. Chcielibyśmy, by do tego czasu szpital zakaźny cały czas u nas funkcjonował. Jego przygotowanie nie było łatwe, więc lepiej go jeszcze nie likwidować – mówi Surowiec.

- A jest szansa, by został już u nas na stałe? Przed laty oddział zakaźny był przecież przy Warszawskiej i był potrzebny – pytamy Surowca.

- Każdy oddział by się przydał. Oddział zakaźny nie jest jednak oddziałem pierwszej potrzeby. Pacjentów, których trzeba skierować na oddział zakaźny, jest zwykle dwóch-trzech w miesiącu. Przewozimy ich wówczas do szpitali zakaźnych w Szczecinie lub Zielonej Górze. Jeśli mamy kierować się korzyścią pacjentów, lepiej np. rozwijać chirurgię naczyniową – mówi R. Surowiec. Poradnia chirurgii naczyniowej powstała w gorzowskiej lecznicy kilka miesięcy temu.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, gorzowski szpital zakaźny miałby nie być zlikwidowany, ale ograniczona zostałaby w nim liczba łóżek (nie wiadomo, do ilu). To oznacza, że otwierałaby się możliwość przywrócenia zawieszonych w marcu zakładów opiekuńczo-leczniczych.

Czytaj również:
Czytelnicy: My już mieliśmy tego całego koronawirusa

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

B
Borsq

Już nie będzie tak samo jak przed pandemią. Na stałe będzie obowiązywała reguła czujności epidemiologicznej - przyjdą kolejne wirusy, cały czas po ludziach krążą meningokoki, pneumokoki, Klebsiella New Delhi i inne świństwa, które zawleczone na zwykły oddział szpitalny mogą narobić dużych szkód. Jakiś szczątkowy oddział zakaźno-izolacyjny powinien zostać i mieć do dyspozycji jako konsultanta lekarza specjalistę chorób zakaźnych - choćby na część etatu a nie tylko przyuczonych specjalistów z innych dziedzin.

Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie