Szprotawa: Dzik demoluje ogrodnictwo (wideo)

Redakcja
Strach na dziki się nie sprawdził. Zwierz kukłę tylko sponiewierał.
Strach na dziki się nie sprawdził. Zwierz kukłę tylko sponiewierał. fot. Bartłomiej Kudowicz
Anna Urbańczyk załamuje ręce. Już boi się rankiem wyjść do ogrodu. Bo na widok kolejnych zniszczeń pewnie dostanie zawału.

"Bolek", bo tak nazwali niszczyciela, podchodzi coraz bliżej do domu.

"Bolek" przepływa Bóbr i najpierw wchodzi do ogrodu sąsiadów, a później przychodzi do ogrodnictwa Urbańczykowej. Efekt? Szkółki drzew i krzewów, trawniki wyglądają jak świeżutko zaorane. Stratowane doniczki, połamane rośliny, obraz nędzy i rozpaczy.

- Nie chcemy, żeby ktoś zastrzelił tego dzika, nadaliśmy mu nawet imię - "Bolek" - tłumaczy Jerzy Myśliński. - Jednak musi być jakiś sposób, aby ofiarom wizyt zwierząt wyrównać straty.

Droga przez mękę
Pani Anna już nie ma nawet sił, aby opisywać swoją drogę przez urzędową mękę. Najpierw zgłosiła się do nadleśnictwa. Tam usłużnie zaproponowano nawet elektrycznego pastucha, ale o szacowaniu strat nie chcą słyszeć. To tak, jakby przyznali się do winy. Ogrodnictwo leży w granicach miasta i nie jest to ani teren lasów, ani żadnego obwodu łowieckiego. Odesłali ofiarę "Bolka" do burmistrza. Tam skierowano do wojewody, później marszałka i starosty. Na końcu podpowiedziano jej kontakt z... nadleśnictwem. I kółko się zamknęło.

- Musimy zacząć coś robić zanim przyjdą mrozy, a nie ma komu nawet oszacować strat - dodaje Myśliński. - Już nawet skontaktowaliśmy się z rzeczoznawcą, który stwierdził, że może to zrobić na nasz koszt. I stwierdził, że będzie to kosztowało około tysiąca złotych. I nie może zagwarantować, że ktoś uzna nasze roszczenia.

Janusz Ryszawy, przyrodnik pracujący w szprowawskim magistracie, rozkłada ręce. I pokazuje przepisy. Prawo łowieckie stanowi, że zwierzęta żyjące dziko są własnością skarbu państwa. I w takich przypadkach adresatem roszczeń jest wojewoda.

"Bolek" znów przyjdzie

O ubezpieczniu od działalności dzików nie myśleli. Przecież mieszkają niemal w centrum miasta. Ogrodzenie mają niekompletne, bo wcześniej zajęli się nim złomiarze. Strach, który miał odstraszyć zwierzaka został sponiewierany i "Bolek" podchodzi coraz bliżej domu. Nikogo i niczego się nie boi.

- Nie wiem, jak to jest możliwe, aby w województwie, gdzie jest tyle lasów, gdzie dziki chodzą nawet w Zielonej Górze po ulicach, nie było procedury pozwalającej przyznawać odszkodowania - denerwuje się Urbańczyk. - To, czego nie zniszczył nam "Bolek", wykończy ten urzędniczy bezwład... Pewnie powinniśmy dzika śledzić i ustalić na terenie jakiego okręgu łowieckiego jest na stałe zameldowany.

Bo wiedzą, że kolejnej nocy "Bolek" znów przyjdzie. Czuje się jak u siebie.

Dariusz Chajewski
0 68 324 88 79
[email protected]

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
paulo

Dzik jest własniścią państwa jak jest żywy, a zabity przez dewizowców jest własnością nadleśnictw, którzy ciągną z tego tyt. korzyści osobiste, gdyż wynajmują noclegi w swoich leśniczówkach za duże pieniądze. Dlatego śmieją się z rolników i innych ludzi, którzy żywią te zwierzęta na swoich polach bo jak wiemy nie są dostatecznie dokarmiane i dlatego wygłodniałe w poszukiwaniu jedzenia podchodzą nawet do domów.
Nadleśnictwa niszczą nasze ogólne dobro narodowe jakim są lasy (dęby),które dawały pokarm dla dzików.
Większość z leśniczych łowczych powinna stanąć przed sądem za znęcanie się nad dzikami, bo moim zdaniem to działają jak zorganizowana grupa przestępcza.

j
janusztr

Owszem, zwierzyna jest własnoscia państwa. Koła Lowieckie jedynie dzierżawią obwody i płacą olbrzymie odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzynę na dzierżawionych przez siebie obwodach. Za szkody wyrządzone na obszarach zabudowanych nikt nie zapłaci. Po prostu trzeba te tereny ogrodzić, nie ma innej alternatywy. Można się także ubezpieczyć. Grodzenie stusuje sie nie tylko w miastach, ale takze w lesie i na polach. Obecnie to juz standard. Dlaczego dzika zwierzyna podchodzi na obszary zaludnione i kto jest temu winien? Wystarczy sie rozglądnąć. Postępująca degradacja środowiska naturalnego przez człowieka, wypychanie zwierzyny z jej naturalnego śodowiska, zaśmiecanie lasów i pól, wyręby znacznych obszarów lasu, przykładów można podać wiele. Zupełnie pozbawione sensu są wypowiedzi szkalujące myśliwych, to brednie. Janusz.

j
janusztr
W dniu 14.11.2008 o 18:37, unkas napisał:

p***y kukułki co jeszcze wymyślicie dzik jest to zwierze łowne i należy do państwa a że nikt nie potrafi zająć się tematem to nic dziwnego spychologia stosowana wg.Stanisławskiego.Temat dzika to już katastrofa bo niewiele można zrobić mając taki pasztet jak prawo łowieckie które stawia myśliwych ponad wszystko a poszkodowani muszą udawadniać że nie są garbaci.

u
unkas

p***y kukułki co jeszcze wymyślicie dzik jest to zwierze łowne i należy do państwa a że nikt nie potrafi zająć się tematem to nic dziwnego spychologia stosowana wg.Stanisławskiego.Temat dzika to już katastrofa bo niewiele można zrobić mając taki pasztet jak prawo łowieckie które stawia myśliwych ponad wszystko a poszkodowani muszą udawadniać że nie są garbaci.

j
janusztr
W dniu 06.11.2008 o 12:23, dzik napisał:

To może jeszcze na koszt państwa ogrodzić im działkę ? Nic nie robić tylko się żalić - super postawa, pogratulować


Są substancje wabiące i odstraszające zwierzynę. Mozna je kupić za pomocą internetu. Wystarczy posmarowac pnie drzew i miejsca na które dzik przychodzi i po kłopocie. PS. Bolek... nie najlepsze imie dla dzika, jakos zle się kojarzy... Janusz
Ł
Łowca

Wiki piszesz bzdury. Przeczytaj co mówi na ten temat ustawa Prawo Łowieckie. Tereny administracyjne miast nie wchodzą w skład obwodów łowieckich i nie prowadzi się na ich terenie gospodarki łowieckiej. Nie ma dzierżawcy,który odpowiada za szkody. I nadleśnictwo nic w tej kwestii nie poradzi bo to teren miejski a nie leśny. Reprezentantem Skarbu Państwa jest wojewoda i tam trzeba szukać pomocy

W
Wiki

Droga Pani, jeśli na tym terenie nie ma koła łowieckiego za szkody odpowiada Nadleśnictwo. Proszę złożyć wniosek w Nadleśnictwie, oni mają określony termin dotarcia na uprawę ot i wszystko. Szkoda, że tego urzędnicy nie wiedzą. Dziki nie są własnością kół łowieckich i dlatego też nie musi Pani ustalać na terenie którego koła mieszka dzik. Ma Pani też prawo domagać się mediacji w gminie pomiędzy panią a nadleśnictwem, jeśli to nie pomoże, spisać na polu notatkę, ile czego zniszczono, porobić dokładne zdjęcia zebrać podpisy co najmniej 3 sąsiadów i skierować sprawę do sądu, i skończy się Pani problem z dzikiem.

d
dzik

Ogrodzenie mają niekompletne, bo wcześniej zajęli się nim złomiarze.

To może jeszcze na koszt państwa ogrodzić im działkę ? Nic nie robić tylko się żalić - super postawa, pogratulować

Dodaj ogłoszenie