Tajemnica zbrodni sprzed lat. Dlaczego Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska-Jaroszewicz zostali brutalnie zamordowani?

Anita CzuprynZaktualizowano 
Premier PRL Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska-Jaroszewicz (w środku) na zdjęciu m.in. z prezydentem USA Richardem Nixonem, pierwszą damą USA Pat Nixon i I sekretarzem PZPR Edwardem Gierkiem
Premier PRL Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska-Jaroszewicz (w środku) na zdjęciu m.in. z prezydentem USA Richardem Nixonem, pierwszą damą USA Pat Nixon i I sekretarzem PZPR Edwardem Gierkiem AP
Trzy osoby usłyszały zarzuty w związku z zabójstwem byłego premiera w PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz w podwarszawskim Aninie. Przełom w sprawie sprzed 26 lat nastąpił dzięki zeznaniom członka „gangu karateków”, który w ubiegłym roku porwał 10-latka z Krakowa. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro osobiście poinformował o sukcesie krakowskich śledczych.

Krakowski sąd w czwartek zgodził się na zastosowanie aresztu tymczasowy na trzy miesiące wobec dwóch podejrzanych o udział w zabójstwie - Marcina B. oraz Roberta S. W Prokuraturze Krajowej powołano specjalny zespół, który zajmuje się tą sprawą.

Czy to będzie przełom w śledztwie w sprawie morderstwa byłego premiera z czasów PRL? Przypomnijmy okoliczności tego zdarzenia. W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w swojej willi w podwarszawskim Aninie zginął Piotr Jaroszewicz (premier z czasu PRL) wraz z żoną, Alicją Solską. Przed śmiercią byli torturowani. Z mieszkania prawie nic nie skradziono, przestępcy pozostawili biżuterię i cenne obrazy.

Tomasz Sekielski o zabójstwie Jaroszewiczów: Motyw rabunkowy? Mam wątpliwości

Zabójstwo Jaroszewiczów przeszło do historii polskiej kryminalistyki nie tylko jako jedna z najgłośniejszych niewyjaśnionych spraw, ale też jako jedna z największych porażek rodzimych organów ścigania. Czy obecnie są jeszcze szanse, by znaleźć zabójców i zetrzeć plamę na honorze policji?

Chociaż P. Jaroszewicz od dawna nie działał już na scenie politycznej, był jednak w 1992 r. wciąż tak znaną postacią, że na wieść o jego zamordowaniu w willi w Aninie zjawiły się dziesiątki policjantów z komendy rejonowej, stołecznej i Komendy Głównej Policji - w większości oficerów i to wyższych stopni. Nie obowiązywały wówczas jeszcze obecne rygory dotyczące ścisłego zabezpieczania miejsca zbrodni. Przez mieszkanie Jaroszewiczów przewinęło się - jak później ustalono - przynajmniej kilkadziesiąt osób. Wiele z nich nie tylko zadeptywało ślady pozostawione przez przestępców, ale także... zostawiało własne. Na porządku dziennym było porzucanie niedopałków, dotykanie sprzętów domowych.

Kiedy początkowe działania policji nie przyniosły rezultatu, powołano w Warszawie specjalną grupę dochodzeniową. Ściągnięto do niej najlepszych speców od tropienia zabójców z całej Polski. Zebrane przez nich dowody i poszlaki wskazywały na czterech warszawskich recydywistów. U jednego z nich znaleziono nóż pochodzący z domu zamordowanych. O zabicie b. premiera i jego żony oskarżono grupę kierowaną przez,, Faszystę’’. Proces miał charakter poszlakowy, ale wydawało się, że skazanie jest tylko kwestią czasu. Wyniki śledztwa nie wytrzymały jednak próby sądowej. Upadły dwa najważniejsze dowody. Pierwszy dotyczył Jadwigi K., konkubiny,, Faszysty’’, która w śledztwie zeznała, że umawiał się on na napad w Aninie.

Przed sądem kobieta niespodziewanie odmówiła składania wyjaśnień. Drugim koronnym dowodem miała być zdobiona finka, którą znaleziono w mieszkaniu kompana,, Faszysty’’. Syn Piotra Jaroszewicza, Andrzej podczas śledztwa powiedział, że nóż ten należał do jego ojca. Przed sądem natomiast oświadczył, że rozpoznaje finkę na "99 procent’’ - co podważyło wartość dowodową jego zeznania.

Spekulowano też, że Jaroszewicz ma haki na ekipę Wojciecha Jaruzelskiego. Ale nie znaleziono ani pamiętnika, ani testamentu

W takie sytuacji doszło do sytuacji niespotykanej - po dwóch latach procesu, w 1998 r. prokurator sam wniósł o uniewinnienie oskarżonych. Kilka lat później otrzymali oni po kilkadziesiąt tysięcy złotych odszkodowania za niesłuszne aresztowanie. W 2005 r. sprawą zajął się Wydział Wywiadu Kryminalnego KGP, w ramach którego działa tzw. archiwum X - komórka policji zajmująca się niewyjaśnionymi zbrodniami. Policjanci z tego wydziału mieli do dyspozycji m.in. system automatycznej identyfikacji odcisków palców AFIS, który wcześniej nie istniał. Cóż z tego, skoro jedyną konkluzją było stwierdzenie, że z akt śledztwa zaginęły kluczowe dowody - trzy folie ze śladami niezidentyfikowanych odcisków palców pobranych na miejscu zdarzenia. Były one na na ciupadze, okularach Piotra Jaroszewicza i drzwiach szafy znajdującej się w jego gabinecie. Już w latach 90. ustalono, że nie należały one do ofiar, ich rodzin, znajomych czy też przybyłych na miejsce zbrodni policjantów. Poszukiwania folii trwały dwa lata. Były bezskuteczne.

Te właśnie folie wiosną ub. roku odnalazł dziennikarz śledczy Tomasz Sekielski, który kręcił film o tej zbrodni. W związku z tym rozmawiał z rodziną, w tym z synem Janem. Ten w jednej z rozmów opowiedział o pudle, które otrzymał po zakończeniu sprawy sądowej, ale od tamtej pory nie miał siły jej otworzyć. Na prośbę Sekielskiego jednak to uczynił. W środku znajdowały się między innymi zaginione folie oraz zakrwawiona odzież odzież.

Zabójstwo Jaroszewiczów bywało przez lata porównywane przez publicystów do zamachu na Kennedy’ego lub zastrzelenia Olofa Palmego. W obu tych sprawach policja skopała tę sprawę. Podczas proceduralnego postępowania popełniono podobne błędy.

W śledztwie od samego początku popełniono mnóstwo błędów. Po odkryciu ciał skutecznie zadeptano mnóstwo śladów, wielu nie zabezpieczono. Policjanci badali różne wersje: kryminalną, rodzinną i polityczną. Powody ku temu były - dziennikarz Bohdan Roliński jeszcze za życia Jaroszewicza opublikował wywiady z nim, w której znalazły się historie o „matrioszkach”. Jaroszewicz przekonywał dziennikarza, że wiedział o wyszkolonych sowieckich agentach, którzy byli sobowtórami ważnych polskich polityków. Jednak historycy tego nie potwierdzili.

Spekulowano też, że Jaroszewicz ma haki na ekipę Wojciecha Jaruzelskiego. Ale nie znaleziono ani pamiętnika, ani testamentu, ani notatek - niczego, co by świadczyło o tym, że Jaroszewicz jest w posiadaniu jakichś niewygodnych dla generała Jaruzelskiego dokumentów. Nie mając punktu zaczepienia, policjanci skupili się więc na wątku rabunkowym. Jan Jaroszewicz zeznał bowiem, że kilka dni przed śmiercią oddał ojcu pożyczone kilka tysięcy dolarów. Tych pieniędzy funkcjonariusze nie znaleźli.

POLECAMY:

Wideo

Materiał oryginalny: Tajemnica zbrodni sprzed lat. Dlaczego Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska-Jaroszewicz zostali brutalnie zamordowani? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3