Tajemnicze i niezwykłe miejsca w naszych lasach: Postawili...

    Tajemnicze i niezwykłe miejsca w naszych lasach: Postawili pomnik bestii

    Dariusz Brożek 95 742 16 83 dbrozek@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Wilk (łac. Canis lupus) - ssaki z rodziny psowatych, rząd drapieżne. Zamieszkują lasy, tereny bagienne, równiny i góry. Ich stada, tzw. watahy, liczą

    Wilk (łac. Canis lupus) - ssaki z rodziny psowatych, rząd drapieżne. Zamieszkują lasy, tereny bagienne, równiny i góry. Ich stada, tzw. watahy, liczą zazwyczaj od kilku do 20 sztuk, zajmowane przez nie terytorium wynosi od 100 do 300 km. kw. Polują na ssaki kopytne - jelenie, sarny i dziki, odżywiają się także padliną i rybami. Zdarza im się atakować zwierzęta hodowlane. W naszej kulturze uchodzą za wcielenie zła, budzą grozę i strach. Z drugiej jednak strony, symbolizują niezależność, siłę i wytrwałość. ©fot. archiwum

    W lesie między Skokami, Bobowickiem i Karolewem stoi stożkowaty obelisk z głazów. To pomnik wilka ustrzelonego 18 lipca 1852 r. przez Johana Ungera - myśliwego z Lusowa pod Poznaniem.
    Wilk (łac. Canis lupus) - ssaki z rodziny psowatych, rząd drapieżne. Zamieszkują lasy, tereny bagienne, równiny i góry. Ich stada, tzw. watahy, liczą

    Wilk (łac. Canis lupus) - ssaki z rodziny psowatych, rząd drapieżne. Zamieszkują lasy, tereny bagienne, równiny i góry. Ich stada, tzw. watahy, liczą zazwyczaj od kilku do 20 sztuk, zajmowane przez nie terytorium wynosi od 100 do 300 km. kw. Polują na ssaki kopytne - jelenie, sarny i dziki, odżywiają się także padliną i rybami. Zdarza im się atakować zwierzęta hodowlane. W naszej kulturze uchodzą za wcielenie zła, budzą grozę i strach. Z drugiej jednak strony, symbolizują niezależność, siłę i wytrwałość. ©fot. archiwum

    Nazwa od trzcin

    Nazwa od trzcin


    Gminę Trzciel przecina Obrą, na jej terenie jest sporo jezior. Dlatego jedną z najbardziej charakterystycznych dla niej roślin są trzciny porastające brzegi tych akwenów. Właśnie trzcinom miasto zawdzięcza swoją nazwę. Zdaniem naukowców - słowo Trzciel pochodzi od trzecieliny, czyli łodygi trzciny. W herbie miasta uwieczniono natomiast rycerza na koniu, który przebija włócznią wychodzącego z wody smoka. Herb nawiązuje do miejscowej legendy o krwiożerczej bestii, która miała swoje legowisko właśnie nad Obrą. Atakowała pasące się tam stada bydła, stanowiła zagrożenie dla ludzi. Potwora zabił dzielny rycerz, który w nagrodę trafił do miejskiego godła.



    Kamienny obelisk to jeden z ciekawszych reliktów z XIX w.
    na Ziemi Międzyrzeckiej. I najmniej znanych. Niełatwo tam dotrzeć, choć znajduje się zaledwie kilka kilometrów na południe od Międzyrzecza. Stoi na pagórku w leśnej głuszy na granicy dwóch nadleśnictw - trzecielskiego i międzyrzeckiego. Jego lokalizację znają tylko leśnicy, myśliwi i nieliczni regionaliści. - Poświęcony jest wilkowi, którego ponad 150 lat temu ustrzelił w tym miejscu myśliwy Johan Unger. To ostatni wilk upolowany w tych okolicach. Teraz te drapieżniki znowu się tutaj pojawiły, ale nikt na nie już nie poluje - mówi Jarosław Szałata, leśnik z Nadleśnictwa Trzciel.

    Do pomnika można dojechać z trzech stron - od Skoków, Bobowicka, lub Karolewa. Razem z J. Szałatą wybieramy drogę przez Skoki. Przejeżdżamy przez wieś, jedziemy w kierunku Bukowca. Mijamy skrzyżowanie z drogą do Wyszanowa, około 400 m. dalej skręcamy w lewo w leśną drogę. Terenówka doskonale sobie radzi w wybojami i zarośniętymi poboczami, ale samochody osobowe nie powinny tam wjeżdżać.

    Po przejechaniu około 900 m. jesteśmy na miejscu. Na pagórku w otoczeniu strzelistych sosen stoi obelisk. Na tablicy czytamy napis: ,,Tu zakończył Kompan życie, który owiec zżerał płód, Johan Unger należycie, zaspokoił jego głód''. Jest też niemieckie tłumaczenie: "Hier endete der Comumunist, der anderer Leute Lämmer Frisst, Für immer stillt den seinen Hunger, Lüssower Jäger Johan Unger"

    Dlaczego inskrypcja jest po niemiecku? - Bo dotyczy wydarzenia z 1852 roku. Wtedy Międzyrzecz znajdował się w Wielkim Księstwie Poznańskim, które było prowincją pruską. Pomnik postawili zresztą Niemcy - opowiada Stefan Cyraniak, regionalista i znawca historii Międzyrzecza.

    Nadleśnictwo na granicy

    Nadleśnictwo na granicy


    Nadleśnictwo Trzciel ma powierzchnię 20,3 tys,. ha. Położone jest na terenie woj. wielkopolskiego i lubuskiego, w większości w granicach powiatu międzyrzeckiego. Jego osobliwością jest liczący ponad 80 lat dorodny drzewostan żywotnika olbrzymiego (Thuja plicata) występujący w leśnictwie Jasieniec. Na terenie nadleśnictwa znajduje się kilkanaście drzew uznanych za pomniki przyrody, a do tego 12 tzw. użytków ekologicznych oraz dwa obszary chronionego krajobrazu - Rejon Bukowca i Pojezierze Międzychodzko-Międzyrzeckie. Ponad 3,9 tys. ha jego powierzchni zajmuje Pszczewski Park Krajobrazowy, natomiast otulina parku obejmuje dodatkowo prawie 4,5 tys. ha.



    W 1852 r. w okolicach Międzyrzecza pojawił się ogromny wilk. W wydanym w latach 30. minionego wieku przewodniku po ówczesnym powiecie międzyrzeckim czytamy o żarłocznym drapieżniku trzebiącym stada owiec i bydła. Napisano w nim, że wilk "przybył z Polski", choć wtedy naszego kraju nie było na mapie. Zdaniem Cyraniaka, autorowi mogło chodzić o polskie ziemie pod zaborem rosyjskim, które oficjalnie nazywały się Królestwem Polskim, a potocznie kongresówką. - Doszło do tego, że ludzie bali się wychodzić z domostw. Dlatego właściciele tych ziem Unrugowie z Bukowca zorganizowali wielkie polowanie na krwiożerczą bestię. A po ustrzeleniu wystawili jej pomnik - dodaje regionalista.

    Wilka ustrzelił 18 lipca 1852 r. Johan Unger z Lussowa, czyli z obecnego Lusowa pod Poznaniem. Zwierz stał na wzgórzu na zrębie, był doskonale widoczny. W niemieckich źródłach strzelec wymieniany jest jako ,,jäger''. Czyli po niemiecku myśliwy. W okresie międzywojennym mieszkańcy nazywali okoliczne lasy Borem Wilka (niem. Wolfsheide). - Bali się tam wchodzić, choć od tych wydarzeń minęło sporo czasu. Opowiadał mi o tym ojciec, który był leśnikiem w pobliskim leśnictwie Czarny Bocian - mówi J. Szałata.

    Po wojnie obelisk został zniszczony. W 2005 r. międzyrzecki regionalista Andrzej Chmielewski namówił nadleśniczych z Międzyrzecza i Trzciela do odbudowania obelisku. - To prawdopodobnie jedyny pomnik wilka w naszym kraju. I nie lada gratka dla turystów - mówi A. Chmielewski.

    W połowie XIX w. wilki były już wielką rzadkością w zachodniej Wielkopolsce. Urządzano na nie zbiorowe polowania, strzelali do nich samotni myśliwi, ginęły we wnykach i sidłach kłusowników. Na terenie obecnego powiatu międzyrzeckiego ostatniego wilka zastrzelił 25 sierpnia 1987 r. Zdzisław Belina, myśliwy ze Świniar pod Skwierzyną. - Upolowałem go w okolicach wsi Krobielewko w Puszczy Noteckiej. To był rekordowy okaz. Dostałem za niego złoty medal - mówi.

    Cztery rezerwaty flory i fauny

    Cztery rezerwaty flory i fauny


    W nadleśnictwie znajdują się cztery rezerwaty przyrody. "Rybojady" to torfowiska o powierzchni 5,61 ha koło wsi i jeziora o tej samej nazwie. W podobnym rezerwacie "Jeziora Gołyńskie" występują rzadkie wełnianeczki alpejskie. "Jezioro Wielkie" to z kolei rezerwat faunistyczny o powierzchni ponad 235 ha utworzony w 1991 r. na jez. Wielkim. Na jego środku znajduje się wyspa porośnięta dębami liczącymi ponad 200 lat. Występuje tam 140 gatunków ptaków, z czego 82 to gatunki lęgowe. Znajduje się tam także kolonia czapli siwej i kormorana czarnego. "Czarna Droga" jest rezerwatem leśnym, w którym dominują dorodne dęby i buki, występują też graby i jesiony.



    Basior ustrzelony przez Belinę ważył 64 kg. Myśliwy z dumą prezentuję jego skórę. Szara wilczura jest ozdobą jego bogatej kolekcji myśliwskich trofeów. Kolejnej nie zdobędzie, gdyż spokrewnione z psami drapieżniki objęte są obecnie ścisłą ochroną. W ostatnich latach wróciły na lubusko-wielkopolskie pogranicze. Jesienią ub.r. w okolicach Sowiej Góry koło Międzychodu tir potrącił i zabił wilka. Dla leśników to dowód, że po ponad 20 latach drapieżniki znowu zadomowiły się w puszczy.

    Pojedyncze sztuki widziano w ostatnich latach okolicach Chyciny pod Bledzewem, Gorzycy koło Międzyrzecza. Pojawiły się także w trzcielskim nadleśnictwie. Zdaniem dra Tomasza Schuberta, przyrodnika z Pszczewa, wilki nie mają swoich siedlisk na Ziemi Międzyrzeckiej. - Tędy biegną tylko ich szlaki między puszczami rzepińską i notecką. To zwierzęta wędrowne. W ciągu jednej nocy mogą pokonać nawet kilkadziesiąt kilometrów - twierdzi dr T. Schubert.

    W Polsce żyje obecnie od 500 do 700 wilków. Czy powinniśmy się ich obawiać w czasie spacerów po lesie, czy zbierania grzybów? Zdaniem leśników, dla ludzi nie stanowią zagrożenia. - Od 70 lat w Europie nie odnotowano przypadku ataku wilka na człowieka. Bardziej groźne dla nas są na przykład niedźwiedzie. Wilki mają jednak fatalną opinię - twierdzi T. Schubert.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Wybierz region, dokąd chcesz wyjechać:

    Turystyczne TOP

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018