MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tak mi serce kazało

Beata Igielska
Poturbowany pies ma problemy z chodzeniem, dlatego najlepiej czuje się na kolanach swojej wybawicielki
Poturbowany pies ma problemy z chodzeniem, dlatego najlepiej czuje się na kolanach swojej wybawicielki fot. Beata Igielska
- Wybiegłam z domu i zobaczyłam, że na ulicy leży zakrwawiony piesek - opowiada Monika Mikanowicz z Przytocznej.

Od kilku dni opiekuje się potrąconym przez samochód zwierzakiem, a ludzie się dziwią.
Przeraźliwie piszczącego psa usłyszała we wtorek po południu. Wybiegła z domu i zobaczyła, co się stało. - Od przechodzącej starszej pani dowiedziałam się, że psa potrącił srebrny samochód. Kierowca nawet się nie zatrzymał, a przecież musiał poczuć uderzenie - opowiada przejęta dziewczyna.

Szybko wraca do zdrowia

Monika sama zawiozła ranne zwierzę do Międzyrzecza do weterynarza. Tam dowiedziała się, że to roczny pies rasy beagle. - Był bardzo mocno poturbowany. Wciąż ma poważny uraz stawu, ale dopóki nie wygoją się zewnętrzne rany, nie można założyć mu gipsu - mówi weterynarz Marian Sierpatowski. Chwali Monikę za zajęcie się psem i przyznaje, że coraz więcej młodych osób angażuje się w pomaganie czworonogom.
Monika żartuje, że opiekując się psem, czuje się jak jego mama. - Trzeba do niego wstawać w nocy i często wynosić na dwór, bo mocno utyka i siusia na dywan - mówi dziewczyna. Cieszy się, że psiak szybko wraca do zdrowia. - Ma coraz większy apetyt i wciąż chce się bawić. Ostatnio nawet zaprzyjaźnił się z moim kundelkiem Skubim, chociaż na początku byli o siebie zazdrośni - opowiada Monika.

To się często zdarza

Dziewczyna szuka właściciela rasowego psa. Rozwiesiła we wsi kartki z informacjami, ale nikt się nie zgłosił. Tata Moniki przypuszcza, że psa porzucił ktoś przejeżdżający przez wieś. - W wakacje często tak się zdarza. To przykre, bo przecież zwierzę potem cierpi - mówi Stanisław Mikanowicz. Dodaje, że jest dumny z córki, choć opieka nad chorym pieskiem to dla całej rodziny dodatkowe obowiązki.
Monika nie widzi w zajmowaniu się psem niczego nadzwyczajnego. Była zdziwiona, gdy dowiedziała się, że "GL" chce o niej napisać. - Przecież zrobiłam tylko to, co kazało mi serce - mówi skromnie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska