Tąpnięcie na górze

KRZYSZTOF ZAWICKI
Udostępnij:
Lubińska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 10 związkowcom z miedziowej spółki KGHM. Są oni podejrzani o fałszowanie dokumentów statutowych.

O wewnątrzzwiązkowym konflikcie pisaliśmy 23 sierpnia 2004 r. w artykule "To było trzęsienie ziemi pod ziemią". Sprawa dotyczy działającego w KGHM Związku Zawodowego Pracowników Dołowych. Przypomnijmy, że w związku zaiskrzyło w marcu 2004 r., gdy ówczesny przewodniczący ZZPD Jan M. przeforsował na krajowym zjeździe delegatów uchwałę, dotyczącą odłączenia się od centrali związku, która znajduje się w Katowicach.

Brak zgody

Wobec tej decyzji stanowczo zaprotestowali związkowcy z Zakładów Górniczych Rudna.
- To były chore ambicje przewodniczącego, który chciał samodzielnie zarządzać krajowym związkiem - mówi szef ZZPD z Rudnej Piotr Trempała.
Konflikt między związkowcami zaogniał się. - Dla Jana M. staliśmy się niewygodni i dlatego postanowił nas usunąć z zarządu zakładowego związku - dodaje wiceprzewodniczący ZZPD Dariusz Kwiatkowski. - Do tego jednak potrzebne było wprowadzenie odpowiedniego zapisu do naszego statutu. Można to było zrobić jedynie na nadzwyczajnym zebraniu delegatów, co miało miejsce w czerwcu. Kilka dni później zostaliśmy usunięci.

Fikcyjne zebranie?

Zdaniem działaczy ZZPD, do żadnego zebrania nie doszło i 21 lipca powiadomili prokuraturę rejonową w Lubinie o popełnieniu przez Jana M. przestępstwa. Przesłuchanych zostało ok. 70 osób. Kilka dni temu do sądu wpłynął akt oskarżenia. Oskarżonymi są m.in. Jan M. i były wicedyrektor ZG Polkowice-Sieroszowice, Ireneusz Ś.
- Prokuratura zarzuca 10 osobom, że poświadczyły nieprawdę na dokumentach związanych z Krajowym Zjazdem Delegatów ZZPD - informuje rzecznik prokuratury w Legnicy Liliana Łukasiewcz. - Aby móc odwołać członków zarządu, udział w zebraniu musiało wziąć dwie trzecie delegatów. Okazało, że 24 z nich nie uczestniczyło w nim, bo byli w tym czasie w pracy, ale ich podpisy widniały na listach obecności. Z tego wynika, że nie było quorum i uchwała była nieważna. Mimo tego złożyli ją w Sądzie Rejestrowym, czym wprowadzili w błąd urzędnika państwowego, który na początku potwierdził ważność uchwały.
Oskarżeni nie przyznali się do winy, ale potwierdzili składanie podpisów pod dokumentami, na których widniały podpisy nieobecnych za zebraniu członków związku. 10 związkowcom grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Wczoraj Jan M. kilkakrotnie zapewniał, że na łamach "GL" wypowie się na temat zarzutów, ale mimo obietnic, nie skontaktował się z nami.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie