Tarnowskie: Pałac z widokiem na jezioro

Dariusz Chajewski 68 324 88 79 [email protected]
Jak cieszą się turyści i mieszkańcy nad Tarnowskim jest jeszcze spokojnie. I nikt nie chce się ścigać z pobliską Sławą.
Jak cieszą się turyści i mieszkańcy nad Tarnowskim jest jeszcze spokojnie. I nikt nie chce się ścigać z pobliską Sławą. Dariusz Chajewski
Tutaj wszystko się zaczyna. Wody tego akwenu pochodzą przede wszystkim ze źródeł i dopiero później płyną do innych akwenów w okolicy. Dlatego z pomostu widać dno.

Droga z Lubięcina do Sławy sama doprowadzi nas nad Jezioro Tarnowskie Duże. Na końcu wsi znajdziemy niewielką plażę.
- Silne, czyste jezioro, którego wody w całości pochodzą ze źródeł - mówi o "swoim" akwenie sołtys Tarnowa Jeziernego Jan Kuchta. - Jest najczyściejsze w okolicy, gdyż od nas dopiero rzeka niesie wodę do Sławy i innych okolicznych zbiorników. W sezonie przez naszą wieś przewija się jakieś 20 tys. wczasowiczów. Większość mieszka w domkach letniskowych, których u nas się ostatnio nabudowało. Jest wesoło...
Bo Tarnów jest już całkiem inną wsią. To typowe letnisko, w którym żadnych krów i koni nie uświadczysz. Szczytem wiejskiej egzotyki jest drób.
- Ale za to ryb do wyboru, do koloru, wszystko co żyje w słodkiej wodzie - dodaje Kuchta. - Od płotki, przez leszcza po szczupaka. Ja nie łowię, ale córka...

W drodze do dworu spotykamy Adama Orzechowskiego z siatką pełną zakupów. Jest turystą, ale takim... tutejszym. Ten emerytowany nauczyciel z Legnicy ma tutaj domek, chociaż, jak sam twierdzi, mówienie o niewielkim pawiloniku per "domek" to lekka przesada.
- A zadecydował przypadek - opowiada. - Kolega pracował w nadleśnictwie i mówił, że fajne działki, nad jeziorem. Oczywiście, że tutaj mi się podoba, inaczej każdej wolnej chwili bym w Tarnowie nie spędzał. Martwię się tylko, że teren staje się coraz bardziej podmokły, drzewa giną. Nie wiem, może to sprawa bobrów, których w okolicy coraz więcej? Ale jest tutaj spokojniej, nie ma już domów wczasowych, są tylko turyści indywidualni. Nie ma też już tych imprez do białego rana.

A teraz pałac... Tutaj warto się zatrzymać chociażby ze względu na widok i położenie - na wąskim przesmyku między dwoma jeziorami. Ten niewielki pagórek ma niesamowitą historię. W XIII wieku Tarnów Jezierny był kasztelanią należącą do książąt głogowskich. Dokładnie nikt nie wie kiedy powstały kasztelania i gród, ale przyjmuje się, że w końcu XIII wieku. Jednak wiele przemawia za tym, że grodzisko istniało tutaj wcześniej. Zespół obronny składał się z grodu wzniesionego na usypanym stożku o wysokości dwunastu metrów, który otoczony był fosą oraz z umocnionego podgrodzia. W XIV wieku Nickel von Rechenberg, zbudował nową siedzibę na miejscu grodu. Jak wykazały badania archeologiczne budowla ta wzniesiona została w konstrukcji drewniano-ziemnej. Warownia została zniszczona w XV wieku, najprawdopodobniej spalona przez maszerujące tędy oddziały husyckie w 1433 roku. W 1624 roku na miejscu dawnej warowni, Jan von Schönaich wybudował renesansowy dworek myśliwski.

Budynek zwraca uwagę dziwacznym, nieco pokracznym kształtem. Założony został na planie nieregularnego ośmioboku z dziedzińcem w środku. Okazuje się, że owa nieregularność została wymuszona przez ukształtowanie terenu i konieczność dostosowania do spadków stożka.
Dziś na białej ścianie myśliwskiego pałacu tablica z napisem "dom pracy twórczej". To także pamiątka z przeszłości, tym razem nieodległej. Jednak i dziś budynek wygląda niezwykle. Na szczycie wzgórza wygląda jak miniaturowa twierdza. Dziś działa tutaj pensjonat zarządzany przez Zespół Szkół Rolniczych.
- Przyjeżdża tutaj sporo grup zakładowych, rodzin - mówi opiekująca się pałacem, a raczej dworem myśliwskim Bożena Dzięcioł. - Do ideału sporo brakuje, ale czekamy na zgodę pani konserwator zabytków na remont. Pamiętam ten zabytek jako ruinę. Dwa lata temu była tutaj pani, która przyjechała do Tarnowa dwa lata po wojnie. Opowiada, że w pobliskiej leśniczówce, była podwójna piwniczka, a w niej kryształy, słoiki pełne pieniążków. Dzieciaki wzięły je i później Cyganie wykupywali ten skarb dając dzieciakom za monetę dużą torbę cukierków. Leśnictwo spłonęło w latach 70.

Z niewielkiego tarasu rozciąga się wspaniały widok na jezioro, niewielką plażę, klimatyczny, rozklekotany z lekka pomost. I jak dodaje pani Bożena nie wyobraża sobie wakacji w Egipcie lub Tunezji. Tutaj jest najpiękniej...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie