MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Te wielkie pożary przeszły do historii Gorzowa

Tomasz Rusek
Tak przed rokiem płonęła hala Gomadu
Tak przed rokiem płonęła hala Gomadu fot. Katarzyna Chądzyńska
Wczorajszy pożar budynku po kinie Kopernik przyjechało gasić dziesięć wozów strażackich i ponad 30 ratowników. Ale to wcale nie była największa akcja w dziejach Gorzowa...

[galeria_glowna]
Wszystko trwało trzy godziny. Zaczęło się od kłębów czarnego dymu buchającego z okien. Gdy strażakom udało się wreszcie sforsować drzwi do budynku, zalali dawne kino wodą i pianą. Potem sprawdzili cały obiekt kamerą termowizyjną. - Znaleźliśmy trzy miejsca, w których zaczął się pożar. Wszystkie były w dawnej kabinie projekcyjnej - mówi Bartłomiej Mądry z komendy miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gorzowie.

Choć pożar w dawnym kinie gasiło ponad 30 strażaków, którzy przyjechali 10 wozami, to nie była to wcale największa akcja w dziejach miasta.

Strażacy pytani o najcięższe zdarzenia wspominają jednym głosem: pożar elektrociepłowni, wybuch w fabryce Italian Look, pożar nielegalnego składowiska plastiku i gumy w Czechowie i niedawną akcję gaśniczą przy ul. Mickiewicza, gdy płonęła dawna hala produkcyjna Gomadu.

Przerwa trwała trzy miesiące

Elektrociepłownia stanęła w ogniu 17 marca 2000 r. Straty były tak poważne, że praca bloku parowo-gazowego została przywrócona dopiero po niemal trzech miesiącach. - Było tam 19 zastępów z całego regionu, niemal setka strażaków. Akcja trwała pół doby. Straty sięgnęły 50 mln zł, ale udało się uratować mienie warte przynajmniej dwa razy tyle - wspomina komendant gorzowskiej straży Hubert Harasimowicz.

14 lipca 2001 r. w Czechowie wybuchł pożar, który był gaszony 40 godzin. Ogień pojawił się na gigantycznym składowisku plastikowych odpadów, tuż obok lasu. Zauważył go dozorca sąsiedniej firmy.

Od czego się zaczęło? Od wypalania przewodów. Ci, którzy to robili, nieświadomie zaprószyli ogień na całym składowisku. Czarny dym był widoczny z kilku kilometrów. Na akcję wyjechało dziesięć samochodów gaśniczych, dziewięć samochodów specjalnych i dodatkowe trzy, które dowoziły wodę. Dodatkowo koparką i spychaczem, w dymie, dzielono wielkie składowisko na mniejsze części, by ugasić całość partiami. Działania zakończyły się 40 godzin później.

Zginęło pięć osób

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska