Teatr Zza boru jubileusz 10-lecia świętował premierą. Sala trzęsła się od braw [WIDEO]

Redakcja

Wideo

Zobacz galerię (36 zdjęć)
W sobotę, 23 września 2017 r., sala sołecka w Urzędzie Gminy w Zaborze, pękała w szwach, a brawom i kwiatom nie było końca.

Sobota, 23 września 2017 r., 18.45. Zaplecze sali sołeckiej w Urzędzie Gminy w Zaborze. Co to? Czas się cofnął do lat 20. i 30. XX wieku? Te kapelusze, sukienki, rękawiczki... Ale nie! Jest smartfon i do wspólnego selfie pozują: kurator sądowy, rolniczka, instruktor teatralny, właścicielka firmy usługowej, niepracująca („zajmuję się życiem”), wychowawca w ośrodku socjoterapii, pracownica banku...

Skąd ten teatr?
Osiedlił się w gminie teatrolog Jan Andrzej Fręś. I 10 lat temu było spotkanie towarzyskie w gospodarstwie agroturystycznym Jolanty Jarmoch. - I tam przyjechali państwo Freś - opowiada Irena Karkosz. - Rozmawialiśmy o swoich pasjach, marzeniach, a oni powiedzieli, że zajmują się teatrami amatorskimi, że prowadzili takie na Śląsku. I Janek powiedział: - No to robimy tutaj teatr.
Irena Karkosz, Danuta Rosińska, Jolanta Jarmoch, Dagmara Łanucha - to trzon zespołu. Później ktoś dołączał, odchodził, wracał...

Pierwsza sztuka?
„Pokojówki” Geneta. Ambitnie? A jak! - Ale ta ambicja wynikała z tego, że byłyśmy tylko cztery i trzeba było do tego składu dopasować sztukę - wyjaśnia pani Irena.
- Co prawdy były tylko trzy główne role, a ja grałam... taki ruchomy wieszak - śmieje się Dagmara Łanucha, która na co dzień zajmuje się teatrem ruchu. - Nie powiedziałam pół słowa.

Czym jest dla nich ten teatr?
- Życiem!
- Pasją, odskocznią od codzienności, twórczą zabawą.
- Spełnieniem dziecięcych marzeń.
- Uwielbiamy role, przebieranki...
- Można być przez chwilę kimś innym...
Dochodzi 19.00. Sala pęka w szwach. Jak zawsze na premierach Teatru Zza boru. Zajęte są parapety i materace na podłodze. Tadeusz Karkosz już w gotowości - z podkładami muzycznymi, światłem. Za chwilę bohaterki spektaklu „Kocham cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz...” opowiedzą o Witkacym takim, jakim widziały go kobiety jego życia: kochane, cierpiące, porzucane, mamione, zdobywane...

To Lucyna Korczowska przyszła z pomysłem sztuki: monodramem na temat Witkacego i Zakopanego. I z niepokojem. Przy pierwszym czytaniu było trochę rezerwy. Ale zbliżał się jubileusz... - I pomyślałyśmy: dlaczego nie zrobić takiej odjechanej formy? Niedramatycznej, niedialogowej... - mówi pani Lucyna, podkreślając, że to opowieść uniwersalna. Nie tylko o Witkacym. - To jest o kobietach. Bardzo różnych - dodaje Dagamara Łanucha.

Godzinę później sala trzęsie się od braw. Są podziękowania, kwiaty... - Jestem zaszczycony mieć takie cudeńka w swojej gminie - mówi wójt gminy Zabór Robert Sidoruk. - Ci państwo od 10 lat rozgłaszają, skąd te perełki są. One są z gminy Zabór!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie