Telewizor z kokardką

Tatiana Mikułko tmikulko@gazetalubuska.pl
Małgorzata Goździk poprawia łóżka w pokojach. Od czwartku śpią na nich mieszkańcy nowego domu dziecka w Szprotawie.
Małgorzata Goździk poprawia łóżka w pokojach. Od czwartku śpią na nich mieszkańcy nowego domu dziecka w Szprotawie. PAWEŁ JANCZARUK
Jasne, przestronne pokoje. Po cztery łóżka w każdym. Ściany jeszcze są gołe. Ozdobią je dopiero mieszkańcy, którzy zjeżdżają do Szprotawy.- Chcemy, by w naszej placówce poczuli się jak w domu - mówi Małgorzata Goździk, dyrektorka domu dziecka.

Przy ulicy Sobieskiego 69, gdzie trwają ostatnie przygotowania na przyjęcie podopiecznych, mieścił się wcześniej internat Zespołu Szkół Zawodowych. Ale że w mieście były dwa takie internaty, jeden zlikwidowano przeznaczając budynki na dom dziecka i ośrodek szkolno-wychowawczy. Od czwartku na drugim piętrze mieszkają dzieciaki z powiatu żagańskiego, które wcześniej przebywały w domach dziecka w innej części województwa i poza nim. Na razie jest ich 30. Być może będzie więcej, bo potrzeby są duże. Ok. 80 dzieci oczekuje na miejsce w domu dziecka. Jednak M. Goździk uważa, że 30 to wystarczająca ilość. Przynajmniej z domu dziecka nie robi się moloch.

Telewizor z kokardką

Najbliższe dni są bardzo ważne zarówno dla dzieci jak i sześciorga wychowawców. Wszyscy z przygotowaniem pedagogicznym i doświadczeniem. Będą wspierać się nawzajem. Strachu nie ukrywa dyrektorka domu M. Goździk. Wcześniej była kierowniczką internatu przy ośrodku szkolno-wychowawczym.
- Obawy są, to naturalne. Mam nadzieję, że wszystko nam zagra tak, jak powinno - mówi M. Goździk. - Najbliższe dni pokażą, co trzeba dopracować. Poznamy się. Wszyscy będziemy się uczyć na nowo. To wyzwanie.
Dzieci będą miały do swojej dyspozycji świetlice. W kartonie przewiązanym czerwoną kokardką czeka nowy telewizor podarowany przez burmistrza Szprotawy Romana Rosoła. Jest kompleks kuchenny, by mieszkańcy domu mogli sami przygotowywać dla siebie drobne posiłki. Obiecane jest DVD i inne sprzęty.

Będą się przyglądać

Dom dziecka w Szprotawie powstał z powodów oszczędnościowych. Od 1 stycznia tego roku placówki takie są finansowane z budżetów powiatów (wcześniej była dotacja państwowa). Starostwo w Żaganiu na miesięczne utrzymanie jednego dziecka w placówce w Lubuskiem, Zachodniopomorskiem lub Dolnośląskiem płaciło od 2 tys. zł do 2 tys.700. Podopiecznych jest 86. Rocznie wydatki wynosiłyby więc 2 mln zł.
- Teraz koszt utrzymania rozłoży się na dom dziecka i ośrodek szkolno-wychowawczy. Wspólna jest kuchnia, poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Da nam to oszczędności rzędu kilkuset tysięcy złotych - mówi starosta Zenon Rzyski.
Przed przyjęciem dzieci w dawnym internacie zrobiono generalny remont za 500 tys. zł. Na zewnątrz położona zostanie termoizolacja i wtedy budynek będzie ładnie wyglądał. Na razie jest smutny i szary. Zanim powołano dom dziecka zastanawiano się też, czy jego mieszkańcom nie zaszkodzi sąsiedztwo wychowanków ośrodka szkolno-wychowawczego.
- Mając na uwadze to, co stało się w domu w Łęknicy, będziemy bacznie przyglądać się sytuacji - mówi starosta. - Jeśli zauważmy coś niepokojącego, rozdzielimy dzieci. Zrobimy osobne wejścia do budynku. Mamy nadzieję jednak, że wszystko będzie jak trzeba.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.