Terror historyków

Dariusz Chajewski

W jednym z programów radiowych wysłuchałem rozmowy z pewnym historykiem, zdecydowanie nie o pierwszoplanowym nazwisku, który bronił Sławomira Cenckiewicza.

Przypomnijmy to funkcyjny Instytutu Pamięci Narodowej, autor kontrowersyjnej książki o Wałęsie, który zrezygnował z pracy w Instytucie. Jak stwierdził dla dobra firmy. Oto pan doktor na każdym kroku powtarzał "ja jako historyk", "my historycy", "w imię historii". W jego ustach brzmiało to jak "historyk, pierwszy po Bogu". I to tylko dlatego "po", że chwilowo nie udało się stwierdzić pod jakim nazwiskiem Pan Bóg ma swoją teczkę w ich archiwum.

Na dyplomie bardzo przyzwoitej uczelni mam także napisane "historyk" i nawet jakąś bardzo dobrą ocenę. Jednak nie uważam, abym miał prawo osądzać ludzi i to nie tylko dlatego, że jeden z moich wykładowców twierdził, że z historią mamy do czynienia tak do wieku XIX. Reszta to już najczystsza publicystyka.

Co zatem robią panowie historycy? Reagują zapewne na apel prezydenta, który stwierdził, że ludzie podzielający jego poglądy powinni sami pisać historię. Bo zrobią to inni.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
miejscowy

Nazwisko "bohatera" ma chyba inną pisownię. Co do historii. Mój śp. Wykładowca twierdził "historię mamy jedną, różne są tylko jej interpretacje".
Zdaje się, że niektórzy nie przerabiali podstaw nauk historycznych. Tam coś jest o krytyce źródeł. Komu się chce o tym pamiętać. I później
wychodzą dziwne rzeczy.

Dodaj ogłoszenie