Tłukli pałami równo

Henryka Bednarska
W 1982 r. w rocznicę wydarzeń sierpniowych w katedrze i wokół zebrały się setki gorzowian. W pewnym momencie na modlących się przed białym krzyżem runął strumień wody.
W 1982 r. w rocznicę wydarzeń sierpniowych w katedrze i wokół zebrały się setki gorzowian. W pewnym momencie na modlących się przed białym krzyżem runął strumień wody. archiwum Zbigniewa Bodnara
46 procesów politycznych wzięli pod lupę prokuratorzy IPN. Skazano w nich ponad 180 osób. - W sądzie nie miałem żadnych praw - mówi Bogdan Kozubal, jeden ze skazanych.

Listę procesów do INP wysłała gorzowska Solidarność, w stanie wojennym jedna z najaktywniejszych w kraju. Poprosiła o zbadanie, czy prokuratorzy i sędziowie nie nadużywali prawa. Prokurator IPN w Gorzowie Janusz Jagiełłowicz przeanalizował dotychczas akta trzech procesów. - Kwalifikują się do śledztwa - mówi. Mogę one ruszyć przed wakacjami.

Tłukli pałami równo

W gorzowskim sądzie w latach 1981 -1986 skazano ponad 180 osób. Sądy wymierzały nawet do 3,5 roku więzienia. Najwięcej ludzi skazano za manifestację w rocznicę porozumień sierpniowych w 1982 r. po mszy w katedrze. To wtedy ludzie modlili się pod białym krzyżem. - ZOMO tłukło pałami równo - opowiada Zenon Gomulski. - Pobiegliśmy z żoną do domu, bo czekały dzieci. Kiedy zomowcy przejeżdżali przed blokiem, strzelali w okna gazem łzawiącym. Ze złości rzuciłem w opancerzony wóz butelką z wodą. Sąsiad zeznał, że to był koktajl Mołotowa. Dostałem trzy lata, przesiedziałem pół roku. - Według Gomulskiego prokurator chciał zrobić z niego zabójcę.
Bogdan Kozubal za obrazę policjantów tamtego dnia dostał 9 miesięcy. Podkreśla, że w sali sądowej nie miał żadnych praw. - Sędzia był wyjątkowo chamski, nie pozwolił mi zabrać głosu - wspomina. Inne procesy dotyczyły m.in. udziału w strajku w Ursusie w grudniu 1981 r. i kolportażu ulotek. - Strzelanina, miotacze gazu i lufa czołgu w bramie hali. To przerażało - przyznaje jeden z organizatorów tamtego strajku Radosław Łotoczko. Dostał trzy lata.

Niech ludzie wiedzą

Łotoczko mówi, że jego proces był fikcją. - W czasie sprawy sędziowie patrzyli po suficie, wyroki mieli z góry ustalone - twierdzi. Uważa, że tamci sędziowie i prokuratorzy powinni ponieść konsekwencje.
- Służyli systemowi totalitarnemu. Ale nie chodzi mi o to, by trafili do więzienia. Powinni być osądzeni moralnie, niech o ich czynach dowiedzą się ludzie - tłumaczy. Za tym, żeby nazwiska sędziów i prokuratorów, którzy w tamtych procesach złamali prawo, podać do publicznej wiadomości jest też Z. Gomulski.
Prok. Jagiełłowicz mówi, że aby kogoś uznać za sprawcę, trzeba udowodnić popełnienie przestępstwa. Będzie więc badał, czy sędziowie i prokuratorzy naruszyli przepisy, które obowiązywały wówczas. - Bo nie można podważać tamtego porządku prawnego - twierdzi. Mówi, że być może będzie musiał zrezygnować z prowadzenia niektórych śledztw, bo pojawią się w nich nazwiska gorzowskich sędziów i prokuratorów, których zna osobiście. Wtedy sprawę przejąłby IPN w Szczecinie.
Ustaliliśmy, że w osądzaniu manifestujących przed katedrą brały udział te same składy sędziowskie i prokuratorskie. Z sześciu osób połowa nadal pracuje w wymiarze sprawiedliwości. Prok. Jagiełłowicz odmawia na razie podania nazwisk. Udało nam się dotrzeć do jednego z sędziów. - Sędziowie orzekali w ramach prawa, rozpatrywali każdą sytuacje indywidualnie - powiedział.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.