To będą niezwykłe wakacje z "Gazetą Lubuską". Czy znasz wszystkie nasze pałace? Jest ich grubo ponad 200

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
Nie wiecie, gdzie jest ten pałac? Spokojnie, po tych wakacjach rozpoznacie je bezbłędnie
Nie wiecie, gdzie jest ten pałac? Spokojnie, po tych wakacjach rozpoznacie je bezbłędnie Grzegorz Walkowski
Dokąd zawieźlibyśmy gości, gdybyśmy chcieli pokazać im magię naszego regionu? Oczywiście Łagów Lubuski, Sława, Łęknica, Międzyrzecz, Strzelce Krajeńskie… Co łączy wszystkie te miejsca? Lasy? Też. Jeziora? Także. Ale przede wszystkim zabytki architektury rezydencjonalnej, czyli krótko mówiąc, zamki, dwory i pałace. Oto nasz pomysł na tegoroczne wakacje - szlak pałaców i dworów... Czy wiecie, że jest ich w naszym regionie grubo ponad 200.

Oto nasz pomysł na tegoroczne wakacje - szlak pałaców i dworów...
To nasza regionalna specjalność mamy ich bowiem około 250. I trudno sobie wyobrazić lepszy sposób na pokazanie piękna naszego regionu, ale także jego niezwykłej historii, tradycji. Oto pięć powodów, dla których warto odwiedzić nasze pałace i dwory...

1. Opowieści

To opowieści o głośnych romansach, duchach, dramatach, skarbach. Na zaostrzenie apetytu weźmy pałac w Zaborze... Najbardziej znane są trzy historie. Już z samym jego powstaniem wiąże się legenda. Oto został podobno zbudowany kosztem wziętego do niewoli tureckiego paszy, który pozostawał więźniem grafa do czasu złożenia przez rodzinę okupu w złocie - tyle kilogramów złota, ile ważył jeniec. Niektóre źródła podają, że wydarzenia te miały miejsce po obronie Wiednia w 1683 roku.
Władał tutaj też Fryderyk August Cosel - nieślubny syn króla Augusta II Mocnego i jego faworyty Anny Konstancji Hoym, żony saskiego ministra skarbu, zwanej hrabiną Cosel. Tej znanej z kart powieści Kraszewskiego. W 1744 roku za sumę 216 000 guldenów reńskich kupił Zabór od czeskiego szlachcica Franciszka Antoniego Pachty.

Na zdjęciu widzicie pałac w Przełazach. W Lubuskiem nie brakuje pięknych obiektów. Zapraszamy Was na wycieczkę po 50 z nich. Będzie to nietypowa wycieczka, bo poznacie pałace dzięki niezwykle precyzyjnym rysunkom Roberta Jurgi, które przygotował na zlecenie Lubuskiego Urzędu Marszałkowskiego. To ruszamy! Może Was to zachęci do wycieczek w realu.W województwie lubuskim naliczono 250 zamków, pałaców i dworów. Są często dziełem wybitnych architektów, były własnością wielkich rodów i opowiadają wspaniałe historie. Obejrzyj Rysunki Roberta Jurgi.ZOBACZ FILM - REMONT PAŁACU W DEBRZNICY

LUBUSKIE. Zobacz 50 wspaniałych lubuskich pałaców i dworów. ...

August II uznał swego syna. Młodzieniec został generałem piechoty z bardzo przyzwoitą pensją. Młody August odziedziczył charakter po tatusiu znanym z romansów, krewkości i skłonności do awantur. Co zresztą wywoływało zgorszenie w Zaborze i okolicy. Jednak najgorszą sławę przyniosły mu pojedynki, w których się specjalizował. Zginął zresztą w jednym z nich, który został stoczony w okolicy wsi Łaz. Zmarł w 1770 za sprawą przeszytej szpadą wątroby.

Trzecia historia związana jest z cesarzową. Oto rezydowała tutaj Hermina Reuss-Hohenzollern, druga żona cesarza Wilhelma II (1859-1941), tytułowana cesarzową Niemiec i królową Prus. Nawiasem mówiąc, praw do tytułów nie posiadała, gdyż Wilhelm II w chwili ślubu nie był już cesarzem niemieckim i królem pruskim. W pamięci mieszkańców Zaboru może za sprawą prasy, zapadła historia rzekomej katastrofy lotniczej. Rzekomej, gdyż jak się okazało, to tylko ówczesny paparazzi za wszelką cenę chciał się dostać do pałacu, aby z cesarzową przeprowadzić wywiad. Jak opowiada Simonjetz, dziennikarz wylądował w okolicy leśniczówki. I mu się udało.

W województwie lubuskim naliczono 250 zamków, pałaców i dworów. Są często dziełem wybitnych architektów, były własnością wielkich rodów i opowiadają wspaniałe historie. Oczywiście jesteśmy z nich dumni. Ale, czy wiecie, że gdyby nie bezmyślność i barbarzyństwo krasnoarmiejców i powojennych gospodarzy mielibyśmy ich co najmniej o 61 więcej. 28 to ofiary już naszej głupoty. A ile pałaców goni lub jeszcze niedawno goniło resztkami sił. Weźmy zielonogórskie Zatonie, którego nawet ruiny zostały uratowane w ostatniej chwili. A gdyby w 1944 roku nie zbombardowano pałacu Promnitzów w Żarach, który był jednym z najświetniejszych dworów Europy Środkowej, gdyby w 1945 roku Sowieci nie puścili z dymem pałacu Brühla w Brodach czy zamek von Schönaichów w Siedlisku, również ofiara barbarzyństwa zdobywców…Zobacz wideo: Wędrujemy po komnatach pałacu w Zatoniu

Lubuskie pałace, po których ślad zaginął. Były piękne i maje...

2. Tajemnice

Niektóre pałace są magiczne. I to dosłownie. W styczniu 1944, gdy bombardowania Berlina stawały się coraz bardziej dotkliwe, zaczęto do sławskiej rezydencji zwozić całe ciężarówki dokumentów, pojawili się ludzie w mundurach SS i inni, o wyglądzie naukowców.

Dopiero po wojnie mieszkańcy dowiedzieli się, że w ich miasteczku mieścił się VII oddział Głównego Urzędu SS. Jeszcze dziesięć lat temu sławianie opowiadali nam o dokumentach odnajdywanych w piwnicy, na strychach.
A ta historia rozpoczęła się w czerwcu 1938, gdy do rąk sekretarza generalnego naukowego towarzystwa Ahnenerbe (Stowarzyszenie Badań nad Pradziejami Spuścizny Duchowej), który zajmował się badaniem germańskiego dziedzictwa, trafiło pismo ze sztabu szefa SS Heinricha Himmlera. „Żąda się, aby wszelkie badania nad procesami o czary zostawić wyłącznie w gestii SD” (służba bezpieczeństwa SS) i że Reichsführer SS „życzy sobie, aby Gauleiter Steinecke oddał mu do dyspozycji na pewien czas wszystkie akta czarownic”. Wówczas pojawiła się też nazwa jednostki, która miała zająć się historią polowań na czarownice: H-Sonderkommando.

Ale już wcześniej manią Himmlera i jego towarzyszy było gromadzenie „dowodów” na wyższość germańskiej kultury i rasy.
Stąd kolejne „badania” archeologiczno-antropologiczne, studia nad religią i kultami. I tu pojawiło się H-Sonderkommando - jednostka nazwana tak w skrócie od niemieckiego Hexe, czyli czarownica.

Miała wąską specjalność - zdobywanie i analiza procesów o czary. Gromadzono informacje o ludziach skazanych za uprawianie magii, nie tylko z Niemiec, Polski czy innych państw Europy, ale i z antypodów.
Na ślady tego zainteresowania w niemieckich archiwach natknął się zielonogórski badacz fortyfikacji Robert Jurga. Każda z osób rzekomo parających się magią miała założoną kartę - było ich 30 tys. Na każdej dane jak w policyjnej kartotece, od tych personalnych, po przebieg procesu, świadków, tortur... Do tego całkiem poważnie brzmiące notatki esesmanów oceniające zasadność oskarżeń. I skuteczność tortur. Straszne.

3. Przyroda

Tak, z reguły pałace i dwory lokowano w pięknych okolicznościach przyrody. Na dodatek otaczano je parkami, których twórcami często byli mistrzowie architektury krajobrazu. Kilkoma się szczycimy, o licznych nawet nie wiemy. Często po pałacu lub dworze nie ma już śladu, a parki zostały opanowane przez miejscową przyrodę i tylko pojedyncze, często już pomnikowe drzewa świadczą o tym, że ktoś kiedyś tworzył tutaj swój własny świat, swój własny raj.

Znamy oczywiście Park Mużakowski w Łęknicy, który został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, byliśmy oczywiście w Zatoniu, Brodach, czy Iłowej, może w Mierzęcinie. Ale nie zdajemy sobie sprawy, że parków lub tego, co po nich pozostało, mamy grubo ponad dwie setki. Warto odwiedzić większość z nich...

4. Sztuka

Ryzality, takty, boniowania, krynelaże... Fachowcy często rozpływają się w zachwytach nad architektonicznymi detalami. Nam najczęściej konkretny zabytek się podoba lub nie. Jednak za tym pozytywnym wrażeniem kryje się zazwyczaj geniusz twórcy, który potrafił połączyć funkcje użytkowe z pięknem. W tej podróży poznamy wszystkie architektoniczne style i epoki, a przy okazji wielkich twórców tworzących europejską sztukę. Tak, tak, wówczas nikt nie miał wątpliwości, że leżymy w Europie, a kilka z działających tutaj dworów należało do najznamienitszych na Starym Kontynencie i ciągnęli tutaj najwybitniejsi twórcy, naukowcy i naturalnie śmietanka towarzyska.

Dziś to ruina, a kiedyś...

5. Ludzie

Wreszcie ta wakacyjna podróż umożliwi nam poznanie ludzi. Tych współczesnych, jak chociażby emerytowana śpiewaczka Lena Brudzińska, która od lat walczy o uratowanie pałacu w Chichach. Tę budowlę i kobietę wiąże jakaś dziwna relacja, uczucie, może miłość. Takich pasjonatów jest liczniejsze grono. Poznamy też podobnych ludzi z przeszłości, jak książę Pueckler, księżna Dorota Talleyrand, hrabia von Hochberg...

O tych pałacach przeczytacie w sierpniu

O tych dworach i pałacach przeczytasz w sierpniu codziennie w "Gazecie Lubuskiej".
O tych dworach i pałacach przeczytasz w sierpniu codziennie w "Gazecie Lubuskiej".

O pałacach, o których pisaliśmy w lipcu możecie nadal przeczytać na prasa24.pl

O tych pałacach i dworach przeczytacie w lipcowych wydaniach "Gazety Lubuskiej"
O tych pałacach i dworach przeczytacie w lipcowych wydaniach "Gazety Lubuskiej"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie