To była naprawdę szczęśliwa rodzina

(oprac. ika) TVN24, gazeta.pl
Lech Kaczyński w wywiadzie telewizyjnym z okazji Dnia Kobiet pytany o relacje z kobietami ze śmiechem wyliczał, że są doskonałe, bo otaczają go właściwie same kobiety
Lech Kaczyński w wywiadzie telewizyjnym z okazji Dnia Kobiet pytany o relacje z kobietami ze śmiechem wyliczał, że są doskonałe, bo otaczają go właściwie same kobiety fot. Agencja Forum
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W niedzielę na warszawskim lotnisku, ocierając łzy, czekała na trumnę ze zwłokami ojca. Wczoraj Marta Kaczyńska w tym samym miejscu obejmowała trumnę matki. - Rodzina w naszym życiu zajmuje bardzo ważne miejsce - mówiła pani prezydentowa w grudniu naszej redakcyjnej koleżance.

Oczy zapuchnięte od płaczu, nieobecny wzrok, smutek wypisany na twarzy. Łzy strumieniami płynące po policzkach... W sobotę o 8.56, wraz z katastrofą pod Smoleńskiem, jedynej córce prezydenckiej pary runął cały świat.

Wczoraj, zamiast czekać na rodziców wychodzących z samolotu, patrzyła na żołnierzy niosących trumnę z ciałem jej mamy.

Patrzyła w niebo

Marta Kaczyńska-Dubieniecka na warszawskim lotnisku pojawiła się kilkadziesiąt minut przed lądowaniem samolotu. Nie mogła opanować łez. Wyglądała, jakby nie wierzyła do końca, że czeka tu na trumnę swojej mamy. Że już jej nie przytuli, nie porozmawia, nie zobaczy...

Patrząc na rozpacz prezydenckiej córki płakały też setki Polaków, z kwiatami, zniczami i flagami stojące przy głównych ulicach stolicy. I wczoraj, i w niedzielę, kiedy na lotnisko dotarły zwłoki Lecha Kaczyńskiego, to ona pierwsza uklękła przy trumnach rodziców. Ona zapłakanymi oczami patrzyła w niebo...

Marta jest zwykłą kobietą

Marta Kaczyńska, jedyna córka prezydenckiej pary, ma 30 lat. Kiedy się urodziła, jej mama poświęciła się wychowaniu małej Marty i - co wielokrotnie podkreślał Lech Kaczyński w wywiadach - była to tylko jej decyzja. Bo wiedziała, jak ważna jest rodzina. Maria Kaczyńska wielokrotnie zaznaczała, jak wiele znaczą dla niej bliscy, ciepłe relacje, dobre kontakty.

- Rodzina w naszym życiu zajmuje bardzo ważne miejsce - mówiła w grudniu naszej redakcyjnej koleżance. Dlatego wiele czasu poświęciła wychowaniu córki. I pewnie dlatego też Marta jest zwykłą kobietą. Nie gości w telewizjach śniadaniowych, nie tańczy z gwiazdami ani na lodzie. Nie ma jej na okładkach kolorowych pism. Tak jak jej mama sama robi zakupy dla rodziny i sama taszczy później ciężkie torby. Bo tak wychowała ją mama, wśród tych, którzy ją znali uchodząca za niezwykle ciepłą, rodzinną osobę. Gotującą mężowi obiady i sprawdzającą "czy wszystko ma zapięte." Wielu mówiło, że była po prostu normalna.

- Maria była damą. Polska miała za Pierwszą Damę naprawdę mądrą, wspaniałą kobietę, która zawsze pozostała sobą, ciepłą, rodzinną żoną prezydenta - wspomina ze łzami w oczach Elżbieta Jakubiak z Kancelarii Prezydenta. - Mówiła to, co myślała, a nie to, na co było zapotrzebowanie - przekonuje Władysław Frasyniuk. Ciepła, rodzinna, pogodna. Tak zapamiętali ją przyjaciele politycy, dziennikarze, sąsiedzi. Maria Kaczyńska w wielu wywiadach podkreślała, że rodzina to dla prezydenckiej pary podstawa udanego życia.

- Cieszymy się każdym sukcesem córki, bardzo kochamy nasze wnuczki. Mąż żałuje, że ma dla nich za mało czasu - mówiła nam w grudniu. - Ale dwuipółletnia wnuczka Martynka codziennie do mnie dzwoni i zawsze pyta: a Lula gdzie? (Lula to ulubiony piesek pani prezydentowej - przyp. red.). No to mówię, że właśnie wróciła ze spacerku, że zjadła obiadek, że siedzi i patrzy mi w oczy...

A przed wyborami prezydenckimi w 2005 r. starsza z wnuczek Lecha Kaczyńskiego Ewa, pytana, kim będzie dziadek, odpowiadała - "pjezidentem". Prezydent, choć medialny wizerunek miał raczej chłodny, wiele uwagi poświęcał swojej rodzinie i bardzo dbał o kontakty z córką.

W wywiadzie telewizyjnym z okazji Dnia Kobiet pytany o relacje z kobietami ze śmiechem wyliczał, że są doskonałe, bo otaczają go właściwie same kobiety! Mama, żona, córka, dwie wnuczki. Podkreślał, jak bardzo są do siebie przywiązani i jak żałuje, że tak mało czasu może im poświęcać. Opowiadał, że kiedy tylko mogą, jeżdżą z żoną do córki i bawią się z wnuczkami. Że Marylka pilnuje, by chodził spać o przyzwoitej porze. Że dzwoni do mamy kilka razy dziennie. Rodzinne więzi łączące prezydenta z mamą teraz wzruszają jeszcze bardziej. - Jest 10.30. Dzisiaj rozmawiałem już z mamą trzy razy. O czym? O sprawach rodzinnych, wnuczkach i książkach - opowiadał w czasie wywiadu Dorocie Wellmann.
Para prezydencka w opinii wielu dziennikarzy i polityków była ciepłymi, kochającymi się ludźmi. Wielu uważa, że poznaliśmy i doceniliśmy ich tak naprawdę teraz - w obliczu wielkiej tragedii. Bo widzieliśmy polityka. A powinniśmy człowieka. Syna, brata, ojca, męża. Który pytany o receptę na długie i udane małżeństwo odpowiadał: - No trzeba się jakoś dobrać. I być razem.
Dziś już są. Na zawsze.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~gOŚĆ~
TO DIABEŁ SKŁÓCA NARÓD, A KTO SIE POD NIEGO PODSZYWA ??? SAMI WIDZICIE!
(XXX)
To fakt, rodzina jak każda. Szkoda ich i szkoda NAS. Chociaż uważam, że NAM to już nic nie pomoże. Jesteśmy zawistnym narodem. Nawet przedmówca uważa, że miejsce pochówku prowadzi do podziałów. Szkoda mi NAS to nie miejsce pochówku prowadzi do podziałów, to My LUDZIE sami te podział tworzymy. W obliczu śmierci nie ma równych i równiejszych. Czy to takie ważne czy to Wawel czy Powązki ? Świat na NAS patrzy a MY zaledwie 4 dni po tragedii skaczemy sobie do gardeł. Pan PIERONEK duchowy przywódca niektórych z nas jak zwykle dostał olśnienia. Takich ludzi jak ON należy się obawiać a nie już nieżyjących. Oddajmy im hołd i z godnością patrzmy w przyszłość.
G
Gość
Rodzina jak ich wiele, żel ludzi. Ale nie róbcie z nich świętych, bo takimi nie byli. Kraków nie chce pochówku, Warszawa czeka, a tutaj ktoś skłóca naród.
Dodaj ogłoszenie