MKTG SR - pasek na kartach artykułów

To kradzież

ARTUR ROSIAK
,,Drwale'' wybierali tylko najlepsze drzewa. - Gorsze konary porzucili - mówi Andrzej Łaskawy.
,,Drwale'' wybierali tylko najlepsze drzewa. - Gorsze konary porzucili - mówi Andrzej Łaskawy. KAZIMIERZ LIGOCKI
Policja szuka sprawców nielegalnego wyrębu 400 drzew w okolicy Kostrzyna. Mieszkańcy Drzewic, którzy cięli wierzby i brzozy, nie przyznają się do winy.

Obraz łąk pod Drzewicami jest żałosny. Sterczą wyrżnięte kikuty drzew, leżą porozrzucane gałęzie. I butelki po nalewkach.

To kradzież

- Cięli, co popadło - mówi Andrzej Łaskawy, wiceprzewodniczący kostrzyńskiej rady. - Pod topór poszły wierzby, brzozy, olchy. 400 zdrowych, grubych drzew. Pojechałem na miejsce i zatrzymaliśmy tych ludzi, gdy wieźli drewno na przyczepie. Pokazali, że mają zgodę ze specjalnej strefy ekonomicznej. Zezwolenia z Urzędu Miasta jednak nie mieli.
- Dostałem zgodę na wycięcie chaszczy w rowach melioracyjnych, ale zaczęli przychodzić różni ludzie i wycinali, co chcieli - przyznaje Grzegorz Torbiczuk, jeden z wycinających.
Drzewiczanie chcieli wziąć darmowe drzewo na opał. Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna zgodziła się na usunięcie chaszczy i samosiejek w rowach melioracyjnych. - Mieszkańcy byli świadomi, co i gdzie mogą ciąć. Wiedzieli, że muszą poczekać na zgodę z Urzędu Miasta. Nie czekali i wycięli drzewa w zupełnie innych miejscach. To zwyczajna kradzież - mówi Roman Dziduch, wiceprezes strefy.
Urząd powiadomił policję. Ta jednak nie mogła znaleźć miejsca wycinki. Dopiero wczoraj przeprowadzono wizję lokalną z udziałem policjantów i urzędników. - Wyliczyliśmy, że straty wyniosą ponad 4,5 mln zł - mówi Agnieszka Burzyńska, rzecznik prasowy kostrzyńskiego magistratu. Burmistrz Andrzej Kunt złożył w prokuraturze rejonowej w Słubicach zawiadomienie o przestępstwie.

Cięli za nalewkę

Drzewo wycinano przez dwa tygodnie lutego. Gospodarze z Drzewic wynajęli bezrobotnych, którzy za nalewkę cięli zdrowe pnie według własnego uznania. Drzewiczanie oferowali potem w okolicy drewno po 250 zł za przyczepę. Niektórzy brali też gałązki wierzbowe na miotły.
W tym czasie krążyła korespondencja między Urzędem Miasta a Strefą. - Urząd po dwóch tygodniach od naszego pisma kazał nam uściślić, co chcemy wyciąć, mimo iż dostarczyliśmy wszystkie dokumenty. Dlaczego tak późno przypomnieli sobie o sprawie? - pyta R. Dziduch.
- W jednym piśmie strefa pisze do nas ,,dotyczy wycinki drzew’’ i jednocześnie zastrzega, że nie chce ich wycinać. To sprzeczność - mówi sekretarz miasta Anna Suska.
Sprawa wycinki doprowadziła do konfliktu między magistratem a strefą. Wczoraj spierali się też o to lokalni koalicjanci: SLD i Centrum. Do chwili zamknięcia numery rozmowy jeszcze trwały.
Cztery lata temu wycięto 150 drzew w innej dzielnicy Kostrzyna, na Warnikach. Mimo znalezienia dowodów i wskazania domniemanych sprawców sprawy nie wyjaśniono do dziś.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska