To tata powiesił dziadka

Henryka Bednarska
Przez 12 lat to była rodzinna tajemnica
Przez 12 lat to była rodzinna tajemnica
Natalia o wszystkim powiedziała policji. Że dziadek nie popełnił samobójstwa, że to jej tata go powiesił. Jerzy O. się przyznał. Prokuratura oskarżyła go o morderstwo.

Choć Jerzy O. jest w areszcie, tu ludzie ciągle nie mogą uwierzyć, że to zrobił. Bo przecież ,,stary'' O. sam się powiesił. W takiej prawdzie mieszkańcy wsi pod Lubiszynem tkwili od marca 1996 r.

- I teraz, żeby takie cuda wyszły - ni pyta, ni stwierdza Krzysztof. Starsza kobieta spotkana przed sklepem z niedowierzaniem kręci głową. - Bóg jeden wi, jak było - mówi. Ludzie gubią się w domysłach: jedni są pewni, że Jerzy O. się przyznał, inni - że nie. Niektórzy znają już nawet wyrok. Miał niby dostać karę najwyższą, dożywocie.

Jerzy O. jest w areszcie od czerwca. 23 września usłyszał zarzut morderstwa. Przyznał się do winy. Wyroku nie było, dopiero czeka na pierwszą rozprawę.

Co pamięta Natalka

Wszystko wydało się w styczniu tego roku. Prawdę o śmierci dziadka wyjawiła Natalia, córka Jerzego O. - Była przesłuchiwana w innej sprawie i powiedziała policjantom - mówi Dariusz Domarecki, rzecznik prokuratury. Stało się to, gdy chodziła do pierwszej klasy. Z jej zeznań wynika, że poszła do dziadka. Ten był pijany. Kazał jej usiąść koło siebie. Rozpiął rozporek, chwycił ją za głowę... Później płakała i babcia zapytała, dlaczego. - Powiedziałam. Poszła po tatę - opowiadała prokuratorowi. No i tata wziął sznur, zaciągnął dziadka na strych. Natalia później tam była. I widziała dziadka.

Ale prokuratura ustaliła trochę inną wersję. Oparła się na zeznaniach Jerzego O. i opiniach biegłych, które potwierdziły to, co mówił. Jerzy poszedł do ojca, ten był pijany. Kazał mu iść po cztery butelki wódki, dał pieniądze. Coś wypili razem. Ojciec chciał spać i się położył. Wtedy Jerzy O. wziął z obory sznur z konopi, zrobił pętlę, zaczepił o hak w drzwiach pokoju na dole. Zwlókł ojca z łóżka, włożył głowę w pętlę. Ojciec zawisł w półprzysiadzie. I tak Jerzy O. go zostawił.

- O tym, co zrobił Natalce, dowiedziałem się kiedyś, jak jeszcze żył. Ona powiedziała o tym żonie. Nie zawiadamiałem policji, bo by się mścił - mówił prokuratorowi. I jak stwierdził, to nie był główny powód tego, że go powiesił.

Dlaczego 12 lat temu prokuratura uwierzyła w samobójstwo Antoniego O.? Nie było dowodów, że ktoś go zabił. Przyczyną zgonu było złamanie kręgosłupa z uszkodzeniem rdzenia kręgowego. - Sznur się urwał, taki uraz mógł spowodować upadek i uderzenie głową w próg - mówi prokurator Domarecki.

A i syn, jak dziś mówią ludzie, zrobił wszystko, by samobójstwo uwiarygodnić. - Stary mieszkał już sam, żona zmarła. Poszliśmy tam, bo w domu ktoś powybijał okna. Było nas tam kilku, na pewno Jurek. Drzwi zamknięte, niby od środka. Przez okno widziałem nogi... - opowiada sąsiad. To Jurek zadzwonił po policję. Okna powybijane, w środku pocięte rzeczy, porąbane meble - ludzie z łatwością przyjęli, że staremu od wódki odbiło. Poszalał i się powiesił. Mieszkańcy wspominają, że Antoni od zawsze był agresywny. Co chciał, natychmiast musiało być spełnione.

Co jest w aktach

Jak mówią ludzie, w ślady Antoniego miał pójść Jurek. Pił, ale po kryjomu, robił awantury. Natalia zaczęła uciekać z domu, ze szkoły specjalnej i internatu. To najpierw szkolnej koleżance zwierzyła się, co jej zrobił dziadek. Jej matka Stanisława powiedziała prokuraturze, że wcześniej o niczym nie wiedziała, a Natalka przyznała się dopiero rok temu. Co innego, przypomnijmy, stwierdził Jerzy.

Prokuratorowi Stanisława O. powiedziała: - Mąż powiedział mi, że teść się powiesił. To był zły człowiek. Byłam szczęśliwa, że nie żyje.

Więcej czytaj w magazynowym wydaniu "Gazety Lubuskiej"

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robinho

Niesamowita historia.

Najbardzioej żal mi nie dziadka. ale tej rodziny. Przez tyle lat żyli z takim piętnem...

Molestowanie, morderstwo, (i kto wie co jeszcze działo się w czterech ścianach tego domu za sprawą dzidka - sadysty i raptusa) i to coś co zostaje w psychice po takim wydarzeniu. Tyle lat. W jakich warunkach musiało dorastać to dziecko. I z jakim obiciążeniem. A teraz jeszcze będzie kara.Jka u Dostojewskiego. Długo wisi w powietrzu, ale przychodzi. I chyba najgorsze w tym wszystkim jest to (i tragiczne), że ta kara nie jest tu po to żeby uczyć, ale po to żeby krzywdzić.

N
Nick

Patologia kompletna. Rodem przeniesiono z Bukowiny.

Dodaj ogłoszenie