Tradycje wigilijne w Polsce i na świecie. Niektóre naprawdę zaskakują!

Materiał informacyjny SWISS KRONO
Mandarynki, orzechy, ciasteczka i inne słodkości, a wśród nich najprawdziwsza szwajcarska czekolada. Któż by nie chciał dostać takiego upominku?
Mandarynki, orzechy, ciasteczka i inne słodkości, a wśród nich najprawdziwsza szwajcarska czekolada. Któż by nie chciał dostać takiego upominku? Benjamin Stumpf
Świąteczne zwyczaje mają w sobie magię. Ale mogą też wywołać zdumienie: – Najdziwniejszy na świecie zwyczaj świąteczny mają w Katalonii. Sami Katalończycy nie potrafią tego wyjaśnić. Zwyczaj Caga Tio jest tak głupi, że nie wierzyłem dopóki nie zobaczyłem zdjęć i filmików – śmieje się Aleksander Czaplicki ze SWISS KRONO. I wraz z nami pyta o najciekawsze praktyki w kraju i za granicą.

Dziś otwieramy pierwsze okienko w kalendarzu adwentowym, choć w niektórych domach już dojrzewa ciasto na piernik. Niezależnie od tego, czy Boże Narodzenie postrzegamy, jako przeżycie duchowe, tradycję rodzinną, czy komercyjną zabawę, nie da się odmówić uroku towarzyszącym mu zwyczajom. Niby podobne, a w każdym domu trochę inne. Niektóre trwają niezmiennie przez pokolenia, inne podlegają modyfikacjom. Te całkiem zapomniane mogłyby zaszokować, gdyby ktoś dziś po nie sięgał. Co najbardziej cię zaskoczy?

Zapomniane tradycje

Wiele zwyczajów związanych jest z traktowaniem wigilii, jako początku nowego roku, przez co przeróżnymi praktykami próbowano zapewnić sobie pomyślność. W niektórych regionach liczono na to, że pierwszą osobą, która odwiedzi dom w dzień wilii będzie mężczyzna, co miało zapewnić powodzenie . Istniała też tradycja wręcz przeciwna – kobieca wizyta miała zwiastować narodziny jałówek i kokoszek, a mężczyzna w futrze, przynosić pecha.

Na Podkarpaciu funkcjonował zwyczaj wprowadzania do chałupy konia. Jeśli załatwił w niej swoją potrzebę, gospodarze wierzyli, że przyniesie im to „kupę szczęścia” w nowym roku.

Wielu czynności na czas świąt należało też zaniechać. Niewskazane, a nawet zabronione było czesanie włosów, krojenie chleba, a nawet picie wody. Uważano, że dom można w czasie świątecznym opuścić jedynie po to, by udać się do kościoła.

Powiedzieć, że zmieniło się dużo, to nic nie powiedzieć. Przede wszystkim przygotowania do samych świąt trwają o wiele dłużej, a to za sprawą komercyjnej rzeczywistości, w której bombki i Mikołaje trafiają na sklepowe półki i witryny już pod koniec października. Chętnie też wykorzystujemy przedświąteczny czas na organizowanie „wigilii” w gronie przyjaciół i współpracowników. Jak to bywa w Polsce i na świecie?

Wigilie firmowe?

Nasza firma co roku przygotowuje świąteczne paczki dla podopiecznych żarskich klubów sportowych, w tym roku to 780 upominków. To wdzięczna i lubiana u nas tradycja. – opowiada Katarzyna Wagner ze SWISS KRONO Żary. – 6 grudnia paczki rozdawane są przez Mikołaja, często towarzyszą temu gry i zabawy, i wspaniała świąteczna atmosfera. Dzieci pracowników również otrzymują świąteczny upominek w postaci karty przedpłaconej, którą mogą wykorzystać w księgarniach, sklepach z zabawkami itp.

W szwajcarskim oddziale firmy co roku również klientom wręcza się tradycyjne mikołajkowe Chlaussäcke, czyli sakiewki świętego Mikołaja. Najczęściej wykonane z płótna, zawierają ulubione zimowe łakocie: – Sakiewka to tradycyjny przedświąteczny prezent, ofiarowywany w okolicy Mikołajek, które obchodzimy 6 grudnia – opowiada Benjamin Stumpf ze szwajcarskiego oddziału SWISS KRONO w Alpach. Sakiewka zawiera klementynki, różnorodne orzechy, ciasteczka oraz inne słodycze, a wśród nich, jakże by inaczej, szwajcarską czekoladę. Każdego roku zamawiamy setki takich sakiewek, które pracownicy działów sprzedaży ofiarowują klientom, jako podziękowanie za współpracę w mijającym roku.

Świąteczne spotkania w gronie współpracowników popularne są za to w Stanach Zjednoczonych. Jak opowiada Tim Neitzel z amerykańskiego oddziału firmy: Boże Narodzenie to przede wszystkim czas spędzany z rodziną, ale lubimy spotykać się także z przyjaciółmi i kolegami z pracy.

W SWISS KRONO USA corocznie urządzamy świąteczny lunch dla pracowników.

Dekoracje miast i domów

Świąteczne dekoracje pojawiają się w sklepach już pod koniec października. Czy ktoś jeszcze pamięta, że kilka lat temu z przekąsem zauważaliśmy, że dzieje się to zaraz po 1 listopada?

Tradycyjną dla Polaków dekoracją była zawsze choinka, świecznik adwentowy w oknie oraz stroik na świątecznym stole. Dziś w wielu domach ozdób bywa znacznie więcej. Wieszamy lampki i dzwoneczki, stawiamy skandynawskie krasnale. A przede wszystkim – dobieramy dekoracje do wystroju mieszkania. Choinka nie musi już nawet być podobna do klasycznego drzewka. Bywa biała, złota, upleciona z gałęzi a nawet zbita z listewek. A co powiedzieć o chrześcijanach w Indiach, którzy przyozdabiają drzewka bananowca lub mango?

Czy znacie choinkowe zwyczaje rodem z Ukrainy i Niemiec? Ukraińska tradycja przyozdabiania drzewek sztucznymi pająkami i pajęczynami kojarzy się raczej z Halloween. Wywodzi się z legendy o kobiecie, która była tak biedna, że nie miała czym przyozdobić swojej choinki. Gdy obudziła się w wigilijny poranek, zobaczyła na niej uplecione przez pająka ozdobne pajęczyny, które zamieniły się w złoto.

Niemcy za to – wielbiciele pikli – ukrywają w choinkowych gałązkach bombkę w kształcie ogórka. Dziecko, które ją znajdzie, zapewni sobie pomyślność w nowym roku i... dodatkowy upominek.

Niezależnie od stylu, większość rodaków przyozdabia swoje domy na święta. Pamiętamy też o akcentach świątecznych w ogrodach, choć tutaj nie możemy się równać z mieszkańcami Stanów Zjednoczonych, którzy na świąteczne światełka wydają wręcz fortuny i zdają się lubić międzysąsiedzką rywalizację na tym polu. Dekoruje się całe miasta: wielkie choinki, świetlne girlandy i instalacje dodają uroku grudniowym wieczorom.

Na dużą skalę działają w tym zakresie Niemcy: Dekorowanie domów i otoczenia to jeden z najważniejszych dla mnie zwyczajów, który wprowadza świąteczny nastrój – przyznaje Tim Hane, z LamiGraf, niemieckiego partnera SWISS KRONO Żary. Druga z podstawowych spraw to pieczenie ciasteczek. Świąteczna muzyka w tle i zapach ciastek roztaczający się z piekarnika to kwintesencja świątecznego klimatu.

Świąteczne kiermasze

Bez wątpienia wyjątkowo nastrojowe są świąteczne kiermasze, których tradycja zawitała też do wielu polskich miast. Z prawdziwym rozmachem organizowane są one w Hiszpanii i Niemczech: – Kiermasze świąteczne są typowo niemiecką tradycją świąteczną. Pod koniec listopada miasta przeobrażają się w istne zimowe krainy cudów. Można tam kupić drobne upominki, smakołyki i wyśmienite grzane wino – opowiada Tim Hane.

Warto odwiedzić też świąteczny kiermasz w Barcelonie pod legendarną, zjawiskową Sagrada Familia. Tam, wśród dekoracji i łakoci, kupić można Caganer. Nie wiesz, co to? To koniecznie czytaj dalej!

Nie wszędzie ścisły post

Polskie gospodynie na ogół trzymają się wytycznych: 12 potraw w całkowicie bezmięsnym menu. Choć smażonego karpia w wielu domach zastąpił już dawno pieczony łosoś, to jednak mięsiwa zostawiamy sobie na świąteczne dni. A propos, czy wiecie, że niegdyś w czasie postu jedzono mięso bobra? Traktowano go, jak... rybę.

Jak się okazuje, bezmięsna wigilia nie jest czymś powszechnym. W Chile tradycyjną potrawą jest indyk, zaś w Katalonii – specjalna zupa gotowana z rożnych rodzajów mięsa. Najbardziej zadziwiający może nam się wydać zwyczaj Japończyków, którzy 24 grudnia ustawiają się w długich kolejkach do KFC.

W większości regionów Polski zapomniany już zwyczaj, wciąż żywy w Rosji i na Słowacji zakłada, że głowa rodziny nabiera na łyżkę porcję jedzenia (świetnie ponoć sprawdza się kutia) i rzuca nim na sufit. Im więcej jedzenia pozostanie, tym większą pomyślnością cieszyć się będzie rodzina w nadchodzącym roku. Macie w planach malowanie sufitów? Zostawcie je na poświąteczny czas.

Prezent od wiedźmy albo... odchody?

Dzieci austriackie i bawarskie czekają na Mikołaja, ale radości może towarzyszyć nutka strachu, bowiem wędruje on w towarzystwie Krampusa, iście demonicznego stwora. Może lepiej jednak być grzecznym?

Najmłodszym mieszkańcom włoskiego miasta Urbania prezenty przynosi wiedźma, La Befana. Tym grzecznym też. Urwisom dosypie popiołu. Może trafi się jakieś oko ropuchy wydłubane o północy?

– Najdziwniejszy na świecie zwyczaj świąteczny mają w Katalonii – mówi Aleksander Czaplicki, rzecznik prasowy SWISS KRONO Żary – Opowiadał mi o nim nasz wieloletni kontrahent z Hiszpanii. To naprawdę dziwaczne!

I trudno się z nim nie zgodzić! Pamiętacie konia, którego odchody miały przynieść gospodarzowi szczęście? No to pozostajemy w temacie. Jedną z tradycji Katalończyków jest stawianie w w szopkach bożonarodzeniowych figurki chłopka w ludowym stroju, który w pozycji kucającej szykuje się do zrobienia kupy. Zamiast chłopka można zakupić też podobizny znanych artystów, polityków, czy sportowców.

Ale to jeszcze nic. W katalońskich domach w grudniu pojawia się drewniana kłoda, która na jednym końcu ma namalowaną buzię i przymocowane przednie nóżki. Natomiast drugi koniec pieńka to „pupa”. To Caga Tio, co można przetłumaczyć jako „srający wujek”. Caga Tio zakrywa się kocem, karmi przysmakami, a w wigilię dzieci z patykami w dłoniach zaczynają bić go po kocowej pupie, śpiewając piosenkę zaczynającą się od słów „sraj pieńku”, aż koc spadnie i oczom zebranych ukażą się wydalone przez niego prezenty.

To jak? Pozostaniecie przy własnych tradycjach, czy pojawia się pomysł zaczerpnięcia z dorobku innych kultur? Konia do mieszkania może być trudno wprowadzić, ale taki Caga Tio? Może dzieci wymęczone wymachiwaniem kijami będą mniej rozrabiać?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie