Trzeba patrzeć na ręce...

ALICJA BOGIEL (68) 324 88 46 [email protected]
W Nowej Soli huczy. Gdzie nie przystaniesz,mówią o śmierci Sławka. I o tym bogatym "s...", co młodego chłopaka zabił swoim mercedesem. Ojciec Sławka, Tadeusz Pels, rzadko w życiu płakał. Teraz łzy same płyną.
W Nowej Soli huczy. Gdzie nie przystaniesz,mówią o śmierci Sławka. I o tym bogatym "s...", co młodego chłopaka zabił swoim mercedesem. Ojciec Sławka, Tadeusz Pels, rzadko w życiu płakał. Teraz łzy same płyną. Paweł Janczaruk
Udostępnij:
W Nowej Soli huczy. Gdzie nie przystaniesz, mówią o śmierci Sławka. I o tym bogatym "s...", co chłopaka zabił swoim wypasionym mercedesem.

Sławek zginął we wtorek wieczorem na skrzyżowaniu Wrocławskiej i Wróblewskiego. Na pasach. Znicze palą się kilkadziesiąt metrów dalej, na chodniku za skrzyżowaniem. - Tak mocno uderzył ten mercedes, że aż tu ciało wyrzuciło - tłumaczy mieszkaniec pobliskiego bloku. - Widać jeszcze krew na chodniku. Rower leżał dalej, koło przystanku.
Na tym skrzyżowaniu do wypadków dochodzi często. - W ten wtorek było z pięć stłuczek - wylicza właściciel pobliskiego sklepu "Gosposia".
Jego żona dodaje jednak, że gdy zginął Sławek, huk był większy niż zwykle. Taki, że chyba wszyscy z całej okolicy usłyszeli.
Usłyszeli i wybiegli na ulicę. Sławek leżał we krwi na chodniku, a mercedes zawracał spod hotelu. Marek W. wrócił do rannego i zatrzymał się na chodniku za nim. Ludzie wykrzykiwali za nim "morderca!".
Teraz, przechodząc koło zniczy, wiele osób też mruczy pod nosem: - Ta wesz... po wolności chodzi.

Trzeba patrzeć na ręce...

Oficjalne informacje o śmierci 22-letniego Sławomira Pelsa są takie: - We wtorek ok. 21.00 na przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu mercedes cabrio 500 SL uderzył w przejeżdżającego rowerem przez przejście dla pieszych 22-letniego mieszkańca Nowej Soli - informuje naczelnik wydziału dochodzeniowego podinspektor Sławomir Ludwiczak. - Mercedes jechał ze znaczną prędkością. Z jaką, ustali biegły. Ofiara wypadku, mimo reanimacji, zmarła w szpitalu w wyniku wielu obrażeń wewnętrznych. Sprawca był trzeźwy, prawdopodobnie ofiara również.
Podinspektor nie chce za dużo mówić o szczegółach. - Śledztwo trwa - tłumaczy.
A szczegóły są podobno w tej historii najważniejsze.
- Najważniejsze, czy pobrali od tego kierowcy krew na narkotyki. Jaki będzie wynik oględzin z miejsca wypadku. I czy mają obraz kamer z banku niedaleko - wylicza wujek Sławka Marian Szpilka, kiedyś milicjant.
- To sprawa policji - mówi cicho mama Sławka, Regina Pels.
- Ale tu trzeba patrzeć na ręce - twierdzi zdecydowanie jej brat. - Sama słyszałaś, że kluczył, kłamał. A wypuścili go.
W Nowej Soli mówi się, że Marka W. wypuścili, bo ma mnóstwo pieniędzy. Jakiś milion złotych. I znajomości ma wśród prawników, bo jego ojciec był kiedyś w Nowej Soli prokuratorem.
- Bzdura, prokuratura skierowała wniosek o areszt - oponują w rozmowach z nami prawnicy.

Ta inna wersja

Marek W. mówił po wypadku policjantom, że jechał 40. - Kłamał - komentuje jedna z osób, która była chwilę po wypadku na skrzyżowaniu. - Przy 40 tym mercedesem zatrzymałby się w miejscu.
Wojtek, przyjaciel Sławka, który czekał po drugiej stronie pasów i widział wypadek, wyliczył, że W. jechał ok. 70-80 km/godz.
Marek W. twierdził, że nie pędził Wrocławską, wyjechał z bocznej ulicy. Świadkowie jednak zeznali, że przed wypadkiem na Wrocławskiej mercedes wyprzedził z ogromną prędkością ciężarówkę.
- On kłamał nawet podczas konfrontacji ze mną - denerwuje się Wojtek. - Mówił, że Sławek jechał dziwnie ulicą, że on go tylko próbował wyminąć, że nie było żadnej ciężarówki, wyprzedzania...
Marek W. sugerował również, że Wojtek chciał dać pijanemu przechodniowi na piwo, by ten zeznawał podobnie jak on. - A ja tylko odganiałem tego faceta od umierającego Sławka. Mówiłem, że jest pijany - opowiada chłopak.
- Wersja świadków i podejrzanego różnią się między sobą - stwierdza krótko inspektor Ludwiczak.
- W czwartek w sądzie podejrzany przyznał, że jechał z dużą prędkością - mówi Jan Pardej z prokuratury okręgowej.
- Najlepiej widział pewnie wypadek ten kierowca ciężarówki, ale nawet się nie zatrzymał - podkreśla ojciec Sławka Tadeusz Pels. - Niech pani napisze, że prosimy go o złożenie zeznań. I wszystkich innych. To ważne.

Świadkowie bez nazwisk

Na Wrocławskiej mówi się, że świadków jest wielu. Z kilkoma rozmawialiśmy. Z zastrzeżeniem: "żadnych nazwisk w gazecie". - Ten Marek W. to tutaj boss - tłumaczą.
- A pani wie, z kim on się przyjaźni? - pyta jeden z mężczyzn. - Ja tam nie powiem, bo jeszcze pani napisze. Ale znajomości to on ma ciekawe. Pieniędzy jeszcze więcej. I niby skąd? Taki facet ma 34 lata i pewnie już z milion.
Jeden z nowosolskich przedsiębiorców broni Marka W. - Ten młody chłopak nie powinien jechać przez to przejście, ale przejść. I ja wiem, jak tu mówią o bogatych - podkreśla.
Ale o W. trudno usłyszeć na ulicach Nowej Soli dobre słowo. - Rozbija tu się tymi swoimi samochodami, zawsze jeździł jak wariat. Już niejedno auto stuknął i zawsze się jakoś z tego wykręcił.
(Policja podaje, że były tylko wykroczenia drogowe).
Świadkowie opowiadają, że Marek W. po wypadku zachowywał się dziwnie: - Jakby to go w ogóle nie obeszło. Jakby był bez serca. Rozmawiał z jakąś kobietą, nie pozwalał ruszać tego rannego chłopaka. Po pogotowie zadzwoniła dziewczyna z ulicy.
- Nawet do Sławka nie podszedł, nie sprawdził, czy żyje - mówi Wojtek.
- Może to dziwne zachowanie to z powodu szoku? - zastanawia się inspektor Ludwiczak. - Pogotowie w każdym razie wzywał.
- I rodzinę - dopowiadają świadkowie. - Ktoś podjechał terenowym mercedesem.

Bo nie będzie przeszkadzał

Marek W. siedział po tym wypadku 48 godzin. Potem sąd zdecydował, że wyjdzie na wolność. - Wczoraj już tu jeździł z jakimiś kolegami - opowiada jeden z mieszkańców Wrocławskiej.
Dlaczego W. jest na wolności, chociaż grozi mu nawet osiem lat więzienia? Wiceprezes sądu w Nowej Soli nie chciała z nami na ten temat rozmawiać. Skierowała do rzecznika sądu okręgowego. - Decyzję państwo znacie, a uzasadnienia nie mogę przekazać, bo jest niejawne. To jest postępowanie przygotowawcze, które prowadzi prokuratura - powiedział z kolei rzecznik, sędzia Ryszard Rólka.
Poprosiliśmy o informacje prokurator rejonową w Nowej Soli. - Sąd uznał, że tymczasowe aresztowanie nie jest konieczne, bo podejrzany nie będzie utrudniać postępowania - mówi Ewa Kańduła. - Zastosowano dozór policji.
Marek W. ma się zgłaszać na policję dwa razy w tygodniu. Nie zabrano mu paszportu, nie wyznaczono kaucji.
Zdaniem prokuratury W. powinien siedzieć w areszcie: - Zażalimy się do sądu okręgowego - zapowiada prokurator Kańduła. Kiedy może być decyzja, prokurator trudno określić.
- Dlaczego go wypuścili? - pytała nas wczoraj kilkakrotnie matka Sławka. - Może mieli powody, może jest chory... Ja tam nie chcę zemsty, ale to przecież niesprawiedliwe, że on chodzi na wolności. Przecież on zabił nasze dziecko.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie