Trzecia liga: Lepszy nie zawsze wygrywa [GALERIA]

Redakcja
Stilon podzielił się punktami z rywalem Jakub Szandała
Stilon Gorzów bezbramkowo zremisował ze Skrą Częstochowa. Lider nie okazał się wcale straszny. Podopieczni trenera Adama Gołubowskiego byli zdecydowanie lepszym zespołem. Szkoda, że nie postawili kropki nad i, którą byłby zwycięski gol. Zobaczcie zdjęcia z tego spotkania.

Stilon: Paszkowski żk – Pawłowski, Kaczmarczyk cz, Stańczyk żk, Łaźniowski – Flis, Lisowski żk, Rymar (od 62 min Świtaj) – Błajewski (od 87 min Enjo), Zakrzewski (od 82 min Brzytwa), Jakubowski (od 56 min Bednarski).

Skra: Krzczuk – Woldan, Masztalerz, Olejnik żk, Holik żk – Nocoń (od 73 min Krupa żk), Napora, Rumin żk (od 65 min Nowak), Obuchowski cz, Ogłaza – Musiał (od 73 min Brzęczek).

Sędzia: Mateusz Maj (Wrocław).

Widzów: 200

Niesprzyjająca aura skutecznie odstraszyła fanów futbolu od pojawienia się na stadionie. Dzięki staraniom klubu kara trzeciego meczu bez publiczności została anulowana i fani mogli zjawić się na stadionie przy ul. Olimpijskiej. Pojawili się tylko najwierniejsi, którzy zdecydowali się opuścić ciepłe mieszkania i ligi zagraniczne, które można śledzić sprzed telewizora.

Mecz z liderem tabeli zapowiadał się niezwykle emocjonująco, a przed pierwszym gwizdkiem arbitra ciężko było wskazać faworyta. W lidze jest dość ciasno i po kilku dobrych spotkaniach można awansować o kilka pozycji. Skra przed meczem miała o osiem „oczek” więcej od gorzowian. Jednak obecnie najlepsza ekipa rozgrywek na wyjazdach nie spisuje się aż tak dobrze. W pięciu meczach zwyciężyła tylko raz.

Pierwsze minuty nie obfitowały w dużą dawkę emocji. Drużyny grały nieco asekuracyjnie i nie stwarzały żadnych sytuacji. Jedni i drudzy dobrze zagęszczali środkową strefę boiska, a skrzydłowi również nie mieli zbyt wiele miejsca na ofensywne rajdy. Dłużej przy futbolówce utrzymywali się nasi, ale nie przekładało się to na chociażby liczbę strzałów. Pierwsze groźne uderzenie miało miejsce w dziewiątej minucie. Ze skraju pola karnego golkipera rywali próbował zaskoczyć Patryk Jakubowski. Najgroźniej było w 18 min kiedy z ostrego kąta Piotr Rymar trafił w słupek. Przewaga gorzowian utrzymywała się. Zespół trenera Adama Gołubowskiego długo był przy piłce i poprzez atak pozycyjny chciał sobie wypracować dogodne okazje do objęcia prowadzenia. Zagrażał głównie strzałami z dystansu. Dobrze w 35 min przymierzył Jakubowski jednak piłka minęła poprzeczkę. Pierwsza połowa rozczarowała. Gospodarze prowadzili grę, ale nie mogli pokonać Łukasza Krzczuka. Przyjezdni skupili się przede wszystkim na grze defensywnej. Ani razu nie zagrozili bramce Krystiana Paszkowskiego.

Drugą część meczu drużyny rozpoczęły w niezmienionych składach. Stilon mocno ruszył pressingiem na rywala i chciał jak najszybciej odebrać mu piłkę. Nasi prowadzili grę i od początku chcieli przejąć inicjatywę. Mocno zagotowało się w 54 minucie. Za brutalne wejście z boiska został wyrzucony defensor Stilonu Krzysztof Kaczmarczyk. Drużyny „skoczyły” do siebie i doszło do przepychanki, po której arbiter wręczył dwa żółte kartoniki. Od tego momentu Skra chciała wykorzystać swoją przewagę. Goście próbowali mocniej zaatakować. Stilon z kolei musiał na nowo zorganizować swoją grę. W 62 minucie na boisku pojawił się Rafał Świtaj. Szkoleniowiec gorzowian niedawno przyznał, że ma taki plan na najskuteczniejszego swojego zawodnika. Ten ma wejść na zmęczonego rywala i sprawić mu sporo problemów. W 72 minucie w końcu coś zadziało się pod bramką częstochowian. Groźnie uderzał Paweł Lisowski, a chwilę później z daleka przymierzył Bartosz Flis, lecz jego strzał był zbyt słaby, aby zaskoczyć bramkarza Skry. Nie było widać tego, że rywal gra z przewagą jednego zawodnika. To Stilon sprawiał zdecydowanie lepsze wrażenie. Goście szukali swoich szans głównie po akcjach z lewego skrzydła, jednak wszystkie dośrodkowania padały łupem Paszkowskiego. Ten popisał się świetną interwencją w 83 minucie. Obronił strzał głową z najbliższej odległości i uratował Stilon od straty bramki. Dwie minuty później na boisku było już po 10 zawodników. Oktawian Obuchowski wszedł dwiema nogami w Świtaja i arbiter nie zawahał się użyć czerwonej kartki. W końcówce nasi chcieli strzelić zwycięską bramkę, jednak to im się nie udało.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie