- Tu trzeba porządnej drogi - mówią mieszkańcy ul. Fioletowej na Chynowie

Marta Szkudlarek 68 324 88 36 mszkudlarek@gazetalubuska.pl
- Bywało, że nie dało się wyjechać z osiedla, samochód zakopywał się w błocie - mówią Katarzyna Halijasz i jej sąsiadka Daria Jodzis
- Bywało, że nie dało się wyjechać z osiedla, samochód zakopywał się w błocie - mówią Katarzyna Halijasz i jej sąsiadka Daria Jodzis fot. Mariusz Kapała
- Jak tędy jeździć? Tylko piach i glina! Wystarczy godzina deszczu i robi się bagno! - rozpaczają mieszkańcy ul. Fioletowej na os. Kolorowym. W czwartek tam pojechaliśmy. A po południu drogę już utwardzono!

Na Chynowie mieszkańców wciąż przybywa. Obecnie prawie wszystkie działki w okolicy są sprzedane. Przy ul. Fioletowej jako pierwsza wybudowała się Katarzyna Halijasz. I od razu zaczęły się kłopoty z drogą dojazdową do posesji. - Niestety, ale polne ścieżki nie zostały utwardzone. Kiedy poinformowałam o tym Biuro Zarządzania Drogami, dostałam odpowiedź, że nie mają na to pieniędzy - wspomina pani Katarzyna. Więc za swoje pieniądze ściągnęła 15 ciężarówek pełnych gruzu i drogę zrobiła na własną rękę.

- To była najlepsza trasa na całym osiedlu. Kiedy tylko popadało trochę deszczu, wszędzie robiło się wielkie bagno. A ulica Fioletowa cały czas była przejezdna - dodaje sąsiadka Daria Jodzis. Ale tylko do czasu robót wodno-kanalizacyjnych. Wtedy ulicę rozkopano. I choć prace skończyły się na tym odcinku dwa tygodnie temu, to teren nadal jest niesamowicie rozjechany. - To sama glina. W piątek, tydzień temu, dzwoniłam do kierownika BZD z prośbą o utwardzenie Fioletowej, bo w weekend miało padać. Niestety, już go nie zastałam. I tak cały weekend nie mogłam wyjechać. Zakopałam się w błocie przed domem - opowiada pani Daria.

Już w środę zadzwoniliśmy do zastępcy kierownika BZD Henryka Napierały z prośbą o podanie konkretnego terminu utwardzenia ulic na os. Kolorowym. Poinformował nas, że w czwartek jest umówiony na spotkanie z kierownikiem robót. Stwierdził, że dopiero po spotkaniu będzie mógł udzielić nam więcej informacji. Umówiliśmy się na telefon na godz. 12.00. Niestety, pan Napierała był nieobecny w tym czasie w biurze. A komórka była wyłączona lub poza zasięgiem. Do końca pracy biura nie udało nam się skontaktować z kierownikiem.

- Widzi pani, ja też zapraszałam naczelnika do siebie do domu. Chciałam mu osobiście przedstawić sytuację. Warunek był jeden. Miał dojechać do mnie swoim samochodem. Ale nie pojawił się - informuje D. Jodzis. Zielonogórzanka do swojej posiadłości w deszczowe dni musi przedzierać się przez pola pełne króliczych nor i przez prywatne działki, które jeszcze nie są zabudowane. - Mamy XXI wiek, a ja się czuję, jakbym mieszkała na końcu świata - załamuje ręce.
Mieszkańcy zdają sobie sprawę, że pieniędzy na asfaltową drogę nie ma. I w najbliższym czasie nie będzie. Dlatego nie proszą o cuda, chcą tylko konkretnego terminu utwardzenia drogi. - Nie chcemy, żeby każdy, kto do nas przyjedzie, przyznawał nam rację, że drogi są naprawdę rozjechane. Chcemy jakiejś deklaracji - tłumaczy Halijasz.

Jednak już w czwartek ludzie zauważyli na drodze wzmożony ruch. Koparki jeździły to w jedną, to w drugą stronę, nieco wyrównując drogę. Robotnicy wysypywali żwir przy podjazdach. A tuż przed zamknięciem numeru "GL", zadzwoniła do nas D. Jodzis. - Utwardzili ulicę Fioletową! - rzuciła krótko zadowolona.
Czy stało się to za sprawą naszej interwencji? Do tematu wrócimy. Będziemy próbować dodzwonić się do H. Napierały.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xxx
haha Popieram albo juz nie mowie o sytuacjach gdzie idzie grubas ze szczeniakiem w wózku i sie rozpycha bo jak ma bachora to mysli ze jej wszystko wolno
g
gfdgfgf
Tak patrzę na tą fotkę i zauważam już od dłuższego czasu pewną prawidłowość.
Ilekroć gdzieś coś się dzieje, jakieś sprawy związane z lokalną społecznością i przyjeżdża jakiś reporter, zawsze
natychmiast pojawiają się baby z bachorasmi na rekach, w wózkach i jak kolwiek, byle by były i byle więcej!
Czy tym babom wydaje się, ze jak ktoś zobaczy ich bekarta to od razu sprawa zostanie pomyślnie dla nich rozwiązana?
Czy rozdarte bachory mają być jakimś sposobem nacisku a może mają wzbudzać litosć?
Nie bardzo rozumiem ich tok myślenia jesli takowe w ogole u nich wystepuj4e!

haha Popieram albo juz nie mowie o sytuacjach gdzie idzie grubas ze szczeniakiem w wózku i sie rozpycha bo jak ma bachora to mysli ze jej wszystko wolno
D
Dorian

Tak patrzę na tą fotkę i zauważam już od dłuższego czasu pewną prawidłowość.
Ilekroć gdzieś coś się dzieje, jakieś sprawy związane z lokalną społecznością i przyjeżdża jakiś reporter, zawsze
natychmiast pojawiają się baby z bachorasmi na rekach, w wózkach i jak kolwiek, byle by były i byle więcej!
Czy tym babom wydaje się, ze jak ktoś zobaczy ich bekarta to od razu sprawa zostanie pomyślnie dla nich rozwiązana?
Czy rozdarte bachory mają być jakimś sposobem nacisku a może mają wzbudzać litosć?
Nie bardzo rozumiem ich tok myślenia jesli takowe w ogole u nich wystepuj4e!

l
lsd

ale tępy wyraz twarzy

M
Marta

mieszkam w Chynowie na ul. Jemiołowej jest to stara dzielnica Chynowa ale ulica nowa, też nie mamy drogi, piachy i błoto, a zimą nie wywozili nam śmieci bo samochody ZGKIM-u nie miały jak dojechać, skandal

f
fdfdfd

jak sa tacy bogaci ze saobie buduja domki to neich sobie sami ja utwardza notaa\tbene jedno z najgorszych osiedli jakie widzialem

Dodaj ogłoszenie