MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tylko zadzwonić

DARIUSZ CHAJEWSKI
36 tys. zł dotacji obiecuje ludziom firma mieszcząca się ponoć w Las Vegas. Wystarczy zadzwonić: 0-700... I płacić ok. 7,50 zł za minutę rozmowy.

Do Lubuszan docierają dziwne listy. W kopercie jest pismo na błękitnym papierze, z informacją, że przyznano im dotację: 36 tys. zł.
- Zdziwiłam się, bo nie starałam się o żaden kredyt - mówi zielonogórzanka Krzystyna W. - Ale na wszelki wypadek zatelefonowałam, to taki impuls... A nuż prawda?
Przesiedziała przy aparacie jakieś pięć minut i straciła cierpliwość. Dopiero później zauważyła na zawiadomieniu dopisek drobnym drukiem, że minuta połączenia z zaczynającym się na "0-700" numerem kosztuje 6,21 zł plus VAT.
Złudzeń nie miał Janusz Z. Od razu chciał wyrzucić pismo do kosza, ale postanowił ostrzec innych.

Tylko zadzwonić

W piśmie czytamy, że dotacja została sprawdzona i gotowa do przekazania. Firma oczekuje tylko na jej przyjęcie, które spowoduje, że postanowienie o przyznaniu dotacji nabierze mocy prawnej.
W tym celu zainteresowany powinien jak najszybciej skontaktować się telefonicznie z departamentem ds. przekazywania dotacji. Decyzja przyznania 36 tys. zł ważna jest tylko przez 21 dni i po tym terminie zostanie unieważniona, a nabyte prawa - utracone.
Dlaczego właśnie 36 tys. zł? Janusz Z. wyczytał, że w jego przypadku zastosowano "maksymalny wskaźnik obliczenia oraz uprzywilejowany ekspresowy termin przekazania dotacji".
Aby "nie stracić praw" do dotacji należy zadzwonić do "departamentu zajmującego się przekazywaniem dotacji" Numer zaczyna się od "0-700". U dołu pisma drobnym maczkiem jest napisane "24 godz. na dobę, 7 dni w tygodniu, 6,21 zł za minutę połączenia". Stempel: "Wydział wypłat".
Jeszcze niżej, już najdrobniejszym z maczków, podano informację, że główna siedziba firmy Trawel14Life mieści się w Las Vegas. W amerykańskim stanie Nevada. Podano także informację o krakowskiej spółce, od której firma zdobyła dane pana Janusza. I zastrzeżenie, że dane te mogą być sprzedawane dalej.
I ta ostatnia wiadomość najbardziej interesuje pana Janusza. Sprawdziliśmy w krakowskim urzędzie statystycznym - firma istnieje. Nie ma jednak telefonu ani w TPSA, ani w Netii. Nie słyszeli o niej pracownicy innych firm mieszczących się pod tym adresem.

Taki numer

Telekomunikacja Polska nie uważa, żeby działalność tego rodzaju firm była niewłaściwa. Złe oceny na pewno nie obciążają TPSA. Operator daje tylko możliwość techniczną kontaktu firm z klientami. To normalna działalność gospodarcza. Zresztą nie tylko naciągacze i sekstelefony korzystają z numerów "0-700". Na przykład Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy za pośrednictwem Telekomunikacji zbierała datki na jak najbardziej zbożne cele.
- Każda firma, która chce świadczyć usługi tego rodzaju, podpisuje z nami umowę - mówi rzecznik prasowy TPSA Wojciech Jabczyński. - Jest sformułowana według określonych schematów, w ub.r. wymogi zostały zaostrzone.
Firmy te muszą zobowiązać się do umieszczania w swoich reklamach kosztów połączenia. Ich działalność musi być zgodna z polskim prawem, a wykorzystywane treści są na bieżąco monitorowane. Niedawno zerwano umowę z firmą Maxon, która nie wywiązywała się z umowy.
- Ile tacy klienci zarabiają, nie mogę podać, to tajemnica handlowa - dodaje W. Jabczyński. - Jest parytet podziałów między nas i firmy wykorzystujące te numery. Oczywiście mają zysk, w końcu w tym celu to robią.

Wrażliwe dane

Janusz Z. zachodzi w głowę, skąd firma ta miała jego dane osobowe. - Jakieś dwa lata temu znalazłem ofertę sprzedaży atlasów i kupiłem kilka - mówi. - Później zaczęła się dziwna korespondencja. Pisałem do tej firmy wysyłkowej, na adres skrzynki pocztowej. Nie było reakcji. Później na pewien czas ucichło i teraz przyszła ta... dotacja.
Lubuszanie uszczęśliwieni dotacją z Las Vegas są przekonani, że padli ofiarą oszustwa. Przyznają, że nie po raz pierwszy dostali podobną korespondencję, ale ta była bardzo wiarygodnie przedstawiona.
- Żebyśmy mogli zakwalifikować ten przypadek jako oszustwo, musimy przede wszystkim ustalić, czy ktoś został celowo wprowadzony w błąd - mówi prokurator Kazimierz Rubaszewski. - A ten, kto poniósł szkodę, musi być przekonany, że ją poniósł i zwrócić się do organów ścigania.
K. Rubaszewski przyznaje, że ewentualne ściganie takich korespondencyjnych firm jest bardzo trudne. Bo co z tego, że ktoś chciał siedzieć przy telefonie płacąc ponad 7 zł za minutę? To jego sprawa. Oszustwo oznacza, że ktoś wprowadza nas w błąd w celu niekorzystnego rozporządzania mieniem.
- Gdzie tutaj jest moment wprowadzenia w błąd? - zastanawia się K. Rubaszewski. - W korespondencji znajduje się informacja, ile kosztuje połączenie.
Skargi na dziwne korespondencje - "wygrałeś", "wylosowałeś", "przyznano ci" - nie trafiają ani do policjantów, ani prokuratorów.
- Najwyraźniej ludzie wstydzą się, że dali się nabrać - uważa Andrzej Kulesza z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp.

Halo!

Wybieramy: 0-700...
- Dzień dobry, dodzwoniłeś się do wydziału wypłat - miły głos w słuchawce. - Wybierz numer tonowo lub poczekaj na zgłoszenie konsultanta.
Po chwili równie miły głos z automatu: - Dzień dobry, nazywam się Małgorzata B. Powiedz, w jakiej sprawie do nas dzwonisz...
Jedna automatyczna sekretarka przekazuje nas drugiej. Kosztuje to 6,21 zł za minutę połączenia. Plus VAT.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska