Tyrasz za grosze, albo wylatujesz!

Aleksandra Gajewska-Ruc, Dorota Lipnicka
Zwolnieni pracownicy chcieli walczyć o swoje prawa. Część z nich skapitulowała jednak i wróciła na przysłowiowej tarczy.
Zwolnieni pracownicy chcieli walczyć o swoje prawa. Część z nich skapitulowała jednak i wróciła na przysłowiowej tarczy. Aleksandra Gajewska-Ruc
Skwierzyna Przez kilka lat pracowali na „śmieciówkach”, a gdy powiedzieli „dość”, stracili pracę.

Pracowaliśmy tu po trzy lata. A raczej harowaliśmy bez prawa do urlopu, czy płatnego zwolnienia. Ciągle obiecywano nam umowy o pracę i podwyżkę do najniższej krajowej. Zamiast tego, potraktowali nas jak przedmioty, pozbawione jakichkolwiek praw i godności - kilka kwadransów po rozmowie z kierownictwem, (byli już) pracownicy firmy Impel, wciąż nie kryli emocji i rozgoryczenia. Zatrudnieni do sprzątania skwierzyńskiego szpitala, nie są częścią personelu lecznicy, ale pracownikami firmy zewnętrznej świadczącej usługi dla spółki Nowy Szpital.

Umowy m. in. Moniki Ignacik, Doroty Budziak, Edyty Srokowskiej, Heleny Gruszy, Krystyny Grzybowskiej, Elżbiety Ignacik, Renaty Pociechy, Zdzisławy Pawlak, Reginy Mielcarek i Adama Wolińskiego, wygasły z końcem 2015 roku. Mimo to, nadal wykonywali oni swoje obowiązki, dbając o czystość w szpitalu. - Byliśmy pewni, że przyślą nam umowy o pracę, tak jak było mówione. Umowy, które dostaliśmy około połowy miesiąca, bardzo nas rozczarowały - opowiadała Monika Ignacik. Pracownicy postanowili zjednoczyć się i razem przeciwstawić szefostwu. Odmówili podpisania umów i poprosili o wizytę kierownictwa. - Nie chcieliśmy na śmieciówkach. Większość z nas mieszka w okolicznych wioskach i wydaje sporo na dojazdy. Jak mamy żyć za te kilkaset złotych? Myśleliśmy, że uda nam się chociaż przedstawić swoje argumenty, że ktoś nas wysłucha - mówiła Zdzisława Pawlak.

Przedstawiciele firmy Impel z Zielonej Góry nie przyjechali jednak, by słuchać pracowników. - Panie zagroziły, że mamy podpisać umowy, albo wylatujemy i nie dostaniemy pieniędzy za pracę w styczniu. Nie dały też dojść do słowa naszej brygadzistce, ani personelowi szpitala, które chciały się za nami wstawić. Była tak zwana krótka piłka: podpisujesz albo wylatujesz! - opowiadali pracownicy. Ugięła się i podpisała tylko jedna z trzynastu osób. Reszta musiała natychmiast oddać ubrania robocze i klucze do szafek.

Szpital wcale nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy. - Impel świadczy dla szpitala usługę sprzątania i rozwożenia posiłków dla pacjentów. Szpital w Skwierzynie nie jest stroną w tej sprawie. Zarząd był zadowolony z pracy wykonywanej przez pracowników firmy Impel. Mamy nadzieję, że firma i pracownicy porozumieją się w najbliższym czasie - powiedziała nam rzeczniczka szpitala, Marta Pióro.

Zapytaliśmy przedstawicieli firmy Impel, jak komentują wydarzenia przedstawione przez byłych pracowników. - Współpracownicy w grudniu zostali poinformowani o opóźnieniu w przekazaniu umów do podpisania. Nasza informacja i prośba o cierpliwość została przyjęta ze zrozumieniem, również ze względu na długoletnią współpracę. Osoby te otrzymały w połowie stycznia do podpisania umowy razem z rachunkami. Po ich otrzymaniu zdecydowały się na zakończenie współpracy. Nie wyraziły zgody na podpisanie przedstawionych im umów i rachunków pomimo informacji, iż jest to wymóg formalny dla dokonania rozliczenia z nimi za świadczenie wykonane do tej pory. Natomiast z ubolewaniem przyjęliśmy informację o zakończeniu współpracy z naszą firmą przez kilkanaście doświadczonych osób. Jesteśmy w dalszym ciągu zainteresowani współpracą na dotychczasowych warunkach, co wyraźnie komunikowaliśmy w grudniu - poinformowała nas Jolanta Jamioł-Juszczak z biura komunikacji grupy Impel.

Jak dowiedzieliśmy się kilka godzin przed publikacją tekstu, twarde argumenty firmy zdołały jednak przekonać część osób do powrotu. Oczywiście na tych samych warunkach, na których dotąd pracowali. - Wrócili, bo zwyczajnie bali się, że nie będą mieli z czego żyć. To smutne, że ludzie są zmuszeni, by pracować na takich śmieciowych warunkach. Ja mam swoją godność, nie dam się poniżać. Od tej firmy niczego już nie oczekuję, chcę dostać tylko pieniądze za pracę, którą wykonywałam w styczniu. Nie mają prawa mi za nią nie zapłacić - mówi Helena Grusza i zapowiada, że jeśli będzie trzeba, sprawiedliwości szukać będzie w sądzie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3