UL. dr. PIENIĘŻNEGO 27: Ratuje zniszczone fotki

Leszek Kalinowski Data publikacji artykułu w "GL" > 22 września 2008
- Moje życie to Zielona Góra. No i fotografia - przyznaje Jarosław Piwowarski
- Moje życie to Zielona Góra. No i fotografia - przyznaje Jarosław Piwowarski fot. Paweł Janczaruk
Przezywali go w szkole Jarecki. No to założył firmę Foto-Jarecki, o której marzył przez całe dotychczasowe życie.

Jarosław Piwowarski jest na swoim od dwóch miesięcy, ale w wśród zdjęć pracuje od 19 lat. Zawsze interesowały go fotografie. Już w podstawówce biegał z aparatem, z wypiekami na twarzy oglądał rodzinne albumy. I wyobrażał sobie, jak w przyszłości pracuje nad zdjęciami. Tajniki fotografii poznał w szkole zawodowej w Nowym Tomyślu. Jeszcze w jej trakcie odbywał praktyki w Rakoniewicach, a kiedy jego pracodawca przeniósł się do Zielonej Góry, powędrował za nim.

Lasy w obiektywie

Choć pochodzi z Wielkopolski, czuje się zielonogórzaniniem, wszak tu spędził już większą część swego życia. W wolnych chwilach bierze aparat i na nowo odkrywa dobrze znane mu miasto. Albo okoliczne lasy.

- Szkoda tylko, że czasu coraz mniej na takie wyprawy, praca pochłania mnie zupełnie - mówi. - Może kiedyś, jak się rozwinę, zatrudnię innych pracowników, znów powrócę do częstszego fotografowania.

Długo zastanawiał się nad tym, czy otworzyć swój własny zakład. W końcu stwierdził, że jak nie dziś - po 19 latach - to kiedy? Wydzierżawił lokal, postawił maszyny. I powiesił nazwę firmy. Nie od nazwiska, jak robi to większość fotografów, lecz od szkolnego przezwiska.

Z kliszy na płytę

Gdy rodzina zaprasza go na jakąś uroczystość, wiadomo, że ma zabrać aparat. A potem na próżno go szukać na zdjęciach. Rozmowę przerywa klientka, która przyznaje: - Po latach robienia zdjęć aparatem cyfrowym stwierdziłam, że nie ma to jak papierowe fotografie.
Dlatego postanowiła wszystkie, z kilku lat, z płyty przelać na papier. Nazbierało się prawie 600.

- Chociaż wciąż trwa moda na fotografie w komputerze, to ludzie zaczynają dostrzegać zalety dawnej techniki. Czasem ktoś skasuje niepostrzeżenie, płyta się porysuje i po pamiątce. A papier to papier - przyznaje J. Piwowarski. Coraz częściej też ludzie przynoszą stare, podarte fotografie. Chcą uratować od zapomnienia dawne chwile. Więc je odtwarzam.

Chcąc zachować też na pamiątkę dawne nagrania na kasetach, proszą o przegranie ich na płyty CD.

- Archiwizuję też coraz częściej fotki ze starych negatywów na płyty CD - podkreśla fotograf. - Staram się być elastyczny, zdjęcia do legitymacji robić, paszportów itp. Jestem niedaleko urzędu skarbowego, więc gdy ktoś zapytał o ksero, postanowiłem świadczyć i te usługi. Mam nadzieję, że to miejsce w mieście będzie dla mnie szczęśliwe.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie