UL. KOŻUCHOWSKA 1/4: Taki mały pionier

Izabela Baron 0 68 324 88 36 [email protected] Data publikacji artykułu w "GL" > 20-21 września 2008
- Kocham Zieloną Górę i bardzo się cieszę, że właśnie tu przyjechałem 60 lat temu - mówi pan Kazimierz.
- Kocham Zieloną Górę i bardzo się cieszę, że właśnie tu przyjechałem 60 lat temu - mówi pan Kazimierz. fot. Mariusz Kapała
Kazimierz Urbaniak urodził się w 1942 roku w Lubaniu k. Poznania. Na jego akcie urodzenia widnieje pieczątka ze swastyką.

Trzy lata później przyjechał do Zielonej Góry z rodzicami i siostrą. - Mój tata dostał mieszkanie na ul. Kożuchowskiej, w którym wcześniej mieszkali SS- manni - mówi pan Kazimierz.

- Jak tu przyjechaliśmy, nie mieliśmy nic. Pamiętam, że na obiad mama robiła mleko zalane wodą, zagęszczone mąką. To był dla nas naprawdę ciężki okres.

Z zakładu do zakładu

Michał, ojciec pana Kazimierza, został skierowany do Zastalu jako kombatant. - Po ukończeniu podstawówki na placu Słowiańskim w 1949 roku zacząłem pracować z tatą w szprotawskich PGR-ach jako pomocnik dekarza - opowiada.

- Później dziewięć lat spędziliśmy w Rembudzie, a następnie na zakładzie A w Falubazie zająłem się robieniem maszyn włókienniczych. Ostatecznie wylądowałem w Zakładach Przemysłu Wełnianego Polska Wełna w Zielonej Górze, gdzie przepracowałem 37 lat.

Lata PGR-ów pan Kazimierz wspomina bardzo dobrze. - Wtedy to zaczęło się dostatnie życie. Nie mogliśmy narzekać na brak jedzenia, czy czegokolwiek innego. Wszystkiego było aż nadto.

Pasja przetrwała lata

- Jako mały chłopiec pokochałem gołębie - zamyśla się. - Rodzice początkowo nie byli tym zachwyceni, ale moja mama szybko się z tym pogodziła. Z czasem dorobiłem się własnego gołębnika i kilkunastu ptaków - dodaje.

Pasja została panu Kazimierzowi do dziś. Ma on swój gołębnik i nawet odznaczenia w tej dziedzinie. - Człowiek musi mieć w sobie to "coś". Po prostu robię to, co lubię. Gołębie okazały się doskonałą odskocznią - mówi.

Wspomnienia o Polskiej Wełnie

Za przepracowane lata Urbaniak otrzymał Złotą Odznakę Polskiej Wełny. - Proszę zobaczyć, jaka jest piękna - z dumą pokazuje odznakę przypiętą do marynarki. - To dla mnie duża nobilitacja.

Pan Kazimierz ubolewa, że zakład upadł. - Teraz powstał Focus Park i powiesili jedynie małą tablicę przypominającą, co niegdyś znajdowało się w tym miejscu - mówi. - Powinni poświęcić na napis więcej miejsca, może nawet całą ścianę. Przecież to kawał historii. Smuci mnie również fakt, że nikt z byłych pracowników PW nie dostał zaproszenia na otwarcie Focusa - dodaje. Wraz ze zniknięciem Polskiej Wełny Urbaniak stracił też ponad 100 akcji.

- Dwa lata temu zostałem odznaczony Honorowym Medalem Miasta Zielona Góra - wspomina. Niestety do dziś medalu nie odebrał. Nie było takiej okazji. - Uważam, że zielonogórscy pionierzy nie są doceniani przez radnych - mówi. - A przecież jesteśmy tu tyle lat, nierzadko całe swoje życie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie