Ulica Jedności w Zielonej Górze nazywana była ciemną stroną miasta. Czy dziś jest tu bezpiecznie?

Mariusz Kapała
Mariusz Kapała
Maciej Dobrowolski
Maciej Dobrowolski

Wideo

Zobacz galerię (64 zdjęcia)
W pamięci wielu mieszkańców Zielonej Góry ul. Jedności jawi się, jako miejsce, gdzie lepiej nie zapuszczać się samemu po zmroku. Tak przynajmniej było jeszcze na początku lat 90. A jak jest dzisiaj? Czy ul. Jedności zyskała nowe oblicze?

Dawna ul. Jedności (Berlinerstrasse – z j. niemieckiego ) była przed II wojną światową jedną z najbardziej ruchliwych ulic, to właśnie tędy wiódł trakt prowadzący do Berlina. Przy tej ulicy znajdowała się także wytwórnia koniaków Buchholza oraz kolejna Otto Mülscha. Po wojnie, w czasach minionego ustroju, gdy do Zielonej Góry zaczęli napływać nowi mieszkańcy, ul. Jedności zaczęła zyskiwać złą sławę. Dziś nikt nie boi się tutaj zapuszczać, pomimo ale nie zawsze tak było. Jeszcze na początku lat 90. ul. Jedności budziła lęk!

"Proszę omijać ulicę Jedności. To mroczna część miasta, tutaj za nic można dostać"

- Pamiętam, jak kilkanaście lat temu przyjechałam do Zielonej Góry na studia. Zaczęłam poznawać miasto. Dopytywać nowych sąsiadów, gdzie warto bywać, jak najszybciej dostać się do centrum. Pierwsze co usłyszałam? "Proszę omijać ul. Jedności. To mroczna część miasta, tutaj za nic można dostać w głowę" – opowiada pani Marta, którzy przyjechała do Zielonej Góry z Dolnego Śląska.

Mimo to nasza rozmówczyni przechodziła Jedności. - Ulica była klimatyczna, ale faktycznie dreszcz przechodził, nawet gdy się spacerowało w dzień. W nocy to już nawet nie próbowałam. Bo ostrzeżenia potraktowałam poważnie. Od wielu osób słyszałam podobne wypowiedzi. Nawet dopytywałam, co się tam stało, dlaczego tak mówią. A zawsze kończyło się na jednym zdaniu: "lepiej po prostu tam nie chodzić po zmroku" – przekonuje nasza rozmówczyni.

„Byłem bezpieczny, bo było wiadomo, że jestem swój”

Przez wiele lat przy ul. Jedności mieszkał i prowadził popularny Antykwariat Saski Zbigniew Kulczycki. – Wprowadziłem się tam w 1995 roku. Od razu usłyszałem wtedy od rodziny, że tutaj może być niebezpiecznie. Ale podobno już wtedy sytuacja się normowała, najgorzej miało być wcześniej, w latach 80., gdy przy ul. Jedności była duża społeczność cygańska. Tym niemniej w latach 90. na Jedności wciąż zdarzyły się jakieś bójki. Słyszałem też, że handlowano narkotykami, ale człowiek nie dopytywał o szczegóły, aby uniknąć kłopotów – tłumaczy Kulczycki.

Czy on sam bał się o bezpieczeństwo swoje lub rodziny? – Byłem bezpieczny, bo było wiadomo, że jestem swój, że sam mieszkam przy tej ulicy. Podobnie było z moimi córkami i mogę powiedzieć nawet więcej, lokalny element pilnował, aby swoim nic się działo. Sąsiedzi dbali tutaj o siebie, pilnowali dzieci. W pobliżu był również Polmos, gdzie zawsze siedzieli jacyś ochroniarze – tłumaczy zielonogórzanin. Czy były próby włamania do jego antykwariatu? - Kradzieże się zdarzały, ale prób włamania w nocy, tak aby ogołocić cały lokal, to nigdy nie miałem – odpowiada.

Przy ul. Jedności w Zielonej Górze znajduje się wiele zabytkowych kamienic
Przy ul. Jedności w Zielonej Górze znajduje się wiele zabytkowych kamienic Mariusz Kapała / GL

Zbrodnia przy ul. Jedności

Bójki to jedno, ale w przeszłości przy ul. Jedności dochodziło również do prawdziwych zbrodni... Tak było np. w 2006 roku. 11 marca Sławomir P. przyszedł pijany do domu. Chciał położyć się spać. Wtedy 16-letni Maciek zaatakował ojca uderzając go w głowę obuchem siekiery. Swoją ofiarę Maciek wraz z kolegami: Piotrkiem, Sebastianem i Krzyśkiem oraz matką Dorotą zawinęli w dywan i wywieźli samochodem do lasu. Tam czekał przygotowany wcześniej dół. Ciało zakopali pod ziemią. Na koniec w domu został przeprowadzony remont pokoju włącznie ze zrywaniem podłogi. Napastnicy usunęli też krew ze ścian. Wszystkie zakrwawione przedmioty wyrzucili. Pozbyli się tapczanu. Zaginięcie Sławomira zgłosili sąsiedzi i koledzy z ulicy.

W maju 2006 roku dywan wystający z ziemi znalazło w lesie pod Czerwieńskiem dwóch mężczyzn. W środku było rozkładające się ciało. Zielonogórska policja powołała grupę, która miała zająć się rozwiązaniem zagadki tajemniczego mordu. Do śledztwa włączyła się gorzowska komenda wojewódzka oraz Centralne Biuro Śledcze. Policjanci poskładali elementy zbrodniczej układanki, a sprawców szybko zatrzymali...

„Bardziej bałam się przechodząc przez pl. Matejki”

Aleksandra Korzeniowska, przez kilka lat, po 2010 roku, pracowała w zielonogórskim Polmosie, który mieści się przy ul. Jedności.

– Mieliśmy nocne zmiany, wtedy przychodziło się do pracy po zmroku. Ale nigdy nie miałam z tym problemu, ulica była dobrze oświetlona, czułam się bezpiecznie. Jeśli mam być szczera to dużo bardziej bałam się, gdy miałam przejść przez pl. Matejki. Tam są takie ciemne uliczki, wiem że zdarzały się napaści – tłumaczy zielonogórzanka. I jednocześnie dodaje, że choć na bandziorów nigdy nie trafiła to jednak widywała jegomościów, którzy na Jedności oddawali mocz na środku ulicy lub na okoliczne kamienice…

Policja: Ul. Jedności jest dzisiaj bezpieczna

Jak bezpieczeństwo przy ul. Jedności ocenia obecnie miejska komenda? – Faktycznie na początku lat 90. było w tym miejscu sporo interwencji, ale obecnie ta ulica stanowi integralną część centrum Zielonej Góry. Dziś jest tutaj już spokojnie – twierdzi podinsp. Małgorzata Stanisławska, rzecznik KMP.

Co zdaniem policji wpłynęło na zamianę sytuacji? – Jest wiele czynników, wcześniej przy tej ulicy można było spotkać osoby zajmujące się działalnością przestępczą, ale to były dawne dzieje. Największe przeobrażenia nastąpiły właśnie w latach 90, to wtedy można było zaobserwować największe zmiany, przy ul. Jedności pojawiły się m.in. nowe sklepy, apteki czy restauracje. W ostatnich latach w Zielonej Górze zaczął również działać miejski monitoring. To wszystko ma decydujący wpływ na to, że ul. Jedności nie wyróżnia się już pod względem bezpieczeństwa na tle innych miejsce w naszym mieście – tłumaczy podinsp. Stanisławska.

Blisko do centrum, blisko do marketów

Jak więc dziś żyje się przy ul. Jedności? - Wie pan, normalnie, tak jak chyba na innych ulicach. Jest blisko do centrum i blisko do marketów - tłumaczy nam pan Arkadiusz, którego spotykamy na miejscu na spacerze z psem.

- Na pewno cieszy odremontowanie części starych kamienic, np. Zajazd Pocztowy jest bardzo ładny. Wiem, że część osób narzeka na hałas wynikający z kostki brukowej położonej na jezdni. Ale jeśli mam być szczery, to po latach człowiek już się do tego przyzwyczaja. Dawniej częstym widokiem byli ludzie z baniakami, którzy przy Polmosie pobierali wodę. Ale to już przeszłość... Może
warto kiedyś pociągnąć tutaj starówkę i wyłączyć ulicę z ruchu drogowego. Wtedy mogłoby przybyć tutaj lokali i sklepów. Kto wie, może kiedyś tak się stanie - zastanawia się starszy mężczyzna.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Panowie dziennikarze piszcie po sprawdzeniu- Sławomir D jeśli już i nie syn był głównym wykonawcą tylko Dorota D. A dla ścisłości dawny dzielnicowy powiedział, że należy Jedności Robotniczej (co komu to przeszkadzało) zaorać i posiać budyń 🤣 Wiem co mówię bo od 1960 roku mieszkałem po "setką" .

C
Częsty przechodzień

Teraz na Jedności mieszka paru zabiedzonych niegroźnych lumpów. Niestety nadal wygląd wielu budynków budzi odrazę.

Dodaj ogłoszenie