Unia wkracza do kurników. Jajka będą po złotówce?

Dariusz Chajewski 68 324 88 79 [email protected]
Nasze poczciwe kury podwórkowe mają zapewniony... dobrostan (Mariusz Kapała)
Nasze poczciwe kury podwórkowe mają zapewniony... dobrostan (Mariusz Kapała)
Czy wielkanocne pisanki będą kosztowały złotówkę? Bardzo prawdopodobne i tym razem twardą cenę jaj zawdzięczamy Unii Europejskiej. I szczęśliwym kurom.

- Ktoś sobie z tą ceną chyba jaja robi - mówi Anna Piekarska z Zielonej Góry. W jednym z hipermarketów kupiła jaja po 90 groszy za sztukę. I nie żeby były jakieś super. Jaja, jak to jaja. Kurze, okrągłe i nawet żółtek specjalnie żółtych nie miały. Takie normalne, z kolorkiem na kukurydzy "pędzonym”.

- A święta za pasem - dodaje towarzysząca jej pani Jola całkiem poważnie zastanawiając się, czy przypadkiem taniej nie będzie przestawić się na jaja strusie. Obie panie oczywiście wiedzą, że ceny tym razem zawdzięczają Unii. I niespecjalnie je obchodzi, że blisko złotówka, którą płacą za jajka, to także cena szczęścia kur, a precyzyjniej ich... dobrostanu. Obrońcy praw zwierząt wykazali bowiem, że wielkostadne zasady utrzymania drobiu nie są przyjazne ptakom. System klatkowy, w którym "pracuje” większości polskich niosek, ogranicza w znacznym stopniu możliwość wypełniania tzw. naturalnych norm behawioralnych. Nie mogą grzebać, dziobać, rozpościerać i trzepotać skrzydłami, stroszyć pióra, kąpać się w piasku, co może negatywnie odbić się na ich zdrowiu psychicznym i fizycznym... Słowem wreszcie możemy przestać mieć wyrzuty sumienia robiąc sobie poranną jajecznicę.

Kurnik w Niedoradzu wydał na nowe klatki kilka milionów złotych. Jego szefowa Agnieszka Kanclerz jednak ma nadzieję, że najgwałtowniejsze ruchy cenowe polskie jaja mają już za sobą.

- Może jeszcze coś się wydarzyć w lipcu, gdy zakończy się w naszym kraju okres zgody wewnętrznej na hodowlę niosek w klatkach niewzbogaconych - mówi Kanclerz. - Teoretycznie jaja te powinny trafiać tylko do przemysłu, ale w praktyce zasilają rynek.

Jak tłumaczy ferma w Niedoradzu nie jest żadnym gigantem, raptem 150.000 jaj dziennie. W tej chwili jajko w hurcie kosztuje 50 gr., reszta, którą płacimy w sklepie, to koszty pakowania, transportu, marża sprzedawcy. W latach 2010-2011 rynek przeżywał prawdziwą zapaść, jajko kosztowało poniżej 20 groszy. Obecny skok i cenowy szok to przede wszystkim koszt wymiany klatek, ale także efekt zmniejszenia się liczby niosek, a co za tym idzie ilości jaj na rynku. A na dodatek - cytując panią Jolę - idą święta. Solidarnie ceny podniosły także wiejskie gospodynie, które jaja sprzedają sąsiadom i znajomym. Mimo że ich kury żyją od lat w totalnym dobrostanie i żadnych klatek nie musiały kupować.

- Ten wzrost cen się zatrzymał i też się z tego cieszę, bo przecież jaja nie mogą drożeć w nieskończoność, ludzie przestaną je kupować - mówi Henryk Brychcy, właściciel kurnika w Ochli. Wymienił część klatek, gdyż buduje nowy kurnik i tam trafią już te wzbogacone.

Ceny jaj wzrosły w całej Unii i mówi się już oficjalnie, że to wpływ nowych standardów klatek i nadchodzących "pisankowych” świąt. Komisja Europejska uspokaja, że pod koniec kwietnia ceny będą spadać. Natomiast nasi hodowcy dziwią się informacjom o imporcie do Unii jaj z Meksyku czy Turcji, gdzie standardy kurników są niższe. Gdzie tutaj konsekwencja? Gdzie zakaz sprzedaży jaj pochodzących ze starych, niespełniających unijnych standardów kurników? KE uspokaja mówiąc, że kiedy Niemcy - wcześniej niż inne kraje, bo już na początku 2010 roku - wprowadziły zakaz sprzedaży jajek od kur niosek z mniejszych klatek, to wówczas rynkowi niemieckiemu zajęło dostosowanie się do nowych warunków trzy, cztery miesiące.

- Czy moje kury są bardziej szczęśliwe? - odpowiada pytaniem na pytanie pani Kanclerz. - Zawsze staraliśmy się przestrzegać dobrostanu naszych niosek, stąd jakoś trudno mi wnioskować ich stan ducha z zachowania. Natomiast na smak jaj z pewnością nie ma to wpływu, gdyż on zależy od tego, co kury jedzą. Brychcy dodaje, że kury mu się nie zwierzają, ale rzeczywiście w nowych klatkach mają więcej luzu, grzędę... I zastanawia się na ile jaja importowane spoza Unii spełniają europejskie normy. I nawet nie chodzi tutaj o samopoczucie niosek, co raczej o paszę. U nas - na przykład - nie wolno kur karmić mączką. A gdzie indziej...

 

WSZYSTKO PRZEZ UNIĘ

Jak informował kilka dni temu w raporcie Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w naszym kraju w lutym br. średnia cena sprzedaży jaj świeżych wyniosła 38,80 zł za 100 sztuk i była o 41,3 proc. wyższa niż przed rokiem. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz stwierdziła natomiast, że "ostatnie podwyżki cen jaj w całości wynikają z realizacji Dyrektywy 1999/74/WE o dobrostanie kur niosek - jej wdrażanie wymusiło milionowe inwestycje na właścicielach ferm drobiu, a także drastycznie zmniejszyło produkcję jaj konsumpcyjnych”. Według danych ministerstwa rolnictwa na początku stycznia br. jaja bardzo duże (klasa wagowa XL) kosztowały 46,10 zł za 100 sztuk; duże (klasa L) - 35,5 zł za 100 szt., a średnie (klasa M) - 33,6 zł/100 szt. Na początku marca trzeba było już zapłacić za nie odpowiednio: 63,4 zł, 51,3 zł i 46,3 zł za 100 sztuk. Tylko w pierwszym tygodniu marca jaja XL w hurcie podrożały o 2,4 proc., L - o 13,3 proc. i M - o 16,6 proc. Natomiast w tym okresie w zakładach przetwórczy cena skupu jaj wzrosła o ponad 33 proc.

 

Czytaj też: PGR-y wcale nie były takie złe

 

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
freddy
unia narzuca debilne przepisy!
Dodaj ogłoszenie