Upokarzanie uczniów oraz sianie postrachu na lekcjach. Przeczytaj list "Rodziców" w sprawie nauczycielki z Sulechowa

Eugeniusz Kurzawa 0 68 324 88 54 [email protected]
fot. sxc.hu
Trafił do nas list "Rodziców" uczniów miejscowego ogólniaka. Domagają się zmiany nauczycielki polskiego w jednej z klas. Jej nazwisko nie pada. - Zrobiłam wielkie oczy na ten list - mówi dyrektorka.

Zarzuty "Rodziców" (przedstawione anonimowo), zostały wyliczone w 12 punktach. Za podstawowy zarzut można chyba uznać pierwszy na liście - słabe efekty pracy, "bo nauczycielka ta wystawiła na koniec roku dwie "jedynki" i ponadto 10 "dwójek".

Pozostałe tyczą "lekceważenia znajomości lektur", "upokarzanie i krzywdzenie uczniów pracowitych i zdrowych", nie "wczuwania się w stany emocjonalne poniżanych uczniów", "niejasne kryteria oceny", "siania postrachu nagłymi pomysłami, osłabiania motywacji, wprowadzenia nerwowości" etc.

- Zrobiłam takie oczy, jak przeczytałam ten list - mówi Halina Szeląg, dyrektorka LO. - Z moją zastępczynią posprawdzałyśmy od razu sprawę ocen w dwóch klasach i widać, iż w liście jest nieprawda.

Ma dobrą opinię

Zdaniem dyrektorki polonistka (jeśli to ta, której nazwiska domyśla się szefowa placówki, gdyż żadne nazwisko nie pada), ma dobrą opinię wśród uczniów, gdyż jej zajęcia są niekonwencjonalne, jest też rzetelną pracownicą i wrażliwą osobą.

- Ciągle gdzieś wyjeżdża z uczniami, choćby do teatru w Poznaniu, słynne są wigilie w Karkonoszach w schronisku "Samotnia", dostaje liczne nagrody, jakiś czas temu zrobiła wielką wystawę surrelalistyczną w LO, o której przecież pisała "Gazeta" - wylicza H. Szeląg. - Często mam pytania rodziców, którzy chcą posłać do nas dzieci, czy polskiego będzie uczyła ta pani profesor i wówczas dopiero decydują się na przysłanie ich do nas.

- Ciśnie, ale jest przy tym tak fantastyczna, że gdyby nie ona nie byłbym tym kim jestem - mówi Paweł Wita, uczeń ogólniaka w latach 2005-2008. - Ja też sobie na początku nie radziłem, byłem zestresowany, ale wyszło mi to na dobre.

Kuratorium poczeka

Szefowa placówki deklaruje, że wezwie nauczycielkę na rozmowę, ponadto przeanalizuje zarzuty wespół z zastępczynią Beatą Leśniak i przewodniczącym rady rodziców szkoły Marianem Januszem.

- Anonimy nie są dobrą formą korespondencji - uważa M. Janusz. - Zająłem się tą sprawą, choć zupełnie nie mogę się zgodzić z listem i zarzutami. To uczciwa i wymagająca nauczycielka.

- Podchodzimy do tego bardzo ostrożnie, jak do każdego pisma anonimowego - informuje Andrzej Wojnakowski, dyrektor delegatury kuratorium w Zielonej Górze. - W szkole pojawi się wizytator, zbada sytuację, sporządzi notatkę służbową, na podstawie której będziemy dopiero mogli wyciągnąć wnioski.

- Nie będę rozmawiać na poziomie anonimu, gdyż nie chcę się stawiać na tej samej płaszczyźnie - odpowiada zapytana przez nas nauczycielka przypominając, iż jej nazwisko jest jej dobrem własnym.

Wideo

Komentarze 112

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gościu
Idą święta ludzie, dajcie spokój!
G
Gość
W dniu 01.07.2009 o 14:13, Jaś napisał:

Zróbcie wątek o Pani profesor PWSZ Kuleczce, to taka sama osoba.

G
Gość
Czemu ktoś poruszył w tym poście osobę Pani dr Kuleczki?
k
kruszaga
W dniu 02.07.2009 o 10:35, sprawiedliwy napisał:

"Trafiony" , to chyba ty jesteś, przez nienawiść do nauczcieli, którzrzy nie odwalali pańszczyzny, tylko chcieli cię czegoś nauczyć (samodzielnego myślenia).A tak na marginesie , to co miałeś na myśli mówiąc o "zacieraniu " faktów przez p. dyrektor, chyba też ci się naraziła , obniżając ci tą wysoką średnią.


Dziwi mnie fakt, że uczeń liceum dostaje piątki za nieznajomość zasad interpunkcji.
A
Anon
no tak... dopiero, kiedy spojrzałem na autora tego "artykułu" wszystko się rozjaśniło. miałem okazję słuchać wykładu pana K. na temat pracy dziennikarza. Nie tylko nic nowego się o tym nie dowiedziałem, a wręcz zniechęciłem się do wykonywania tego zawodu. Najlepszą puentą będzie to, że ja - amator, dostałem pochwałę od opiekuna gazetki szkolnej za relację z warsztatów dziennikarskich brzmiącą m/w tak: "Dobra robota! Myślę, że pan Kurzawa lepiej by tego nie napisał"

Co do tego oszczerstwa, mój komentarz ograniczę do tego, że takie anonimy są z rzędu tych najniższych. Absurdalne jest to, że autor tego donosu, nie poszedł bezpośrednio do dyrektorki, tylko użył, taniego w tym wypadku, medium. Rozmowa z dyrektorką nie powinna w ogóle się odbyć, a wiadomość o donosie (nie bez powodu używam tego słowa po raz wtóry) powinna skwitować podobnymi słowami, których użyła polonistka. Co do niej, uważam, że nie potrzebuje taniej reklamy i ta cała dyskusja wokół jej osoby jest niezwykle krzywdząca.

Osobom, które wyniosły braki z gimnazjum (o, zgrozo!) życzę wytrwałości i dystansu do własnej osoby, rodzicom czasu, który wykrzesałyby na rozmowę ze swoimi pociechami, a wszystkim życzę inspirujących wakacji
B
Były uczeń
Są wakacje, odpocznijmy od szkoły. Dajmy też odpocząć tej biednej polonistce. Kochani rodzice, kieruję te słowa do tych, którzy wywołali dyskusję, zastanówcie się nad możliwościami swoich dzieci i pogońcie je do nauki. Nie wszyscy muszą ukończyć liceum ogólnokształcące. Wasze dzieci mogą uczyć się w szkołach zawodowych, przecież potrzebujemy dobrych fachowców. Panią od polskiego podziwiam za wiedzę i kreatywność.
k
kamera :)
Z pewnością Pani J jest najlepszą polonistką z jaką miałam okazję "współpracować". Ba! jest też jednym z nielicznych nauczycieli, którzy potrafią ciekawie nauczac. Myślę, że oskarżenia pod Jej adresem są jak najbardziej nie na mniejscu. Z całego serca podziwiam Jej wiedzę, zaangażowanie i kreatywnośc. Więc jak będzie trzeba stanę za Panią murem! i za wszystko jeszcze raz DZIĘKUJĘ
W
Wpisz swój nick
W dniu 09.07.2009 o 21:19, dora85 napisał:

" Nie wierzę, żeby ta pani mogła sprawić, że młoda osoba znajdzie się w dołku psychicznym. Też chodziłam do szkoły...."



Widocznie czasy się zmieniają
o
oskar.b
W dniu 09.07.2009 o 23:02, Gość napisał:

Nie wiem czy napisałbyś to samo o nauczycielu akademickim, gdybyś wiedział, kto się kryje za tym nickiem. W każdym razie ten nick odpowiada prawdzie, ale...



Wybacz, ale nie rozumiem sensu Twojej wypowiedzi?
G
Gość
W dniu 08.07.2009 o 13:45, oskar.b napisał:

Niezmiernie przypadła mi do gustu opinia kogoś o nicku "nauczyciel akademicki". Brawo! Trafiłaś lub trafiłeś w sedno. Otóż, prawdą jest,że jakość uczniów dramatycznie spada. Gdy ja podejmowałem naukę w sulechowskim LO, aby się tam dostać zdawało się egzaminy. W każdym roczniku były dwie, maksymalnie trzy klasy ( o ile postanowiono utworzyć profil biologiczno-chemiczny). A dziś, cóż, prestiż spadł. Kto chce idzie do LO....... . Większość bezkrytyczna wobec siebie, z wyrobionym przeświadczeniem o swej wyjątkowej wiedzy...ukształtowanej w powszechniaku i w hmmm tej dziwnej hybrydzie- gimnazjum. Obawiam się,że w niedalekiej przyszłości, do podania o przyjęcie do liceum, gimnazjaliści będą załączać świadectwa: dysleksji, dysgrafii, dysortografii i licho wie jakich jeszcze dysfunkcji.


Nie wiem czy napisałbyś to samo o nauczycielu akademickim, gdybyś wiedział, kto się kryje za tym nickiem. W każdym razie ten nick odpowiada prawdzie, ale...
p
psychol(og)
W dniu 09.07.2009 o 21:19, dora85 napisał:

Czytam wasze wypowiedzi i dochodzę do wniosku, że ta dyskusja w ogóle nie ma sensu. Nie wierzę, żeby ta pani mogła sprawić, że młoda osoba znajdzie się w dołku psychicznym. Też chodziłam do szkoły, nauczyciele mieli swoich pupilków i takich uczniów, których nie trawili. Dzisiejsza młodzież jest mało odporna psychicznie, a rodzice żądają, aby nauczyciele niewiele wymagali. Najpierw niech sami wychowują, potem niech rozliczają innych. Nie znam tej pani no ale w końcu jest dyrekcja, do której powinno sie kierować uwagi, a nie od razu pisać do gazety. Zobaczycie jak po tym artykule zaczną krytykowac inne szkoły. W końcu mają na to pozwolenie. Trochę więcej wzajemnego szacunku. Nauczyciel i uczeń też są ludźmi i powinni dojśc do porozumienia.


Chyba nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Mi nie chodziło o tych, do których nic nie dociera. Oni w "dołki" nie wpadają. Miałem na myśli "pupilków" tej Pani, którzy zachłysnęli się np. Camus'em oraz innymi egzystencjalistami i nie wyszło im to na dobre, bo nie mieli do tej twórczości stosownego dystansu. W znanym mi przypadku, dołek trwał trzy lata i po części jeszcze trwa. Po prostu człek uznał, że jego życie nie ma sensu. Jak widać, istnieją szkodliwe (przynajmniej dla niektórych) filozofie i trzeba być ostrożnym z ich bezkrytycznym upowszechnianiem.
d
dora85
Czytam wasze wypowiedzi i dochodzę do wniosku, że ta dyskusja w ogóle nie ma sensu. Nie wierzę, żeby ta pani mogła sprawić, że młoda osoba znajdzie się w dołku psychicznym. Też chodziłam do szkoły, nauczyciele mieli swoich pupilków i takich uczniów, których nie trawili. Dzisiejsza młodzież jest mało odporna psychicznie, a rodzice żądają, aby nauczyciele niewiele wymagali. Najpierw niech sami wychowują, potem niech rozliczają innych. Nie znam tej pani no ale w końcu jest dyrekcja, do której powinno sie kierować uwagi, a nie od razu pisać do gazety. Zobaczycie jak po tym artykule zaczną krytykowac inne szkoły. W końcu mają na to pozwolenie. Trochę więcej wzajemnego szacunku. Nauczyciel i uczeń też są ludźmi i powinni dojśc do porozumienia.
p
psychol(og)
W dniu 09.07.2009 o 20:19, ~gość~ napisał:

Jestem zaskoczony artykułem i postawą rodziców. Znam Panią profesor i nie wierzę, by lekceważyła szkolne lektury, co zarzucają jej rodzice. Należy do nielicznego grona nauczycieli uczących samodzielnego myślenia, a nie wkuwania kluczy. Odnoszę wrażenie, że rodzicom nie zależy na poziomie wiedzy ich pociech lecz wyłącznie na punktach z egzaminu maturalnego. Pani profesor może i jest osobą kontrowersyjną, ale posiada ogromną wiedzę, której często brakuje młodym polonistom, wbijającym uczniom do głów klucze. Jako jej były uczeń, dziękuję za piękno świata literatury, którego znajomość zawdzięczam tej właśnie publicznie poniżonej pani. Ubolewam nad poziomem intelektualnym rodziców, chyba są tacy sami jak ich rzekomo pokrzywdzone pociechy.


Jak chciałeś bronić tej Pani, ja się nie wtrącam, to przytoczyłeś najbardziej bzdurne argumenty, jakie można było wybrać. Lekceważy część lektur szkolnych, ale to jeszcze nie jest przestępstwo, choć faktem jest bezspornym. Uczy "pod klucz", choć sama ten fakt krytykuje, lecz uznaje, że zasady matury są jakie są, więc musi to robić. Nie miej pretensji, że rodzicom zależy na maturalnej punktacji, bo na jej podstawie rekrutują na studia. Nie oceniaj zbyt pochopnie rodziców za to, że chcą jak najlepiej dla swoich dzieci, nawet jeśli mylą się w swojej ocenie.
Od siebie dodam, że niekontrolowane wywołanie fascynacji u dziecka np. egzystencjalizmem (a niektóre dzieci w wieku licealnym są wyjątkowo wrażliwe i podatne na "nowe trendy"), może się skończyć problemami, a w skrajnych przypadkach tragicznie. Myślę, że ta Pani, sama mogłaby w tym przypadku sypnąć przykładami własnych uczniów.
Doceniam wiedzę i zaangażowanie Pani polonistki, lecz zalecam ostrożność. Można przypadkiem skrzywdzić jakiegoś wrażliwca. Wyciąganie "z dołka" trwa długo i nie zawsze się udaje.
~gość~
Jestem zaskoczony artykułem i postawą rodziców. Znam Panią profesor i nie wierzę, by lekceważyła szkolne lektury, co zarzucają jej rodzice. Należy do nielicznego grona nauczycieli uczących samodzielnego myślenia, a nie wkuwania kluczy. Odnoszę wrażenie, że rodzicom nie zależy na poziomie wiedzy ich pociech lecz wyłącznie na punktach z egzaminu maturalnego. Pani profesor może i jest osobą kontrowersyjną, ale posiada ogromną wiedzę, której często brakuje młodym polonistom, wbijającym uczniom do głów klucze. Jako jej były uczeń, dziękuję za piękno świata literatury, którego znajomość zawdzięczam tej właśnie publicznie poniżonej pani. Ubolewam nad poziomem intelektualnym rodziców, chyba są tacy sami jak ich rzekomo pokrzywdzone pociechy.
o
oskar.b
Muszę i ja dorzucić swój kamyczek do tego ogródka. O całym zamieszaniu, artykule w GL, dowiedziałem się wczoraj późnym popołudniem od Pani Profesor Pęziak-Pobiedy, spotkanej przypadkowo pod Lidlem. Pozdrawiam ją w tym miejscu...publicznie Była oburzona treścią artykułu a i samym anonimem, który stał się jego przyczynkiem. Natychmiast wyszukałem via net, rzeczony tekst (osobiście nie czytuję GL). Przejrzałem Wasze komentarze. Statystyk nie czyniłem, lecz mam wrażenie,że że zwolenników Pani "J" jest tu więcej niż prześladowanych beanów.
Niewątpliwe Hanka (mam pozwolenie aby się do niej tak poufale zwracać) , wzbudzała kontrowersje od zawsze. W tym właśnie drzemie jej siła. Belfer musi być charyzmatyczny, musi wzbudzać kontrowersje, bo jego zadaniem jest ucznia porwać do działania. Ba, musi mieć też swoje dziwactwa. Nie przypominam sobie, abym był kiedykolwiek zmuszany przez moją polonistkę do ślęczenia nad tekstami Gombrowicza. Owszem, przeczytałem jeden z nich gdyż taki był wymóg twórcy listy lektur, wyraziłem podczas dyskusji swoje zdanie i na tym się skończyło. Ten Gombrowicz to pisarz iście szatański, bo nawet z za grobu osobą swej apologetki prześladuje biednych uczniów sulechowskiego LO.
Niezmiernie przypadła mi do gustu opinia kogoś o nicku "nauczyciel akademicki". Brawo! Trafiłaś lub trafiłeś w sedno. Otóż, prawdą jest,że jakość uczniów dramatycznie spada. Gdy ja podejmowałem naukę w sulechowskim LO, aby się tam dostać zdawało się egzaminy. W każdym roczniku były dwie, maksymalnie trzy klasy ( o ile postanowiono utworzyć profil biologiczno-chemiczny). A dziś, cóż, prestiż spadł. Kto chce idzie do LO....... . Większość bezkrytyczna wobec siebie, z wyrobionym przeświadczeniem o swej wyjątkowej wiedzy...ukształtowanej w powszechniaku i w hmmm tej dziwnej hybrydzie- gimnazjum. Obawiam się,że w niedalekiej przyszłości, do podania o przyjęcie do liceum, gimnazjaliści będą załączać świadectwa: dysleksji, dysgrafii, dysortografii i licho wie jakich jeszcze dysfunkcji.
Natomiast, aż kipię z ciekawości....hmmm , aby poznać warsztat i metody stosowane przez profesorkę podczas torturowania i poniżania licealistów. "Upokarzanie i krzywdzenie uczniów pracowitych i zdrowych”...... Czy ktoś z upokorzonych, byłby uprzejmy zdradzić mi na czym owe prześladowania polegają? Wprawdzie od wielu lat nie uczę już "cudzych dzieci", ale nowe doświadczenia są na wagę złota:)
Wreszcie....., w tym miejscu ryczałem ze śmiechu..."siania postrachu nagłymi pomysłami, osłabiania motywacji, wprowadzenia nerwowości” Zwracam się z apelem do cudownych rodziców, twórców tego anonimu (te 12 punktów to jak postulaty Stoczniowców)........nie posyłajcie dzieci do szkół....są guwernantki....dzieciaczki nie będą miały stresu. A co będzie jak uda się im jakoś zdać tę maturę......ufff i dostaną się na studia (czego im serdecznie życzę)....jak przeżyją stres sesji egzaminacyjnych.......wątpliwości profesorów, adiunktów, doktorów sięgających po ich indeksy? Będziecie pisać anonimy? Panie Eugeniuszu,Kurzawo Pan musi wieczny wieczny!!!
Dodaj ogłoszenie