MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Urna czekała

KATARZYNA BOREK (68) 324 88 64 [email protected]
Do końca nie wiedziała, czy jej mąż Piotr Cantemir spocznie w piątek na zielonogórskim cmentarzu. Urna z prochami czekała w zakładzie. Zakład czekał na pieniądze za pochówek.

P. Cantemir został pobity w centrum Zielonej Góry 31 marca - za paczkę papierosów. Zmarł w szpitalu 8 kwietnia nad ranem.
- Od razu poszłam do Miejskiego Zakładu Pogrzebowego, by załatwić formalności. Tam dostałam druk z wyliczeniem kosztów pogrzebu, który miał być zapłacony z mojego ubezpieczenia społecznego - opowiada wdowa Gabriela Cantemir.

Urna czekała

W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych dowiedziała się, że przysługuje jej zasiłek pogrzebowy. Zamówiła m.in. tabliczkę nagrobną za 40 zł, krzyż za 49,40 zł. Kremację ciała zakład wycenił na 580 zł, a cały pogrzeb na ponad 3,6 tys. zł.
Zakład pogrzebowy poprosił G. Cantemir o poświadczenie wniosku o wypłatę zasiłku pogrzebowego. Poszła do restauracji, w której od 1 kwietnia pracowała jako kelnerka. Mówi, że szefostwa nie było, dlatego zostawiła w barze kopię szpitalnego telegramu o śmierci męża: - Byłam pewna, że to wystarczająca podstawa do zawiadomienia pracodawcy - mówi.
Zleciła zakładowi pogrzebowemu organizację uroczystości. W "GL" ukazał się nekrolog z zapowiedzią, że pogrzeb odbędzie się w piątek.
Ale w czwartek G. Cantemir przyszła do redakcji "GL" z prośbą o pomoc. Bo urna z prochami zmarłego czekała w zakładzie, a zakład czekał na potwierdzenie, że będą pieniądze na pochówek. Pracodawca nie poświadczył bowiem G. Cantemir wniosku o wypłatę zasiłku.
Pracownicy zakładu pogrzebowego pierwszy raz mieli do czynienia z taką sytuacją.

Bo porzuciła pracę

Dzień przed pogrzebem G. Cantemir z teczką, w której była m.in. jej umowa o pracę, telegram i akt zgonu męża, wędrowała do ZUS-u, inspekcji pracy, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej...
W piątek towarzyszyliśmy jej w dalszej wędrówce - do zakładu pogrzebowego, zakładu pracy... Ośrodek pomocy zdecydował się ostatecznie pokryć koszty pogrzebu, choć nie musiał.
Na kilka godzin przed uroczystością pracodawca wydał jednak żonie zmarłego potrzebne zaświadczenie. - Powinna jednak dostać wypowiedzenie z pracy, do której przestała przychodzić 4 kwietnia. Jako pracownik nie dopełniła wobec mnie żadnych formalności, nie poinformowała oficjalnie o śmierci męża, nie pokazała aktu zgonu. Ale że chodzi o pochowanie zmarłego, tak załatwiam tę sprawę - mówi szefowa restauracji Ewa Przejczowska.
W wydziale zasiłków zielonogórskiego ZUS-u powiedziano nam, że skoro nie było wypowiedzenia z pracy, to w świetle prawa pracodawca musiał wystawić G. Cantemir żądany przez nią dokument.
Piotr Cantemir został pochowany w piątek na zielonogórskim cmentarzu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska