USA: Po krwawym szturmie zwolenników Trumpa na Kapitol trudno będzie Bidenowi "skleić" Amerykę

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
Rex Features/East News
Wydarzenie w Stanach Zjednoczonych, szturm zwolenników prezydenta Trumpa na Kapitol zdominowały światowe media. Wygrały one nawet z pandemią koronawirusa.

Takiej Ameryki świat jeszcze nie widział. Zwolennicy Donalda Trumpa wdarli się do Kapitolu, symbolu demokracji supermocarstwa. Zginęły cztery osoby, kilkadziesiąt zostało aresztowanych, wśród poszkodowanych było wielu policjantów.

Zachętą dla tłumu były słowa Trumpa wypowiedziane na wiecu przed Białym Domem o sfałszowanych wyborach:

- Demokraci ukradli te wybory. Ja jestem najlepszym prezydentem w historii. Mamy tu setki tysięcy ludzi, których nie widać przez media, które szerzą fake newsy. Ci ludzie już nie mogą tolerować tego, co się dzieje.

Na reakcję tłumu nie trzeba było długo czekać. Uzbrojeni w broń, gaz pieprzowy, poubierani niekiedy w dziwaczne stroje przybysze z całej Ameryki rozpoczęli szturm na Kapitol. Izba Reprezentantów i Senat pod przewodnictwem wiceprezydenta Mike Pence’a obradowała tam nad potwierdzeniem wyniku głosowania Kolegium Elektorów, który wskazał na Joe Bidena jako na wygranego walki o Biały Dom.

Dopiero przybycie oddziałów policji SWAT i grup wyszkolonych w tłumieniu zamieszek sprawiło, że usunięto ze schodów przed Kapitolem ludzi, a potem zaprowadzono porządek w środku budynku.

Po kilku godzinach senatorowie i kongresmeni wznowili obrady mające doprowadzić do potwierdzenia wygranej Bidena. W czwartek Kongres odrzucił protesty ws. głosowań w wyborach prezydenckich i zatwierdził wygraną Joego Bidena. To oznacza, że zostaje już oficjalnie prezydentem. Urząd obejmie 20 stycznia.

Donald Trump zapowiedział, że "przekazanie władzy odbędzie się pokojowo", choć nie zgadza się on z wynikiem wyborów. Wcześniej konto prezydenta Trumpa na Twitterze zostało zablokowane na 12 godzin. Portal wydał oświadczenie, w którym poinformował, że zażądał usunięcia trzech tweetów z konta Trumpa. Z kolei nagranie z udziałem Trumpa, w którym mówi on o "ukradzionych wyborach" usunięto z Facebooka i YouTube.

Formalnie problem z przekazaniem władzy został załatwiony. 20 stycznia Biden zostanie zaprzysiężony na prezydenta. Nie wiadomo, jak przebiegać będzie uroczystość, nie wiadomo, czy będzie w niej uczestniczyć Trump, czy - jak donoszą media - wyjedzie w tym czasie do... Szkocji, by na swoim polu golfowym reperować nerwy po ostatnich wydarzeniach.

Pewne jest jedno: nie raz jeszcze Trump da znać o sobie, nie raz usłyszy o nim świat. Być może będzie komentował politykę we własnym programie telewizyjnym, może zdecyduje się stworzyć partię. Biden, który niebawem rozpoczyna prezydenturę, apeluje o zjednoczenie Amerykanów, bo kraj jest dziś niemal po równo podzielony.

Biden musi pamiętać, że ponad 40 proc. Amerykanów dobrze ocenia rządy Trumpa i to do nich będzie musiał zwracać się o poparcie, o to polityczne nie musi się specjalnie martwić. W Izbie Reprezentantów większość mają Demokraci, w Senacie remis ze wskazaniem na Demokratów, a w przypadku sporów, zdecyduje głos Kamali Harris, wiceprezydenta, nominowanej przez Demokratów.

Sam Trump przeżywa trudne chwile, po zajściach na Kapitolu odwracają się od jego współpracownicy. Przykład dał wiceprezydent Pence, który nie posłuchał polecenia prezydenta, by zmienić w Kongresie werdykt Kolegium Wyborczego, potwierdzającego wygraną Bidena w wyborach prezydenckich. Pence, otwierając Senat po przerwie wywołanej szturmem Kapitolu, zwrócił się do demonstrantów: "Nie wygraliście!"

Członkowie rządu Trumpa prowadzą rozmowy o 25. poprawce do konstytucji USA, w której mowa jest o odsunięciu prezydenta od władzy. Wielką rolę mógłby odegrać Pence, gdyż uruchomienie tego kroku wymagałoby włączenia się wiceprezydenta. Zgodnie z poprawką, gdy większość członków gabinetu Trumpa, pod przewodnictwem wiceprezydenta uzna, że prezydent jest niezdolny do sprawowania urzędu, pisemnie informuje o tym Kongres. Wtedy władzę przejąłby wiceprezydent. Gdyby prezydent sprzeciwił się tej opinii, decyzję podjąłby Kongres.

O użycie poprawki apelują do Pence'a demokratyczni członkowie komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów, co pozwoliłoby usunąć Trumpa przed 20 stycznia, kiedy nastąpi inauguracja Joe Bidena.

Nie wiadomo, jak zachowałby się w tej sytuacji Pence. Sam nie podał się do dymisji ale wypowiedział posłuszeństwo prezydentowi. Do dymisji zamierza się podać Robert O'Brien, doradca Trumpa. Ustąpiła już Stephanie Grisham, szefowa personelu Melanii Trump i była rzeczniczka Białego Domu. Odeszły Sarah Matthews z biura prasowego i Anna Cristina Niceta, odpowiedzialna za organizację spotkań prezydenta.

W amerykańskich mediach roi się od informacji o brutalności atakujących Kapitol i bezradności policji. Ta ostatnia oddała szturmującym pole niemal bez walki, przez co wielu wdarło się do Kapitolu. Tam doszło do tragedii, kiedy jeden z policjantów zastrzelił 35-letnią Ashli ​​Babbit z San Diego. Była ona jedną z tysięcy zwolenników Donalda Trumpa, którzy szturmowali Kapitol, by zaprotestować przeciwko zwycięstwu wyborczemu Bidena

Mąż Babbit opisał ją jako wielkiego patriotę, zagorzałego fana Trumpa i 14-letniego weterana, który służył w Siłach Powietrznych jako urzędnik ds. Bezpieczeństwa. Jeden ze świadków, John Sullivan, nagrał wideo, pokazujące policjantów z bronią i Babbit leżącą we krwi na schodach wewnątrz Kapitolu.

Opisując chwile poprzedzające strzelaninę, Sullivan powiedział, że podczas próby dostania się do jednego z pomieszczeń Kapitolu kilku osób, padły śmiertelne strzały.

- Krzyczałem do tych ludzi: Oni są uzbrojeni, nie idźcie tam, będą strzelać - mówił. Babbit zignorowała słowa Sullivana. - Ruszyła, gdy wchodziła przez okno, została postrzelona w szyję – dodał Sullivan.

Leczenie ran po amerykańskich podziałach będzie trwało długo. Podobnie jak odzyskiwanie przez Amerykę prestiżu w świecie. Komentarze światowych polityków są różne: mowa o słabnącej demokracji, schyłku giganta, nie brak troski, że Ameryka się podniesie, znów będzie przykładem dla innych.

Zdaniem prezydenta Iranu, wydarzenia w Waszyngtonie udowodniły słabość zachodniej demokracji, politycy Chin i Rosji porównali je do protestów w Hongkongu i na Ukrainie. Sekretarz Generalny ONZ był „zasmucony” wydarzeniami na Kapitolu. W takich okolicznościach ważne jest, aby przywódcy polityczni wpajali swoim zwolennikom potrzebę powstrzymania się od przemocy, a także poszanowania procesów demokratycznych i praworządności.

Chiny porównały szturm na Kapitol do ubiegłorocznych, prodemokratycznych protestach w Hongkongu, dodając, że w Hongkongu nikt nie zginął. - Życzymy, aby obywatele USA mogli jak najszybciej cieszyć się pokojem, stabilnością i bezpieczeństwem – mówiła rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying.

- Niezłe zdjęcia w stylu Majdanu przychodzą z Waszyngtonu - napisał na Twitterze zastępca ambasadora przy ONZ Dmitrij Polański, odnosząc się do protestów na Ukrainie, w wyniku których w 2014 obalono Wiktora Janukowycza. - Niektórzy z moich znajomych pytają, czy ktoś poda protestującym krakersy, aby powtórzyć wyczyn Victorii Nuland - dodał, mając na myśli wizytę na Ukrainie w 2013 r., ówczesnej zastępczyni sekretarza stanu USA, która zaoferowała protestującym żywność.

Rozpacz z powodu zamieszek i przemocy w Waszyngtonie wyraził premier Indii Narendra Modi w tweecie. - Należy kontynuować uporządkowane i pokojowe przekazywanie władzy.

- Nie komentujemy stylu politycznego prezydenta Trumpa, bo dotyczy on spraw wewnętrznych w USA – mówił szef gabinetu Japonii Katsunobu Kato. - Mamy nadzieję, że demokracja w USA Stanach Zjednoczonych przezwycięży tę trudną sytuację - dodał.

- Zamieszki, których uczestnicy wtargnęli do Kapitolu, są przeciwieństwem amerykańskich i izraelskich wartości - oświadczył premier Benjamin Netanjahu. - Od pokoleń amerykańska demokracja inspiruje miliony ludzi na całym świecie oraz w Izraelu. Amerykańska demokracja zawsze mnie inspirowała – dodał premier Izraela. - Bezprawie i przemoc są przeciwieństwem wartości, o których wiemy, że Amerykanie i Izraelczycy cenią.

- To, co wydarzyło się w Waszyngtonie, zdecydowanie nie jest amerykańskie - powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron. - Wierzymy w siłę naszych demokracji. Wierzymy w siłę amerykańskiej demokracji – dodał po angielsku.

Brytyjski premier Boris Johnson w swoim tweecie nazwał wydarzenia w Kongresie USA „hańbą”, mówiąc, że Stany Zjednoczone opowiadają się za demokracją na całym świecie i że jest to kluczowe teraz, gdy powinno nastąpić pokojowe i przekazanie władzy.

Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas powiedział, że ze scen ataku na Kapitol cieszą się wrogowie demokracji i wezwał Trumpa do zaakceptowania decyzji wyborców w USA. Trump i jego zwolennicy muszą wreszcie zaakceptować decyzję amerykańskich wyborców i przestać deptać demokrację.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Materiał oryginalny: USA: Po krwawym szturmie zwolenników Trumpa na Kapitol trudno będzie Bidenowi "skleić" Amerykę - Polska Times

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Patriota

To jest zaplanowana akcja, teraz po zaprzysiężeniu będzie pretekst do ograniczenia praw obywatelskich dla "bezpieczeństwa narodowego", i nikt się nie sprzeciwi!

G
Gość
7 stycznia, 15:18, Antoni Adam:

Lewacki bełkot, gdy miesiącami terroryści z antify i tzw. afroamerykanie demolowali ulice i miasta w USA to jakoś nie było słychać o deptaniu demokracji i innych takich, a teraz nagle wielkie halo :)

Antoni, Antoni rozum cie niedogoni.

G
Gość

Prezydent obojetnie jakiego kraju musi byc prezydentem wszystkich obywateli, a nie dzielic ludzi na swoich i wrogow i szkodzic dla wlasnych interesow calemu narodowi.

Dodaj ogłoszenie