Vader sam do mnie zadzwonił

    Vader sam do mnie zadzwonił

    Zdzisław Haczek

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    REYASH (TOMASZ REJEK) ma 35 lat, rodowity zielonogórzanin, od 20 lat na metalowej scenie, basista i wokalista związanych z Zieloną Górą grup Supreme

    REYASH (TOMASZ REJEK) ma 35 lat, rodowity zielonogórzanin, od 20 lat na metalowej scenie, basista i wokalista związanych z Zieloną Górą grup Supreme Lord i Witchmaster, ale też członek Christ Agony i światowej sławy zespołu Vader. W niedzielę, 19 kwietnia o 19.00, Reyash zagra z Witchmaster w zielonogórskim klubie Kotłownia. ©fot. Paweł Janczaruk

    Rozmowa z Reyashem, zielonogórskim muzykiem, basistą zespołów Vadera, Christ Agony, Witchmaster, Supreme Lord
    REYASH (TOMASZ REJEK) ma 35 lat, rodowity zielonogórzanin, od 20 lat na metalowej scenie, basista i wokalista związanych z Zieloną Górą grup Supreme

    REYASH (TOMASZ REJEK) ma 35 lat, rodowity zielonogórzanin, od 20 lat na metalowej scenie, basista i wokalista związanych z Zieloną Górą grup Supreme Lord i Witchmaster, ale też członek Christ Agony i światowej sławy zespołu Vader. W niedzielę, 19 kwietnia o 19.00, Reyash zagra z Witchmaster w zielonogórskim klubie Kotłownia. ©fot. Paweł Janczaruk

    - Jak będą wyglądały twoje najbliższe tygodnie?
    - Najpierw jadę na kilka dni do Białegostoku nagrywać partię basu na najnowszą płytę Vadera. Później na Litwie jeden koncert z Christ Agony, powrót do Zielonej Góry, gdzie mam jeden dzień na przepierkę i trasa z Witchmaster: sześć koncertów. Potem wracam, dwa dni w Zielonej Górze i jedziemy na weekendowe koncerty z Vaderem po Polsce...

    - Spełnienie marzeń chyba każdego muzyka?
    - Chyba tak...

    - Przeżywasz szczyt swojej muzycznej kariery?
    - Tak się może wydawać... Nie wiem. Może będzie kiedyś coś wyżej?

    - Ile lat pracowałeś na taką pozycję, że zaprasza cię do swojego składu na europejską trasę amerykański Incantation? Że zasilasz na stałe Vadera?
    - Prawie 20 lat.

    - Czym był dla ciebie Vader zanim stałeś się jego częścią?
    - Pamiętam Vader od końca lat 80., kiedy debiutowali swoimi demówkami, a potem po raz pierwszy miałem okazję ich zobaczyć w amerykańskiej MTV. Znam ich więc od początku, a teraz mogę z nimi grać. To jest rewelacja!

    - Jak doszło do współpracy?
    - Vader po rozstaniu się ze starymi muzykami zrobił castingi na gitarzystów, perkusistów, basistów. Było kilkaset zgłoszeń z całej Europy. A do mnie po prostu zadzwonili...

    - Dałeś się im wcześniej poznać...
    - Graliśmy razem parę koncertów, tras, kiedy byłem z Incantation lub występowałem z moimi innymi zespołami. Znali moje umiejętności, zaangażowanie w muzykę.

    - Vader to jeden z najbardziej znanych na świecie polskich zespołów, koncertujący w Japonii, USA...
    - Wszędzie. Jeszcze w tym roku albo na początku przyszłego dojdą Chiny i w ogóle duża część Azji.

    - Ale poprzez swoją mroczną muzykę, Vader w szerokiej świadomości Polaków raczej nie istnieje.
    - To jest nieważne. Ważne, że można grać tę muzykę, cieszyć się tym, jeździć po całym świecie, poznawać nowych ludzi.

    - Na koncertach komplety?
    - Frekwencja jest bardzo dobra. Od 500 osób do 200 tysięcy jak na Przystanku Woodstock.

    - Tam, na scenie w Kostrzynie, w ubiegłym roku debiutowałeś z Vader.
    - To było cholernie stresujące. Na dwa tygodnie przed Woodstockiem dostałem od Petera - lidera Vadera - propozycję, czy bym im nie pomógł. Oczywiście zgodziłem się od razu. Potem przysłali utwory, które miałem zrobić. Liczyłem na to, że będzie przed koncertem chociaż jedna próba, a wyszło tak, że od razu na dechy. Ale dałem radę chyba...

    - Który z zespołów, w których dziś grasz, jest dla ciebie najważniejszy?
    - Vader - tu muszę najbardziej skupić się na graniu, ćwiczeniu, na byciu w nim.

    - A koledzy z pozostałych zespołów, związanych z Zieloną Górą: Supreme Lord czy Witchmaster, nie czują się zaniedbani?
    - Z pozostałymi zespołami nie koncertujemy tak często jak robi to Vader, a mimo to gramy trasy, pojedyncze koncerty, nagrywamy płyty. Na to zawsze znajdzie się czas.

    - Co byś podpowiedział muzykom z młodych, startujących zespołów (gatunek nieważny), żeby mogli coś osiągnąć?
    - Najważniejsza jest chęć grania. Nie można patrzeć na jakieś tam niepowodzenia, potknięcia, bo w tym biznesie jest normalką, że ktoś ci rzuca kłody pod nogi. Trzeba po prostu być wytrwałym, wierzyć w to, co się robi i czerpać z tego przyjemność.

    - Dziękuję.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (8)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Jest praca w świebodzińskiej firmie SECO/WARWICK

    Jest praca w świebodzińskiej firmie SECO/WARWICK

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Smartfon pod choinkę? Okazje w świątecznej ofercie Orange

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018