W celowniku snajpera w Wędrzynie (zdjęcia)

Dariusz Brożek
Żołnierze trenowali przeszukiwanie pomieszczeń. Ich celem byli snajperzy przeciwnika, którzy dziesiątkowali ich celnymi strzałami z odległości kilkuset metrów.
Żołnierze trenowali przeszukiwanie pomieszczeń. Ich celem byli snajperzy przeciwnika, którzy dziesiątkowali ich celnymi strzałami z odległości kilkuset metrów. 17. WBZ
Na wędrzyńskim poligonie starli się żołnierze piechoty i strzelcy wyborowi z międzyrzeckiej brygady. To kolejna odsłona ich przygotowań do dyżuru w europejskich siłach szybkiego reagowania.
Uczestników akcji ubezpieczali koledzy

Starcie na poligonie. Piechota walczyła ze snajperami

Żołnierze z Międzyrzecza i Wędrzyna szykują się do dyżuru w Weimarskiej Grupie Bojowej. To siły szybkiego reagowania Unii Europejskiej. Na rozkaz z Brukseli mogą wyjechać do kraju targanego wojną domową, lub dotkniętego katastrofą. W ramach przygotowań do ewentualnej misji 3. kompania batalionu manewrowego trenowała walkę ze snajperami.

Areną pojedynku był Nowy Mur - największy w kraju poligon miejski pod Wędrzynem. Zgodnie z założeniami operacji "Otocz i przeszukaj" (ang. cordon and search) piechurzy mieli przeszukać budynki i zatrzymać ukrywających się w nich rebeliantów. Zadanie utrudniali im snajperzy przeciwnika.

- Atak snajperski to jedno z zagrożeń występujących w rejonach konfliktu. Dlatego zależy nam, aby w żołnierzach wyrobić nawyki wykorzystywania terenu do ukrycia, umiejętności skrytego podejścia do nich, aby uniknąć ewentualnego postrzału - wyjaśnił kpt. Artur Zielichowski, dowódca 3 kompanii.

Kilkaset metrów dla snajpera to fraszka

Strzelcy doskonale się zamaskowali. Zajęli stanowiska w odległości kilkuset metrów od pododdziału. Taki dystans to dla nich fraszka, gdyż z ciężkich karabinów tor potrafią prowadzić skuteczny ogień na ponad kilometr. Po wykryciu stanowiska żołnierza, oddawali dwa strzały z amunicji ślepej, po czym meldowali o tym swojemu dowódcy. Ten - działając jako łącznik - wręczał wskazanemu żołnierzowi kartkę z informacją, że został wykryty i trafiony przez snajpera.

- Po oddaniu strzału snajperzy muszą natychmiast zmienić stanowisko, bo na pewno przeciwnik będzie ich szukał. To ważny element ich szkolenia. Muszą działać tak, aby sami nie zostali wykryci - mówi st. szer. Piotr Ciecieląg, dowódca sekcji strzelców wyborowych

Snajperzy doskonale się wywiązali z zadania. Wśród piechurów pojawili się pierwsi ranni. Zmusiło to ich dowódców do zmiany przyjętego na początku planu działania. Dla żołnierzy była to okazja do kolejnego przećwiczenia udzielania pierwszej pomocy poszkodowanym i procedur ewakuacji rannych z pola walki.

W tym samym czasie drugi pluton 4. kompanii doskonaliły techniki wchodzenia do budynków, przeszukiwania pomieszczeń, patrolowania i organizowania tymczasowych punktów kontrolnych.

- Przede wszystkim zależy nam na wyszkoleniu i wyrobieniu nawyków u żołnierzy, którzy do kompanii dołączyli w ostatnim czasie. Tym bardziej doświadczonym trening też się przyda. Zwracamy uwagę na wszystkie elementy. Takie jak wykorzystanie ukryć, prawidłowa technika wejścia do pomieszczeń, czy warunki wewnątrz budynków, na przykład niski strop. Ćwiczymy też obycie z bronią, bo tego nigdy za wiele - podsumował st. kpr. Ireneusz Pluskota, dowódca 2. plutonu 4. kompani piechoty zmotoryzowanej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie