W Chartowie tiry nie dają ludziom żyć!

Ewelina Ryś
Michalina Sobczak (z prawej) mieszka tuż przy drodze. - Od tych tirów to mury pękają, a z dachu spadają dachówki - żaliła się. Na zdjęciu z córką Janiną Skrzypnik.
Michalina Sobczak (z prawej) mieszka tuż przy drodze. - Od tych tirów to mury pękają, a z dachu spadają dachówki - żaliła się. Na zdjęciu z córką Janiną Skrzypnik. Ewelina Ryś
- Przez tiry, które pędzą przez wioskę nie da się normalnie żyć - zadzwonił do nas mieszkaniec Chartowa. Mówił, że w domach pękają ściany, a na drodze zapadają się studzienki. Zajmijcie się tym, zanim dojdzie do tragedii - prosił.

Pojechaliśmy do Chartowa. To niewielka miejscowość oddalona 5 km od Słońska, przy drodze powiatowej do Ośna Lubuskiego. Zaparkowaliśmy auto na poboczu w środku wsi, żeby sprawdzić sygnał od Czytelnika. Najpierw przed nosem śmignęło nam kilka osobówek. Na liczniku ... na nasze oko gdzieś koło setki. Później rozpędzony tir, jeden... drugi...

- I tak codziennie. Ja któregoś razu przez 8 godzin naliczyłam 300 ciężarówek - stwierdziła Janina Skrzypnik, którą spotkaliśmy we wsi. Po chwili uzbierała się spora grupa mieszkańców, z sołtysem na czele. - To ja do was zadzwoniłem, bo szukam ratunku - przyznał gospodarz wsi Krzysztof Skrzypnik. Mówił, że tiry zaczęły dokuczać mieszkańcom w ubiegłym roku. - W Ośnie Lubuskim remontowano wtedy drogi i wytyczono objazd przez naszą wioskę do Gorzowa - wyjaśniał. - Ale objazd zlikwidowano dwa tygodnie temu. Postawiono znak zakazu dla ciężarówek, a one dalej pędzą -mówił.

Niszczą drogę

- Jak jedzie taki tir to nawet w telewizorze są zakłócenia - żaliła się starsza pani Michalina Sobczak. Jej dom stoi tuż przy samej drodze, na niebezpiecznym zwężeniu. Na ulicy widać świeże ślady hamowania. - W kurniku to się już ściany walą, a okna w domu od drgań tak się poluzowały, że zaraz wypadną - mówiła staruszka.
- Tędy idą dzieci na przystanek do gimbusa i na plac zabaw, a nie ma chodnika - wtrącała inna kobieta. - Czy musi dojść do tragedii, żeby ktoś w końcu się tym zajął? - pytała.

Mieszkańcy mówili, że tiry niszczą też drogę, która ma dopiero dwa lata.
Dlatego w tej sprawie napisali już stosy pism. - Byliśmy u wójta, w starostwie i na policji - wymieniał Ryszard Andrzejewski. - Efekt? Kilka kontroli policyjnych, ale kierowcy się ich nie przestraszyli - stwierdził.

Sypią się mandaty

Zadzwoniliśmy najpierw do starostwa. - Znam problem Chartowa - przyznał naczelnik wydziału dróg i komunikacji Kazimierz Gryz. - Faktycznie, tiry jeżdżą przez wieś mimo zakazu, ale nie jest już ich tak dużo - stwierdził. Jego zdaniem to wynik jazdy na pamięć i problem powinien niedługo zniknąć. - My zadbaliśmy o postawienie we wsi znaków ostrzegawczych, ale nie do nas należy kontrola bezpieczeństwa ruchu drogowego. To zadanie policji - dodał.
- A co z drogą? - dopytywaliśmy. - Jest jeszcze na gwarancji i wszystkie defekty zostaną naprawione - usłyszeliśmy od K. Gryza.

W komendzie powiatowej policji w Sulęcinie dowiedzieliśmy się, że w Chartowie są wzmożone kontrole drogowe i sypią się mandaty, głównie za przekraczanie prędkości i łamanie zakazu poruszania się ciężarówek. Zapewniono nas, że kontrole będą trwały nadal.

- Jeśli to nie przyniesie skutku, to będę wnioskował o postawienie fotoradaru we wsi - mówi wójt Janusz Krzyśków.

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie