W derbach powiatu żarskiego lepszy okazał się Promień Żary. Po emocjonującym meczu pokonał ŁKS Łęknica

Małgorzata Fudali Hakman
Małgorzata Fudali Hakman

Wideo

Zobacz galerię (76 zdjęć)
O meczu Promienia Żary z ŁKS-em Łęknica dyskutowano w kuluarach już od kilku tygodni. Kibice czekali na to spotkanie z rosnącym zainteresowaniem. Nie dziwiła więc nikogo bardzo wysoka frekwencja na stadionie przy Z38. Nawet policja była zmobilizowana do tego stopnia, że na obiekcie pojawiły się nawet policyjne psy. Samo spotkanie miało wiele podtekstów. Szkoleniowcem przyjezdnych jest przecież Grzegorz Tychowski, który wcześniej prowadził zespół Promienia, a obecny szkoleniowiec żaran, Łukasz Czyżyk grał u „Tycha” jako zawodnik i to właśnie po nim objął drużynę z Z38.

Oba teamy wyszły na murawę bardzo skoncentrowane z mocnym postanowieniem udowodnienia wszystkim, kto w tym dniu jest lepszy. Pierwsze minuty to ewidentna walka o dominację w środku boiska. W obu ekipach środkowi pomocnicy, to bardzo doświadczeni gracze i to właśnie od ich dobrej gry zależało, kto w tym dniu wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Po 20 minutach zaczęła się zarysowywać lekka przewaga miejscowych. To żaranie utrzymywali się przy piłce i częściej i groźniej atakowali. Ewidentnie Jędrzej Kononowicz i Oleg Frankovych przejęli inicjatywę. Linia defensywy Promienia także nie dopuszczała do groźniejszych akcji pod swoją bramką i do przerwy łękniczanie zagrozili bramce Manuela Kowalskiego tylko dwa razy. Ale strzały Jarosława Owsianego z dystansu żarski golkiper Promienia wyłapał bez trudu. Strzelba przyjezdnych, czyli Manu Ohagwu został skutecznie wyeliminowany z gry przez bardzo dobrze go pilnującego Bartka Suskiego. Całkowicie odcięte skrzydła, czyli Filip Urszyc i Norbert Biniek, także nie mogły sobie pohasać po żarskim lotnisku. Łukasz Machinka, jak przystało na kapitana, walczył jak Sobieski pod Wiedniem, ale sam niewiele mógł zdziałać. Mecz w pierwszej części był pełen walki i determinacji, ale żaden zespół nie chciał się do końca otworzyć i w pierwszej połowie licznie zgromadzeni kibice nie zobaczyli żadnych bramek.

,embed.html" type="application/javascript" src="https://prodxnews1blob.blob.core.windows.net/cdn/js/xlink-i.js">

Druga połowa dla Promienia

W drugiej połowie obraz gry uległ zmianie, bowiem już w 48. minucie gospodarze objęli prowadzenie po znakomitym prostopadłym podaniu „Ruskiego” do Jakuba Księżniaka, który z zimną krwią okiwał Marcina Kozdronia i wpakował piłkę do siatki. Wtedy goście chcąc wyrównać, musieli się otworzyć. Niestety ich schematyczne i bardzo czytelne akcje nie przynosiły żadnego efektu. Co prawda w 67. minucie Filip Urszyc po dośrodkowaniu uderzył piłkę głową, ale ta minęła prawy słupek bramki. To było wszystko, na co było stać gości w tym dniu. Zasieki ustawione przed polem karnym Promienia nie pozwalały łękniczanom na finezyjną grę, a przesunięcie Piechowiaka do przodu na wiele się nie zdało. Kiedy w 75. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakuba Nowaka, piłkę głową do siatki skierował Oleg Frankovych, z podopiecznych Grzegorza Tychowskiego jakby uszło powietrze. Na boisku panowali żaranie i ani myśleli oddać inicjatywę gościom. W zasadzie mogli jeszcze podwyższyć wynik, bo okazje ku temu mieli, najpierw Marek Homik trafiając w poprzeczkę z rzutu wolnego, a następnie Marek Wolak będą sam na sam, kopnął obok słupka. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Promienia i nie ulega wątpliwości, że w tym dniu ekipa z Żar zasłużyła w stu procentach na wygraną.

Trenerzy tak oceniają występ swoich zawodników:
-Mecz był całkowicie pod naszą kontrolą. Nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na zbyt dużo, a sami stwarzaliśmy sytuację podbramkowe. Szybko strzelona bramka w drugiej połowie ułatwiła nam zadanie, bo zespół z Łęknicy musiał bardziej się otworzyć i zagrać odważniej. Zrobiło się więcej miejsca na boisku i stwarzaliśmy dużo sytuacji bramkowych. To był dobry mecz w naszym wykonaniu i cieszy kolejny mecz na zero z tyłu. Mecz za nami, a my już koncentrujemy się na następnym spotkanie z Konotopem -stwierdził Łukasz Czyżyk, trener Promienia.

- Fajne święto piłki w Żarach. Przyszło dużo kibiców i mecz dwóch dobrych drużyn. Promień był faworytem tego spotkania. Wiedziałem, że w Żarach czeka nas ciężkie spotkanie. Promień u siebie praktycznie nie przegrywa. Znaliśmy mocne strony Promienia i to, w jaki sposób gra, że środek pola szybko zmienia ciężar gry i szuka szybkich skrzydłowych. W pierwszej połowie dobrze to blokowaliśmy i szukaliśmy swoich szans.

W drugiej połowie prosty błąd, strata w środkowej strefie i Promień to wykorzystał. Druga bramka ze stałego fragmentu gry też zbyt łatwo strzelona. Za mało staraliśmy się utrzymać przy piłce i mieliśmy problem, żeby piłkę utrzymać w ataku. Szkoda, bo uważam, że jeden punkt można było ugrać w Żarach. Mój zespół zostawił dużo zdrowia na boisku, za to chciałem zawodnikom podziękować. Patrzymy do przodu i myślimy już o meczu ze Spartą Grabik. Gratuluję zwycięstwa Promieniowi - posumował Grzegorz Tychowski, trener ŁKS.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie