W Otyniu runęła wieża kościoła. Powstanie nowa?

    W Otyniu runęła wieża kościoła. Powstanie nowa?

    Filip Pobihuszka 68 387 52 87 fpobihuszka@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Zagrożonej strefy nieustannie pilnuje kilkunastu strażaków z otyńskiej OSP, a sąsiadujące z kościołem domy stoją puste.

    Zagrożonej strefy nieustannie pilnuje kilkunastu strażaków z otyńskiej OSP, a sąsiadujące z kościołem domy stoją puste. ©Filip Pobihuszka

    W miejscu zawalonej kościelnej wieży powstanie nowa - to już jest pewne. Jednak wciąż nie wiadomo, czy kuria może liczyć na jakiekolwiek pieniądze z ubezpieczenia. Miejsce katastrofy ocenią rzeczoznawcy.
    Zagrożonej strefy nieustannie pilnuje kilkunastu strażaków z otyńskiej OSP, a sąsiadujące z kościołem domy stoją puste.

    Zagrożonej strefy nieustannie pilnuje kilkunastu strażaków z otyńskiej OSP, a sąsiadujące z kościołem domy stoją puste. ©Filip Pobihuszka

    Od pierwszego osunięcia się część wieży kościelnej w Otyniu, które miało miejsce w środę popołudniu, nie zdążyły minąć 24 godziny, a już zaczęto w pośpiechu rozbierać to, co z niej zostało. Nic dziwnego - po drugim "tąpnięciu" w czwartek nad ranem, nikt nie chciał czekać na ciąg dalszy. Zwłaszcza że szczęśliwym trafem nikt nie ucierpiał. Robotnicy pracujący na rusztowaniach, którzy remontowali kościół, mieli akurat przerwę. Nawet zaparkowane obok samochody pozostały nietknięte, nie licząc grubej warstwy kurzu, który na nich osiadł. Jedynie stojący w pobliżu dom i sam kościół zostały trafione kilkoma cegłówkami.

    Pani Beata, która mieszka w sąsiadującej z kościołem kamienicy, na własne oczy widziała obie katastrofy. - Jak pierwszy raz zaczęło lecieć, to siedziałam w kuchni. Wyszłam na zewnątrz samochód przestawić - opowiada. - Jak tylko przestawiłam, to od razu runęło! Jeden gość tam jeszcze zdjęcia robił, drugi wchodził do środka! I zdążyli uciec! Cegły za nimi leciały, a oni uciekali - relacjonuje kobieta. - A nad ranem znów cegły zaczęły spadać. Ale jakoś tak to się wszystko pionowo złożyło, że na szczęście naszego domu nie uszkodziło - mówi. - Nie wiemy kiedy będzie można wrócić. Tyle dobrze, że pozwolili nam ciuchy zabrać - dodaje kobieta.

    Otyński kościół nie jest dla wiernych pierwszą lepszą świątynia. To Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w którym znajduje się XV-wieczna Cudowna Figura Klenickiej Matki Bożej z Dzieciątkiem. Sam kościół wybudowano w latach 1585-1587, choć pierwsze wzmianki o istnieniu w tym miejscu świątyni pochodzą z już 1332 roku. Zawalona wieża, to najmłodsza część całej budowli. Dobudowano ją w 1676 roku i ma już na koncie jedną odbudowę z 1704 roku - dwa lata wcześniej kościół strawił pożar.

    - Dziś mamy wszystkie kościoły ubezpieczone - mówi jeden z pracowników kurii Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, który nie zgodził się na cytowanie pod nazwiskiem. - Natomiast czy te pieniądze, które ewentualnie zostaną wypłacone, pokryją koszt budowy nowej wieży? Nie wiem, nie znam sytuacji - dodaje.

    - Z jednej strony mamy odbiór nowego poszycia dachowego a z drugiej docierają do nas takie informacje jak ta z Otynia - mówi duchowny. - Powinniśmy dążyć do tego, by co pięć lat wszystkie obiekty objęte były kontrolowane, żeby nie było tak, że zaczyna się o tym myśleć, dopiero jak coś się wydarzy - tłumaczy. - Bo tak samo jak i my, kościoły zwyczajnie się starzeją - dodaje.
    Na miejsce katastrofy kurię reprezentował ks. kan. Wojciech Jurek, dyrektor ekonomiczny Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. - Przede wszystkim musimy ustalić, jakie są przyczyny zawalenia - mówi. - Należy teraz odpowiedzieć na pytanie, czy stało się to z winy właściciela budynku czy w grę wchodzą tu przyczyny zewnętrzne - tłumaczy.

    - Na pewno zostaną powołani z naszej strony rzeczoznawcy, którzy przeprowadzą oględziny i dochodzenie oraz skonsultują się z nadzorem budowlanym i konserwatorem zabytków - mówi ksiądz. - Bardzo możliwe, że złożyło się tu wiele czynników. Ostatnie ulewne deszcze i wichury na pewno miały jakiś wpływ. Podobnie jak prowadzone w Otyniu prace drogowe - dodaje.

    Stanowisko kurii jest jasne - przede wszystkim zabezpieczyć kościół, by kolejne cegły nie zaczęły spadać na ulicę. Następnie całość rozebrać, uprzątnąć i... odbudować. Choć oficjalnej decyzji jeszcze nie ma, należy się jej spodziewać w każdej chwili.

    Po katastrofie pojawiły się głosy, że początkiem końca kościelnej wieży był remont sprzed paru lat, podczas którego naruszono grunt wokół świątyni bądź same fundamenty. Ksiądz Jurek stanowczo dementuje taką teorię. - Wieża została wyremontowana i odebrana. Na tamtym etapie uchybień nie było - tłumaczy. - Poza tym tam nawet nie ma możliwości naruszenia fundamentów, bo ich tam nie ma. Taki był wówczas styl budowania. Wiele poniemieckich kamienic także zbudowano w taki sposób i stoją do dziś - wyjaśnia.
    W czwartek rano otyński rynek, podobnie jak dzień wcześniej, zaczął zapełniać się ludźmi. Temat wszystkich rozmów był oczywisty i ten sam. - Warszawę po wojnie odbudowali, to jednego kościoła nie odbudują? - padło trochę retoryczne pytanie z tłumu. W odpowiedzi dało się słyszeć gremialne "tak".


    Nieruchomości z Twojego regionu

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (15)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia