W podgorzowskim Wawrowie kierowcy tracili prawo jazdy przez... nieprawidłowo ustawiony znak

Tomasz RusekZaktualizowano 
Tomasz Rusek
W podgorzowskim Wawrowie kierowcy tracili prawo jazdy przez... nieprawidłowo ustawiony znak. Błąd udowodnił jeden z kierowców. Po jego interwencji oznakowanie poprawiono. A co z wlepionymi mandatami i odebranymi dokumentami?

Pan Adam (nazwisko do wiadomości redakcji) nie czaruje, że jest niewinny, i wcale się nie wybiela. Tak, tego pechowego dnia - w grudniu - jechał zbyt szybko. Skręcił z ul. Walczaka w prawo, na Wawrów, potem wcisnął gaz i na liczniku miał ponad 90 km/h. Przed nim jechały jeszcze inne auta, więc nie zauważył, że kawałek dalej stoi radiowóz.

- To teren zabudowany, więc liczyłem się z mandatem. W końcu jechałem za szybko ponad 40 km i kara się należy. Jednak byłem totalnie zaskoczony, gdy się okazało, że stracę też prawo jazdy. A to dlatego że pod znakiem teren zabudowany wisiało jeszcze ograniczenie do 40 km/h. Czyli przekroczyłem prędkość o ponad 50 km/h - wspomina.

Jako porządny obywatel mandat przyjął bez szemrania.

Centymetr i poziomica prawdę ci powiedzą

Kierowcy nie dawała jednak spokoju jedna sprawa: dlaczego nie zauważył znaku z ograniczeniem prędkości? Bo nie widział go naprawdę, a nie tylko na czas tłumaczenia się mundurowym.

Gorzowianin wrócił na miejsce i szybko zrozumiał, co było powodem. Znak z „czterdziestką” wisiał bardzo nisko.

- To była w zasadzie „choinka” znaków. Najpierw nazwa „Wawrów”, pod nią „teren zabudowany”, a na samym dole doczepione jeszcze to nieszczęsne ograniczenie. Jak wspominałem, jechałem za autami. Zwyczajnie zasłoniły mi najniższy znak - dodaje.

Wydało mu się dziwne, że znak może być zawieszony w ten sposób. Postanowił to sprawdzić i okazało się, że... nie może. Zgodnie z przepisami musi być wyżej. Mówi o tym rozporządzenie ministra infrastruktury z 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

W tym wypadku znak powinien się zaczynać na wysokości 2 metrów od poziomu jezdni. A na jakiej był? Żeby nie „strzelać” i nie gdybać, pan Adam wziął poziomicę i centymetr. Udokumentował pomiary na zdjęciach. Okazało się, że znak ograniczenia prędkości zaczynał się na 64 centymetrze.

Kto przyjmuje mandat, ten godzi się na karę

Czy mandaty wlepiane na podstawie tego znaku były słuszne? Grzegorz Jaroszewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie pisze, że „kontrole drogowe w Wawrowie są odpowiedzią na liczne zgłoszenia mieszkańców dotyczące przekraczania prędkości przez kierowców. Informacje te są przekazywane przede wszystkim za pomocą Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa i okazują się jak najbardziej zasadne. Bywały przypadki, w których kierowcy w tym miejscu przekraczali prędkość o kilkadziesiąt kilometrów. W ocenie policji na wskazanym odcinku drogi obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h”.

Dodaje też, że podczas kontroli kierowca jest informowany o przyczynie nałożenia mandatu karnego i jego wysokości. „Każdy ma prawo nie zgodzić się z decyzją funkcjonariusza, o czym jest informowany. Wniosek trafia wówczas do sądu, który prawomocnie rozstrzygnie sprawę. Zgoda z decyzją policjanta jest równoznaczna z przyjęciem nałożonej grzywny i powoduje zakończenie postępowania mandatowego” - pisze podkom. Jaroszewicz.

Niby wszystko gra, ale... oznakowanie poprawiono

Pana Adama takie wyjaśnienia nie przekonały i osobiście skontaktował się z gorzowską drogówką. - Odbyłem bardzo miłą i rzeczową rozmowę z panem policjantem. Wymieniliśmy się uwagami. Obiecał, że przyjrzy się sprawie. I chyba miałem trochę racji, bo oznakowanie zostało zmienione! - mówi.

I faktycznie: rozebrano „choinkę” ze znaków i rozdzielono je. Najpierw stoi tablica z napisem „Wawrów”, a dalej informacja z obszarem zabudowanym i ograniczeniem prędkości do 40 km/h. Są wysoko - nie da się ich przegapić. Zmiany łatwo dostrzec gołym okiem.

Kto wymienił oznakowanie? Już wiemy: urzędnicy z gorzowskiego starostwa, bo temu urzędowi podlega droga powiatowa na Wawrów.

Rzecznik starostwa Wiesław Suchogórski przekazał nam, że ustawienie oznakowania zostało wykonane przez pracowników Wydziału Dróg Powiatowych, który przyznaje, że „na skutek błędu pracowników zostało zamontowane poniżej normatywnej wysokości”.

- Ponieważ sprawa została ujawniona w ostatnim czasie, trwa proces wyjaśniania i ustalenia osób odpowiedzialnych za powstały błąd - zapewnił rzecznik.

W takim przypadku trzeba pójść do sądu

W piśmie Wiesłąw Suchogórski dodał jeszcze, że „niezależnie od wysokości usytuowania znaku, kierowcy są zobligowani do ich przestrzegania”.

Czy faktycznie?

- Niekoniecznie - komentuje gorzowski radca prawny Krzysztof Grzesiowski. Zastrzega, że wszystko zależy od ważnych szczegółów. Przecież przestrzegać można znaku, który ma się szansę zauważyć, prawda? Stąd właśnie wytyczne ministerstwa co do sposobu ich montowania. Owszem, czasami znak może się obsunąć, zostać zamalowany, uszkodzony - wtedy dla kierowcy jest jasne, że to obowiązujący przepis. Jednak w przypadku znaku, o którym mowa, nie doszło do przypadkowego uszkodzenia czy osunięcia. On został nieprawidłowo zamontowany.

- Dlatego na miejscu tego kierowcy i innych, którzy stracili tam prawo jazdy, poważnie rozważyłbym szukanie sprawiedliwości w sądzie - komentuje K. Grzesiowski.

Najpewniej właśnie taką ścieżkę wybierze pan Adam. Nie jest konfliktowy, potrafi się przyznać do błędu, jednak w tej historii czuje się pokrzywdzony.

- Nie miałem szansy zauważyć tego znaku. I tu nawet nie chodzi o te 400 zł mandatu i prawo jazdy, które dostanę dopiero na koniec marca. Chodzi o zasady - dodaje Czytelnik.

Gorzów: Szaleniec piroman podpalał wszystko co popadnie, później to nagrywał. WIDEO:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3