W poszukiwaniu zbroi Baltazara (wideo)

    W poszukiwaniu zbroi Baltazara (wideo)

    Tomasz Czyżniewski

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - To jest czaszka 80-letniego starca - pokazuje Anna Wrzesińska

    - To jest czaszka 80-letniego starca - pokazuje Anna Wrzesińska ©fot. Paweł Janczaruk

    Legenda o tym, że w zasypanych podziemiach kościoła św. Marcina w Świdnicy spoczywa Baltazar Kietlicz w srebrnej zbroi, od lat krąży po wsi.
    - To jest czaszka 80-letniego starca - pokazuje Anna Wrzesińska

    - To jest czaszka 80-letniego starca - pokazuje Anna Wrzesińska ©fot. Paweł Janczaruk

    MULTIMEDIA



    W poszukiwaniu Baltazara
    (czas: 2'50")
    Rozmiar: 953 MB



    Przy Baltazarze oczywiście powinny być skarby. A że leży pod kościołem, wiadomo bo:

  • wewnątrz jest piękna płyta nagrobna (oczywiście ukazująca bohatera w zbroi)

  • Baltazar był bogaczem

  • w zakrystii, która kiedyś była kaplicą grobową, z sześciu płyt nagrobnych spoglądają na nas zmarli przed wiekami właściciele wsi. Pod podłogą powinny być ich trumny

  • gdy wyjdziemy na zewnątrz, przez niewielkie okienko pod zakrystią widać tajemnicze pomieszczenie, w którym stoją jakieś skrzynie lub trumny

  • Tylko jak dostać się do środka? Nigdzie nie ma wejścia do podziemi. Może gdzieś pod posadzką?

    Pierwsze wiercenia

    Ta myśl wciąż dręczyła proboszcza Andrzeja Pomietło, który bardzo dba o zabytkowy kościół, słynący z przepięknych XVI- i XVII-wiecznych płyt nagrobnych. Kiedy dostał pieniądze od konserwatora zabytków, zapadła decyzja: wiercić!

    To było 13 października. Do kościoła wkraczają strażacy (ksiądz Pomietło jest ich kapelanem). Zaczynają wiercić tuż koło drzwi do zakrystii. Jeden otwór, drugi i... nic. Przecież pod spodem powinny być schody! Ale ich nie ma.

    - Przesuwamy się o pół metra. Kolejny otwór i wiertło wpada do środka - opowiada ksiądz proboszcz. - Błyskawicznie rozbijamy strop. Jest bardzo ciasno i czuć smród. Strażacy zakładają aparaty tlenowe i wchodzą do środka. Krypta jest częściowo zasypana, ale widać trumny i ludzkie szczątki.

    Kryptę i kościół trzeba wietrzyć. Przez wiele dni. Kiedy będzie już bezpiecznie, do podziemi będą mogli wejść robotnicy i naukowcy. Prawdopodobnie po raz pierwszy od wojny.

    Dawno temu w Świdnicy

    Świdnica, dziś wieś-gmina miała swoje dni chwały. I zawdzięczała je Baltazarowi II Kietliczowi. Ten marszałek szlachty zielonogórskiej (dowodził nią na wypadek wojny) miał bardzo ambitne plany. Chciał ze Świdnicy zrobić miasto, konkurujące z pobliską Zieloną Górą. I udało mu się - w latach 1514-19 wieś otrzymała prawa miejskie. Co oczywiście doprowadziło do awantur o tzw. prawo mili, czyli o możliwość produkcji i sprzedaży piwa, co było poważnym źródłem dochodów. Pachołkowie obydwu stron wielokrotnie prowadzili ze sobą regularne bitwy nie chcąc dopuścić do sprzedaży trunku konkurenta.

    Baltazar Kietlicz żył 99 lat. Zmarł ?????? Jego syn Abraham nie miał tak ambitnych planów. Natomiast upamiętnił ojca, stawiając mu piękną płytę nagrobną - przedstawiała go w pełnej zbroi rycerskiej. - To musiało kosztować fortunę - uważa dr Adam Górski, naukowiec z Uniwersytetu Zielonogórskiego. - Może już nie stać go było na sarkofag i pochował ojca w zwykłej, drewnianej trumnie? Nie możemy też wykluczyć innej możliwości. Baltazar mógł nie chcieć wystawnej trumny, schowanej w trwałym, metalowym sarkofagu. Był protestantem i w ten sposób chciał okazać pokorę wobec Boga.

    Jak było naprawdę, pewnie nigdy się nie dowiemy. Chyba że Baltazara pochowano w innym miejscu.

    Wchodzą naukowcy

    Do zbadania podziemi wynajęto Annę Wrzesińską - antropologa z Muzeum Pierwszych Piastów w Lednicy, która zeszła do krypty w miniony poniedziałek. - Robotnicy musieli usunąć cały kontener ziemi, w której odkryliśmy szczątki 30 osób i sześć sarkofagów - opowiada A. Wrzesińska. - Trzy dziecięce sarkofagi są nietknięte. Pozostałe ktoś obrabował. Prawdopodobnie tuż po wojnie. Później kryptę zamurowano.

    - A co z Baltazarem w srebrnej zbroi? - pytam panią antropolog.
    - Zbroi nie było. Ale prawdopodobnie znaleźliśmy szczątki Baltazara - Wrzesińska pokazuje stos czaszek leżący na kościelnej posadzce. Dwie z nich kładzie na ławce i pokazuje różnice. - Męska jest bardziej masywna, z mocniej zarysowanymi łukami brwiowymi.

    - Jak jednak można rozpoznać, że to Baltazar? - spoglądam na męską czaszkę.
    - Takiej pewności nie ma. Na pewno jest to czaszka mężczyzny, który żył co najmniej 80 lat. Nie ma śladów po zębach, a dziąsła są zarośnięte. Zrośnięte są też wszystkie szwy. To pasowałoby do Baltazara, który żył 99 lat.

    A ja będę kopał

    Proboszcz Andrzej Pomietło spokojnie słucha tych wywodów. I wciąż się zastanawia, czy pod posadzką są jeszcze inne krypty. - Wierciliśmy przy płycie nagrobnej Baltazara, ale na nic nie natrafiliśmy. Jednak ważniejsze jest inne miejsce - proboszcz prowadzi mnie za ołtarz. - Tutaj mogą być podziemia lub trumny. Jeżeli znajdą się pieniądze na badania, trzeba będzie to sprawdzić.

    Zgadza się z nim dr Górski: - Właścicieli wsi chowano w kościołach, głównie za ołtarzem. Podobnie mogło być w Świdnicy. Trzeba kopać i to sprawdzić.
    Czyli sprawa Baltazara w srebrnej zbroi nie jest wyjaśniona. Może gdzieś spoczywa pod posadzką?

    Dziwne pochówki

    Wspólnie oglądamy umieszczone w zakrystii płyty nagrobne - prawdziwe skarby sztuki. Najpiękniejsza jest ta poświęcona Henrykowi von Zedlitzowi zmarłemu w 1606 r. I tutaj natrafiamy na kolejną niespodziankę. Dr Górski jest epigrafikiem, czyli specjalistą od napisów na płytach nagrobnych i dzwonach. Udało mu się odszyfrować tożsamość części zmarłych pochowanych w krypcie. - To są sarkofagi syna Baltazara - Abrahama i jego żony Urszuli (zmarła w 1599 r.) - tłumaczy naukowiec. - Nie ma jednak sarkofagów osób upamiętnionych na płytach, umieszczonych piętro wyżej.

    Naukowcowi udało się też odczytać fragment napisów na jednej z dziecięcych płyt. To mały Henryk, zmarły w roku 1616. Tuż przy głowie umieszczono herb Zedlitzów. Może to syn lub wnuk Henryka z zakrystii?

    - Całkowicie zachowane 400-letnie sarkofagi dziecięce to absolutny rarytas - dodaje Górski. - Zazwyczaj po wojnie większość grobów i trumien ograbiono.
    - Teraz powinno się je poddać konserwacji, odsłonić wszystkie napisy i je odczytać. Później zbadać, co jest w środku - dodaje A. Wrzesińska.

    Jednak trumny i wszystkie szczątki trafiły z powrotem do krypty. - Sarkofagi najpierw muszą być uznane za zabytki, a dopiero później można poddać je kosztownej konserwacji - tłumaczy Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzki konserwator zabytków.
    Wejście do krypty ma być zabezpieczone płytą lub kratą. - Może podświetlimy ją, żeby można było z zewnątrz zobaczyć, co jest w środku. Niestety wejście jest za ciasne - planuje proboszcz Pomietło.

    Rozmawiamy w zakrystii. Nad nami na epitafium widnieje sentencja:
    "Czytelniku! Stań cicho i zastanów się nad życiem ludzkim. Na tym obrazie możesz nauczyć się tego, czego żaden z żyjących nie może Cię nauczyć. To miejsce pokazuje Tobie, że ty też w końcu musisz się w proch obrócić".

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

  • Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Wideo