W Studzieńcu powstanie chlewnia?

Artur Lawrenc 68 387 52 87 [email protected]
Czy w Studzieńcu powstanie świniarnia? (fot. sxc.hu)
Czy w Studzieńcu powstanie świniarnia? (fot. sxc.hu)
- Zostaliśmy postawieni niemal przed faktem dokonanym. Nie zapytano nas o zdanie i teraz w wiosce ma stanąć produkująca odór i hektolitry gnojówki świniarnia! - protestują mieszkańcy Studzieńca i okolic.

Firma Grolder zamierza postawić w Studzieńcu, na terenie po byłym PGR w starej suszarni od strony Książa Śląskiego, ogromną chlewnię. Teren, który ma około 35 ha, wykupiła już w 2007 roku, ale dopiero teraz planuje rozpocząć działalność w nowym miejscu. Jej właściciel - Holender Sebastianus W. M. Zegers, chce postawić dwie duże chlewnie i jedną mniejszą, gdzie ma zmieścić się aż osiem tysięcy świń. - Inwestycja nie da wsi nic, a wręcz przeciwnie, przyniesie tylko same straty - mówi większość mieszkańców Studzieńca, którzy wszczęli protest.

Zobacz też: Lubuskie nagrodzone na targach agroturystycznych

W poprzednim tygodniu w urzędzie gminy w Kożuchowie odbyło się spotkanie ludzi z inwestorem i burmistrzem. Strony miały przedstawić swoje argumenty. Kożuchowskie władze zajmują dyplomatyczne stanowisko w sprawie.

- Odbyła się bardzo merytoryczna dyskusja, mieszkańcy byli dobrze przygotowani. Strony przedstawiły swoje argumenty za i przeciw, ale żadnych wiążących decyzji nie podjęto, potrzebne są jeszcze fachowe ekspertyzy technologiczne. Nie wykluczamy zasięgnięcia dodatkowych opinii i ustaleń - mówi wiceburmistrz Adam Żyrolis. - Uspokajamy mieszkańców - nie jest tak, że przychylamy się do inwestora. Wszystkie opinie muszą wykazać solidne argumenty i dopiero wtedy będzie można coś zadecydować - tłumaczy A. Żyrolis.

Mieszkańcy Studzieńca, którzy zebrali ponad 200 podpisów przeciw powstaniu chlewni, mają nieco inne refleksje ze spotkania z inwestorem. - Przedstawiciel Groldera na spotkaniu powiedział do nas: „Jesteście ze wsi, to może wam śmierdzieć”. Może i jesteśmy „wieśniakami”, ale to nie znaczy, że mamy znosić smród - oburza się sołtys wsi Beata Danielkiewicz. - Oni nie gwarantują, że nie będzie śmierdziało, ale twierdzą, że wszystko jest w normach. Mówią o nawozach naturalnych, ale nie oszukujmy się, że przy tak dużej hodowli nie będzie żadnej chemii. Podali pełno niejasnych liczb i danych, czytali raporty wynajętych ekspertów, a dodatkowo argumentowali, że w wiosce już czuć kurzy obornik. Tylko, że w kurniku, który stoi od wielu lat, ludzie mają pracę, a w świniarni będzie zatrudnienie tylko dla kilku osób, niekoniecznie stąd, bo muszą być przeszkoleni, ze względu na zautomatyzowanie produkcji - wyjaśnia sołtys. - Po spotkaniu cieszyli się między sobą, że „nie było tak źle”, widocznie mają doświadczenie w podobnych sprawach - dodaje.

Zobacz też: Największa winnica w Polsce powstanie koło Zielonej Góry

To jeszcze nie wszystko. Kolejne obawy dotyczą chyba najważniejszej kwestii - odprowadzania odchodów zwierzęcych do ziemi. - Mają na to tylko 35 ha, a przy takim rozmachu trzeba o wiele, wiele więcej! Tu są podmokłe tereny, wysoki poziom wód gruntowych, nie wiem, jak mają odprowadzać te odchody, żeby nie zalegały na powierzchni - mówi B. Danielkiewicz.

Jednym głosem ludzie mówią również w Mirocinie Dolnym i w Książu Śląskim, które leżą obok Studzieńca. Wszyscy boją się, że dosłownie będą pływać w gnojówce. - Nasz sprzeciw nie ogranicza się tylko do Książa, chodzi głównie o zanieczyszczenie rzeki Czarnej Strugi. Jeśli trafi do niej za dużo gnojówki, to nie tylko nasza wioska będzie zanieczyszczona - mówi Marcin Jelinek ze Stowarzyszenia „Czarna Struga”. - Spotkanie zorganizowano na godzinę 12.00 w urzędzie gminy. Tak nie powinno być. To nie my powinnyśmy się dostosowywać, ale inwestor do mieszkańców, aby mogli się wypowiedzieć. Potrzeba spotkania w wiosce i referendum - uważa M. Jelinek.

- Świniarnia niczego dobrego wiosce nie przyniesie. Mamy inwestora, który kupił zabytkowy pałac, miał go odrestaurować i zrobić hotel. Planowana inwestycja może przeszkodzić w skutecznym organizowaniu agroturystyki. Gmina też nie będzie miała wiele korzyści, bo podatki z rolnictwa są groszowe - mówią w Studzieńcu.

Niestety, pomimo wielu prób, do firmy Grolder nie udało nam się dodzwonić. Czy mieszkańcom uda się zatrzymać inwestycję? Do sprawy wrócimy.

 

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie