W Zielonej Górze najchętniej ślub bierzemy latem

Leszek Kalinowski 68 324 88 74 [email protected]
Aneta i Bartek Kalarusowie powiedzieli sobie tak w czerwcu. Ten miesiąc, a także sierpień, to ulubiona pora zielonogórzan na zawieranie małżeństw.
Aneta i Bartek Kalarusowie powiedzieli sobie tak w czerwcu. Ten miesiąc, a także sierpień, to ulubiona pora zielonogórzan na zawieranie małżeństw. fot. Mariusz Kapała
A najbardziej upodobaliśmy sobie sierpień! Tylko w zeszłą sobotę zielonogórzanie powiedzieli sobie tak na całe życie aż 44 razy! No i okazuje się, że nasza miłość nie zna żadnych granic. Geograficznych i wiekowych.

Ho, ho! O wiele częściej stajemy teraz na ślubnym kobiercu. 520 małżeństw od początku roku! To aż o 113 więcej niż w analogicznym okresie 2009 r.
I potwierdzamy, że miłość nie zna granic. Także tych wiekowych, np. 26 czy 25 lat różnicy nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzą uczucia. Choć i rozum coraz częściej dochodzi do głosu. Bo zakładamy sobie obrączki coraz później. Średnio w okolicy trzydziestki. Najpierw praca, mieszkanie, samochód, a nierzadko i… dziecko. Ślub jest na końcu.

- Z tych 520 małżeństw, 252 zostały zawarte w formie cywilnej, 208 w formie wyznaniowej - mówi Tomasz Brzózka, kierownik urzędu stanu cywilnego. - 60 małżeństw zielonogórzanie zawarli za granicą, a 21 z obcokrajowcami w Zielonej Górze. Co roku takich małżeństw mamy 120-130.

Gdzie zielonogórzanie mówią za granicą sakramentalne tak? Najczęściej w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii, Francji, Hiszpanii, we Włoszech, ale i Japonii, Peru, Boliwii.

- Zielonogórzanki, bo to zwykle one zawierają takie międzynarodowe małżeństwa, wybierają na swych życiowych partnerów także Ukraińców, Greków, Turków, Egipcjan, Ekwadorczyków, Syryjczyków - wylicza T. Brzózka. - Od początku roku wydaliśmy także 69 zaświadczeń o zdolności zawarcia małżeństwa poza granicami kraju.

Najchętniej zakładamy sobie obrączki w sierpniu i czerwcu, najrzadziej w listopadzie, styczniu i lutym.
- Jeśli chodzi o stan cywilny to 70 proc. stanowią kawalerowie i panny - dodaje kierownik USC. - Ale w tym roku zdarzyły się np. trzy przypadki, kiedy rozwiedzeni ze sobą małżonkowie, ponownie się zeszli i wzięli ślub.

Coraz więcej pań zachowuje swoje panieńskie nazwisko i dodaje męża. Ale bywa, że z czasem zmienia swą decyzję, bo w życiu codziennym, zwłaszcza przy wypełnianiu druczków, występują pewne problemy.
- Jeśli chodzi o nazwiska, to żona i mąż sami dokonują wyboru. Oprócz zamiany nazwisk "ty przyjmujesz moje, a ja twoje" każda inna opcja jest dozwolona - podkreśla T. Brzózka.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie