Walczą o życie trzyletniego Oliwiera

Anna Białęcka
Oliwier ma zledwie trzy latka. Od kilku tygodni lekarze z wrocławskiej kliniki onkologicznej walczą o jego życie. Chłopiec ma złośliwego raka, choroba zaatakowała niespodziewanie.

- Byliśmy na rodzinnych wczasach nad Bałtykiem - opowiada Remigiusz Przybek, tato Oliwiera. - Synek zaczął gorączkować. Pojechaliśmy z nim do lekarza w Koszalinie. Wszyscy sądzili, że to może być grypa jelitowa. Nawet nam przez myśl nie przeszło, że nasze dziecko jest tak poważnie chore.

Zobacz też: Weronika wymarzyła sobie spotkanie z Dodą (zdjęcia)

Rodzice uspokoili się, gdy gorączka puściła. Ale tak było zaledwie przez kilka dni. Wrócili do domu. Kiedy Oliwier znów poczuł się gorzej trafili do prywatnego gabinetu lekarki w Głogowie, by ich dziecko zostało przebadane na USG. - Kobieta stwierdziła jakieś problemy z moczem, dała furagin. Jej diagnoza była zła, nie stwierdziła tego, co faktycznie było dziecku. Lek nie pomógł a synek czuł się coraz gorzej - opowiada. - Dopiero doktor Pyzik przeprowadziła kolejne USG i trafnie stwierdziła podejrzenie nowotworu nadnerczy.

Obojgu rodzicom świat się zawalił w jednej sekundzie. - Ta diagnoza była wręcz niewyobrażalna, byliśmy w szoku - mówi ojciec chłopczyka. Badania przeprowadzone w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, a także te w klinice we Wrocławiu potwierdziły diagnozę, na dodatek okazało się, że jest to nowotwór złośliwy, już w czwartej fazie rozwoju. Guz w brzuszku dziecka rósł w zastraszającym tempie.

- Teraz Oliwier jest we Wrocławiu, opiekuje się nim mama, ja jeżdżę do nich w każdej wolnej chwili - mówi pan Remigiusz. - Przyjmuje chemię, gdyż trzeba zrobić wszystko, by guz się zmniejszył. Wtedy będzie można go wyciąć. Na szczęście wygląda na to, że guz nie rośnie. Chemia ma także pomóc oczyścić szpik dziecka, będzie on potrzeby do autoprzeszczepu po operacji, gdy będzie dostawał kolejne chemie. Wtedy może bowiem dojść do zniszczenia szpiku w organizmie Oliwiera. Konieczne jest więc zrobienie zapasu szpiku i zamrożenie go do chwili, gdy będzie potrzebny. Póki są komórki rakowe w szpiku, lekarze nie mogą go pobrać. Co jakiś czas szpik jest pobierany do badania, by lekarze mogli stwierdzić czy właśnie jest ten odpowiedni monet na pobranie. To bardzo ważne. Właśnie czekamy na kolejne wyniki.

Od chwili diagnozy minęły zaledwie cztery tygodnie, a życie rodziny zmieniło się diametralnie. - O tym, że Oliwier jest chory dowiedzieliśmy na naszych pierwszych rodzinnych wczasach - mówi tato chłopca. - Do tego momentu byliśmy chyba najszczęśliwszą rodziną na świecie. Wszystko zaczęło się nam dobrze układać. Żona zaczęła pracę w banku, ja dostałem pracę w kopalni, lada moment mieliśmy dostać mieszkanie w TBS, mieliśmy wielkie plany. Cieszyliśmy się życiem. I w jednej chwili okazało się, że to wszystko straciło sens, teraz nic z tych planów i tej radości nie jest już ważne. Trudno jest się nam odnaleźć w tej nowej i jakże tragicznej rzeczywistości, jednak staramy się, bo nasz synek bardzo nas potrzebuje. Teraz najważniejsza jest walka o życie Oliwiera.

Jak mówi Remigiusz Przybek, spotyka się z wielką serdecznością ludzi. - Podchodzą do mnie sąsiedzi, których wcześniej nie znałem, pytają o zdrowie dziecka, deklarują chęć pomocy - opowiada. - Wiele osób, zarówno przyjaciół i jak obcych ludzi, oddaje krew dla Oliwiera. Świadczą o tym karteczki z punktu krwiodawstwa, na których jest potwierdzenie, że byli dawcami właśnie dla naszego Oliwiera. Te karteczki zbieramy od dawców i oddajemy w klinice. To jest zabezpieczenie dla synka, że może liczyć w każdej chwili na transfuzję, a niestety musi mieć je wykonywane. Serdecznie dziękuję wszystkim za okazywane nam serce i pomoc, bardzo tego teraz potrzebujemy. A przed nami jeszcze daleka droga, leczenie Oliwiera będzie długotrwałe.

Każdy może pomóc tej rodzinie. Wsparcie na pomoc Oliwierowi można przekazywać na konto imienne Fundacji "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową", ul. Bujwida 42, 50-368 Wrocław, Bank Milenium 11 1160 2202 0000 0001 0214 2867 z dopiskiem "Dla Oliwiera Przybek". Można przekazać na fundację także 1 proc. z podatku wypełniając PIT, nr KRS 0000086210, podając imię i nazwisko dziecka.

Teraz możesz czytać "Gazetę Lubuską" przez internet już od godziny 4.00 rano. Kliknij tutaj, by przejść na stronę e-lubuska.pl

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kamcia
myślami i sercem jesteśmy przy was!!
k
koteczek
trzymajcie się
B
BUBU
będzie dobrze trzymajcie się
Dodaj ogłoszenie