Waleczny i zwycięski Stelmet BC! [WIDEO]

Redakcja

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Podopieczni trenera Artura Gronka odnieśli czwarte zwycięstwo w koszykarskiej Lidze Mistrzów. Po niesamowitej końcówce pokonali włoskie Dinamo Sassari 81:78

To było bardzo ważne spotkanie dla obu drużyn. Dinamo Sassari, tak jak pisaliśmy w przedmeczowej zapowiedzi nie spełnia oczekiwań kibiców tak w Lidze Mistrzów jak i w Serie A. Włosi sięgnęli więc po Amerykanina Ganiego Lawala. 28-letni silny skrzydłowy zaczął w Stelmecie sezon 2011/12. Pokazał się z bardzo dobrej strony i podpisał lukratywny kontrakt w Chinach. Potem wrócił do Zielonej Góry, ale rozstał się z klubem w dość niemiłych okolicznościach. Potem związał się z ligą włoską. Teraz wrócił do hali CRS pomóc Dinamo. Na szczęście nie pomógł.

Zaczęliśmy trochę za nerwowo. Dinamo raziło nas trójkami, a my jakoś nie mogliśmy się wstrzelić. W 6 min po trafieniu Lawala rywale wygrywali 13:5. Stelmet jednak wziął się do pracy. Zielonogórzanie mieli świetny moment. Bronili i punktowali. Zdobyli kolejno siedem oczek i już w 7 min było tylko 12:13. Dinamo odpowiadało trójkami, nasi już jednak nie pozwolili im uciec zbyt daleko. W drugiej kwarcie pokazali, że z Włochami można powalczyć o sukces. Biliśmy się na deskach (20:15 do przerwy w zbiórkach), trafialiśmy. W 17 min po trafieniu Vladimira Dragicevicia po raz pierwszy w tym meczu prowadziliśmy 28:27. Od tego momentu na tablicy kilka razy jeszcze pojawił się remis. Mogliśmy schodzić na przerwę przy trzypunktowym prowadzeniu ale równo z syreną na 37:37 wyrównał Trevor Lacey. Świetnie grał Adam Hrycaniuk, trafiał (80 procent skuteczności), walczył na deskach udowadniając iż jest tej ekipie potrzebny.

To co działo się na parkiecie do przerwy zapowiadało wielkie emocje w drugiej połowie i szanse na końcowy sukces. Tak było! W trzeciej kwarcie w jej początkowej fazie Stelmet zagrał bardzo dobrze. W 28 min po trójce Łukasza Koszarka i jego pierwszym w tym meczu trafieniu było już 55:49 dla nas. Potem jednak złapaliśmy dołek. Dinamo błyskawicznie nas nie tylko doszło ale i objęło prowadzenie. Potem wydawało się że rywale są znacznie bliżej sukcesu. Po rzucie Dariusa Johnsona-Odoma w35 min wygrywali już 71:64. Stelmet jednak znów pokazał charakter. Nasi zaczęli gonić. Robili to skutecznie. Kapitalnie w końcówce kierował grą Koszarek. W 38 min po trafieniu Nemanji Djurisicia odzyskaliśmy prowadzenie 74:73. Potem była chyba najbardziej emocjonująca końcówka w tym sezonie. Przy ogłuszającym dopingu trwała zacięta walka o sukces. Sędziowie dwukrotnie musieli oglądać telewizyjne powtórki żeby orzec dla kogo jest piłka. Na 21 sekund przed końcem z wolnego trafił Djurisić, drugi rzut był niecelny, ale wywalczyliśmy piłkę. Koszarek z bardzo trudnej pozycji zdobył punkty. Dinamo miało jeszcze piłkę i niecałe dwie sekundy czasu. Ich desperacki rzut za trzy już nie odebrał nam zwycięstwa.

Cały zespół zasłużył na pochwałę za walkę i nieustępliwość. Nie odrobiliśmy wprawdzie strat z Sassari ale odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo, które się może liczyć w końcowym bilansie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie